zlomnik.pl

Home |

Znowu bitwa złomów: piękni pięćdziesięcioletni+

Published by on June 18, 2014

W SOBOTĘ RAJD ZŁOMNIKA, ZAPISY OD 16.00, MAJDAŃSKA 14 – NIE PRZEGAP!!! –> zobacz miejsce startu

UWAGA! WZYWANY JEST ZAWODNIK PIOTR NEJMAN – ZAPISAŁ SIĘ NA RAJD ALE JEGO SKRZYNKA MAILOWA NIE DZIAŁA!

Tegoroczny rajd BGC, który odbywał się w okolicach Żyrardowa, był dla naszej załogi (ja+żona+Starlet) nadzwyczaj szczęśliwy. Zajęliśmy 5. miejsce w klasie samochodów pre-1985 – najsilniej obsadzonej, przy okazji zbierając karne punkty za dość współczesny rocznik. To wszystko sprawiło, że zacząłem kombinować, czy w przyszłym roku nie zaatakować rajdu jakimś samochodem, który ma co najmniej 50 lat. Jak się okazuje, takie pojazdy w znośnym stanie są zazwyczaj niemiłosiernie drogie, a przede wszystkim – przeważnie są to pojazdy luksusowe typu Jaguar E-Type lub jakiś Mercedes. Tym razem jednak w ciągu jednego dnia pojawiły się trzy oferty samochodów zdecydowanie ponad 50-letnich, a wszystkie w akceptowalnych cenach. Wszystkie też wydają się nadawać do jazdy w stanie takim jak są + poprawki mechaniczne, typu wymiana hamulców, elementów układu kierowniczego czy zawieszenia oraz poskładanie tego i owego do kupy. Pamiętajmy, że to jest złomnik, a więc jakieś tam dziury w nadwoziu i inne drobiazgi nie powinny być kluczową kwestią. Jedyne, o co powinienem się martwić, to to, że takim samochodem małżonka już ze mną nie pojedzie, na szczęście jest tu wśród nas człowiek o ksywie M.A.D., który niezłomnie ogarnia ze mną wszystkie rajdy i JECHAŁ ZE MNĄ CARRY, a to oznacza, że zaiste nie zna strachu.

A oto dzisiejsi zawodnicy.

Numer jeden:
nie traktuję tego auta poważnie jako kandydata na prodżekt kar hell, bo prędzej piekło zamarznie, Macierewicz przyzna że to był wypadek, a złomnik zacznie zarabiać hajs jak SZARLIZ MISTERY, niż ja kupię sobie Syrenę. Ale coś mnie urzekło w tym numerze 102. Może to dlatego, że kiedyś mieszkałem pod numerem 102, nawet całkiem długo. A może to te tablice KIK, a jak wiadomo KIK to jeden z ulubionych sposobów na komunikowanie się młodych użytkowników smartfonów w USA – taka aplikacja, która ma już ponad 120 mln użytkowników. Nawet sobie piszą, jak jeden chce coś do drugiego zagadać: kik me at ….., co brzmi jak “kopnij mnie” – ja oczywiście z założenia też kopnąłbym tę Syrenę na złom, ale coś mnie powstrzymało. Powiem Wam co: ta Syrena pochodzi z 1962 r. Ma 52 lata. I te 52 lata temu to nie był dramatyczny samochód – to był po prostu jedyny realnie dostępny pojazd (a i to jest dyskusyjne). I w 1962 r. jeszcze nie musieliśmy się wstydzić Syreny. W RFN wciąż robiono mikrosamochody, podobnie w Anglii, w NRD wytwarzano żenujące produkcje jak P70, a lepszymi produktami dysponowali Czechosłowacy oraz wiodący w Europie producenci włoscy i francuscy. W takim 1962 r. dwusuw był dużym ułatwieniem dla kierowców, bo nie wymagał zmiany oleju i rozrządu, miał duży moment obrotowy, dobrze się “kręcił”, a poza tym silniki 4-suwowe zużywały praktycznie tyle samo oleju co dwusuwy i wcale nie pracowały jakoś szczególnie równiej ani ciszej. Innymi słowy, był to, na tle ewentualnych konkurentów, pojazd na trzy z plusem, a plusa daję nieco na zachętę. Daleko jeszcze było do czasów, kiedy Syreny wszyscy nienawidzili, a kraje Zachodu nie mogły wyjść z podziwu, że zabytki można produkować na taśmie.
Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia czy ta Syrena jest oryginalna. Widzę tylko, że ma stary, dwucylindrowy silnik. Jeśli reszta faktycznie jest w oryginale – to fajna okazja, dla kogoś, kto czuje i kocha polską motoryzację. Jestem też oczywiście przeciwny jej całkowitemu restaurowaniu. Parę łatek z przodu, ogarnięcie mechaniki i można spokojnie ruszać na rajd zabytków, zabrawszy wagon części zamiennych – pompek, przegubów i co tam jeszcze pada w Syrenie.

link

Numer dwa:
Zabytkowe samochody dostawcze to temat tak niszowy, że w Polsce oprócz parunastu Żuków i Nys z lat 60. nie znam właściwie starych, klasycznych dostawczaków. O przepraszam – oczywiście że znam kilka HY robiących za ruchome punkty gastronomiczne. Oraz ktoś jeszcze w Warszawie ma Goliatha. No i TAKI JEDEN ma jeszcze Renault Gallion, co do którego ja zawsze mówię, że mogę je odkupić za 3000 zł, ale jeszcze mi się nie udało. A jest to naprawdę ładny Gallion.
Nie widziałem jednak jak żyję Opla Olympii w wersji panel van lub kastenwagen. Nadwozie typu panel van w dawnych czasach było niezwykle popularne, ponieważ stanowiło ekstremalnie tani sposób na stworzenie dodatkowej, praktycznej wersji w gamie i nie trzeba było w tym celu budować zupełnie nowego pojazdu, ani wymyślać mu porąbanego nazewnictwa typu Ford Transit Tourneo Courier Connect Custom. Po prostu brało się kombi, wywalało się okna i gotowe. Panel vany były nadzwyczaj lubiane w Wielkiej Brytanii – przetrwały gdzieś do 2007-2008 r., kiedy to zakończyła się produkcja Vauxhalla Astry w wersji Panel Van.

Jego bezpośrednim pra^4-dziadkiem jest Opel Olympia Kastenwagen oferowany na sprzedaż. Sprzedający ma dwie sztuki – osobowe, przeszklone kombi i blaszaka-kastenwagena w idealnym stanie. Jego idealność polega na tym, że jest totalnie spatynowany, ale oprócz tego i ogólnej zgnilizny, nic mu nie dolega. Sądzę, że tak stary samochód, dzięki prostej konstrukcji, względnie łatwo przywrócić do funkcjonowania, zwłaszcza że to dostawczak, i nie ma co się silić na jakąś nadmierną oryginalność. Jeśli istniejący silnik nie będzie już działał – trzeba dać coś innego, byleby na gaźniku, najlepiej z jakiegoś Rekorda albo Kadetta C i żodyn się nie zorientuje. Warto dodać, że oryginalny silnik miał pojemność 1,5 l i rozwijał 37 KM, do wersji blaszanej łączono go ze skrzynią 3-biegową, a do osobowej – z 4-biegową, a cały wóz ważył ok. 850 kg. Olympię zaliczano do samochodów klasy średniej, co pokazuje, że dzisiejsze mówienie o downsizingu, bo zamiast 2.0 jest 1.4, to jedynie powrót do korzeni i źródeł. Ciekawostka – silnik 1.5 z Olympii napędzał też ciągnik wojskowy Kettenkrad.

Oczywiście jeśli już fura będzie jeździć, to trzeba napisać jej na boku np. RADOM KAFFEE, tym samym liternictwem co najbardziej znany Opel Olympia Kastenwagen “Roma Kaffee”, uwieczniony na TYM ZDJĘCIU i unieśmiertelniony jako TAKI MODEL i jeździć na spoty YW, sprzedając “Kawę z Olimpii” na wzór Pizzy z Żuka. Olympia blaszak to jeden z niewielu Opli, od którego mnie nie odrzuca – a to już bardzo dużo. Tylko nie wiem, dlaczego widzę w nim tylne koło od Garbusa – prawdopodobnie wzrok mnie zwodzi.

link

Numer trzy:
Najciekawszym samochodem w tym zestawieniu jest jednak… Lancia. Si a Lancia, no a Marchionne – jak mówili hardkorowi fani tej marki, ale Serdżio zamknął im te malkontenckie ryje, likwidując markę i pozostawiając w ofercie tylko jeden model produkowany na rynek lokalny. Oczywiście byli to malkontenci tego samego rodzaju, co ci od Saabów: ratujmy, ratujmy! To znaczy niech inni ratują, bo my nie kupimy tego co jest aktualnie w ofercie, bo nam się to nie podoba, więc producent powinien wprowadzić to, co nam się podoba, ale niech to kosztuje jak tanie używane, bo nas na inne nie stać. A w ogóle to niech będzie tak jak kiedyś. No więc Appia idealnie pokazuje jak było kiedyś: Lancie były piękne, szybkie i bardzo nietypowe, i tak naprawdę nigdy nie przebijały się do mejnstrimu. Appia ma przedni napęd, co już samo w sobie było mocno nietypowe, ze zdjęć wynika że napęd jest tylny, w książce nt. aut z lat 50. znalazłem, że był przedni – nie wiadomo o co chodzi, silnik w mało spotykanym układzie V4, drzwi otwierane jak do szafy i oczywiście kierownicę po prawej stronie – we Włoszech wprawdzie od lat 20. jeździło się prawą stroną drogi, ale kierownicę też montowało się po prawej. Ponoć dzięki temu kierowca lepiej widział brzeg drogi na wąskich, górskich serpentynach i rzadziej spadał w przepaść. Nie znalazłem innego wytłumaczenia. Tak czy inaczej, Appię produkowano seryjnie RHD, a na zamówienie – LHD. Był to “mały” model w gamie Lancii, napędzany silnikiem 1.1, który miał po wałku rozrządu na głowicę. Nieźle, jak na rok 1953, kiedy to powszechnie tłuczono jeszcze “dolniaki”. W Appii ponoć klienci najbardziej cenili sobie to, że wyglądała z zewnątrz jak dużo większa i bardziej prestiżowa Aurelia. Z trzech samochodów Lancia podoba mi się najbardziej, ale podskórnie czuję, że byłoby przy niej najwięcej pracy.

link




Comments
Giekso Said:

No, w końcu jakiś PORZODNY złom! Oczywiście mam ba myśli Lancie 😉


Buckel Said:

Gratuluję przesunięcia zainteresowań na prawdziwe zabytki! Lancia chyba najsensowniejsza, bo czteroosobowa i po wyremontowaniu dość wartościowa, Olympia bardzo fajna. Choć również nie lubię Syren, modele do 103 mnie odrzucają. Odpowiadają ówczesnemu stanowi techniki.


marian601 Said:

gwoli ścisłości historycznej – to V4 w lancii to ma tylko jedną głowicę na oba rzędy cylindrów, a w niej 2 wałki. ty samym nie ma więc po jednym wałku na każdą głowicę. taki dziwoląg. długo później VW zrobił tak samo w 2,8 VR6 i powiedział, że to nowość :)


Yossarian Said:

Lancia za mniej, niż pół ceny Syreny… co za kraj.


Klawisz Said:

W cenie Syreny można kupić Opla i Lancię. Nie do pomyślenia! Biorę Lancię.


benny_pl Said:

jeden trup wiekszy od drugiego… duzo migomatowania i duzo starych pralek / lodowek / komputerow trzeba by pociac na polatanie tych wynalazkow potem pare wiader szpachli…. co nie oznacza ze niewarto ich ratowac, ale to nie dla mnie… zdecydowanie wole lata 80


radosuaf Said:

@notlauf:
Nie chcę się czepiać, ale postanowiłem tego “Galliona” poszukać i gógel twierdzi, że jest tylko Galion…


łoboże Said:

Niezły troling z tą Syreną za 15 000 :DDD

“Sprzedaję bez widocznego wkładu grila , konkretnemu kupcowi dam namiar do człowieka który jest w posiadaniu czegoś takiego .”

Normalnie jak przy zakupie unikalnego manuskryptu w antykwarium, gdzie starszy pan w okularach daje ci mapę zaginionej azteckiej świątyni w której możesz se znaleźć brakujące kartki.


Igor Said:

Piękna (lancia) i bestie. Tyle, że może się osypać jak choinka…


jcb Said:

Przedni napęd w Lancii ? W takim razie dlaczego na zdjęciu podwozia widoczny jest tylny most zawieszony na resorach piórowych z widoczną po środku “gruchą” okalającą przekładnię główną z dyferencjałem ?


Szczepan Kolaczek Said:

Jak chodzi o kierownicę z prawej przy ruchu prawostronnym, to chodziło o to, że w dawnych czasach (NAPRAWDĘ dawnych, tzn. gdzieś tak do lat 30-tych) dużo ważniejsza była obserwacja pobocza niż przeciwległego pasa. Wszystkie zagrożenia pochodziły właśnie z pobocza – gwoździe, kawałki podków, ostre kamienie, rozbite szkło, a także ruch lokalny z furmankami i wieśniakami, którzy w ogóle nie rozglądali się dookoła (nawet skręcając nagle do zagrody w lewo), bo przecież byli w swojej wsi – czyli tak jakby na swoim podwórku. Warto też zauważyć, że z prawej strony wsiada się od chodnika – to wcale niegłupie w sytuacji, kiedy ulicą nierzadko szedł rynsztok (dlatego też pierwsze auta z kierownicą od osi drogi to były luksusowe limuzyny z początku XX wieku – specjalnie po to, by pasażer, zazwyczaj będący ważniejszą figurą od szofera, mógł wsiadać od chodnika). Dla kierowcy jedyną zaletą siedzenia przy środku drogi jest łatwiejsze wyprzedzanie – ale by to poczuć, trzeba spotkania aż TRZECH aut w jednym miejscu drogi – wyprzedzającego, wyprzedzanego i kogoś z przeciwka, kogo trzeba dostrzec. Taka sytuacja w tamtych czasach właściwie nie występowała, a nawet jeśli, to pojazdy były rozpoznawalne z daleka po chmurze kurzu i hałasie. Oczywiście piszemy tu o sytuacji sprzed niemal 100 lat, ale doskonale wiemy, że pewne zwyczaje, które już dawno straciły sens, utrzymują się w motoryzacji bardzo długo z czystego przyzwyczajenia ludzi.


Cooger Said:

Marzy mi się jakiś mały biznesik w którym mógłbym używać takiego dostawczaka (niekoniecznie musiałbym w nim pracować, bardziej chodzi o możliwość wyremontowania takiego auta ;)). Taki Opel byłby świetny w warzywniaku czy innym sklepie z piwami regionalnymi. A choćby nawet we wzmiankowanej kawiarni. Zawsze to lepsze niż wstawienie do muzeum, auta powinny pracować (podejście nazwijmy to angielskie). Oczywiście zabytki nie powinny być zajeżdżane ale trochę pracy im nie zaszkodzi, do tego zostały stworzone.


Szczepan Kolaczek Said:

@Cooger – w Krakowie, pod samym Wawelem, jest knajpa, przed którą stoi enerdowski Framo z beczułką piwa. Stoi tam od lat, więc pewnie nie jest na chodzie, ale wygląda pięknie.


lasic Said:

Brałbym lancie z tego towarzystwa, ale w każdy z tych samochodów trzeba włożyć 5 cyfrową kwotę, żeby w ogóle na drogę wyjechać.. Zdecydowanie sensowniej byłoby kupić coś takiego http://www.carandclassic.co.uk/car/C504993 albo kupić ciut nowszą, a znacznie znacznie tańszą http://www.carandclassic.co.uk/car/C276630


notlauf Said:

lasic – moim zdaniem to nieprawda. Każdy z tych samochodów żeby jeździć wymaga wkładu kilku tys. zł.

Skąd to wiem?
Kupiłem Carry za bardzo małe pieniądze. Było TOTALNYM GRATEM. Kosztowało mnie nieco ponad 1300 zł doprowadzenie go do stanu w którym przemieszcza się o własnych siłach.


mic Said:

Ech, nie są odległe czasy kiedy kolega ze swoimi kumplami kupił syrenę za 50 zł celem rozbicia w lesie i “zobaczenia jak to jest podczas wypadku”. :-)

Dostawczak zdecydowanie! Zabytkowe rołdstery pachną mi starszym panem z brzuszkiem przeżywającym ostatnią młodość.


Penelopa Samwdzięk w Konpkompakcie Said:

Sprzedawca Opla Olimpii sprzedaje również Opla Kapitana. Kto jeszcze pamięta „Wielką Większą i Największą” J. Broszkiewcza gdzie Kapitan był jedną z trzech głównych postaci obok Groszka i Iki? Swoja drogą śledzę już Złomnika jakiś czas ale jeszcze nie widziałam wpisu o ciekawych autach – złomach w literaturze pięknej. Nie mam tu na myśli aut Bonda czy Volvo S60R ze „Zmierzchu” S. Meyer ale np. Ferrari 410 Superamerica w “Panu Samochodziku”, Hispano-Suiza w „Grze Anioła” C.R. Zafona, Ford Anglia w „Harrym Potterze” a i w komiksach o Tintinie jest wiele fajnych aut w tym np. Lancia Aurelia w „Aferze Lakmusa”.


miwo Said:

Lancia rzeczywiście wygląda jak mała Aurelia. Wydaje się najfajniejsza.


cubino Said:

Kim Dzong Un ma podobne upodobania co Złomnik: zelazo ma mieć 50+ lat, nie wolno przesadzać z restaurowaniem, tylko łatki z blachy i pociągnąć olejną.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114871,16174952,Kom_Dzong_Un_na_pokladzie_okretu_podwodnego_koreanskiej.html


Cooger Said:

@notlauf przemieszczanie się o własnych siłach nie oznacza nadal bezpiecznej jazdy. No i łatwiej o części do Carry niż do Olympi raczyj. Za to z dokumentacją nie ma problemu: http://www.welkomopmijnwebsite.nl/members/shop%20manual%20html/shop%20manual.html

Czy ja dobrze widzę, że to jest nadwozie samonośne? O ile rozumiem, że przejmowanie się dziurą w drzwiach czy dachu jest grubym przegięciem to podłużnice lepiej gdy nie są spróchniałe.


notlauf Said:

Nie no podłużnice muszą być OK, dlatego mówię o kilku tys. zł wkładu.


phillass Said:

Jak czytam złomnik to nie pamiętam, żeby notlauf polecał zakup złomu za więcej jak kilka tysięcy. Choć pamięć mam krótką więc może się mylę…


notlauf Said:

Polecałem nawet samochody za 30 tys. zł…


Nat Said:

Appia była RWD, Fulvia już FWD.

Lancia rewelacyjna, choć Łopel furgonetka też niczego sobie :)
Można ewentualnie poszukać auta łączącego zalety obu propozycji:

http://img209.imageshack.us/img209/2423/rearr.jpg

http://www.clublanciaappia.it/wp/wp-content/gallery/varianti/appia-furgone4.jpg


atr Said:

Pięknie obsypane :)


pr Said:

Oprócz mody na downsizing, powróciła moda na grill na pół przodu – w nowych bmw to już wręcz nie ma z przodu nic innego, tylko te dwa frajerskie wloty. I widuje się drzwi od szafy, nota bene spoko rozwiązanie, wiem, bo poćwiczyłem sobie na nowej zafirze i bardzo mi się to podobało.


Dz Said:

Jeśli 15k to akceptowalna cena za polecaną syrenkę, to Lutosławski jest wart chyba minimum 5k 😉


lordessex Said:

Myślę że w pełni oryginalne Syreny przed 104 to w naturze już nie występują. Exportowali kiedykolwiek Syreny poza Polską? Wydaje mi się że nie, ale może mnie ktoś oświeci w tej materii 😀


notlauf Said:

Lutosławski ze względu na historię jest wart 10k. Jedyny taki zobacz.


Szczepan Kolaczek Said:

@lordessex: Syren nie eksportowano, chyba że chodzi o eksport wewnętrzny. Przez bardzo krótki okres były dostępne w Pewexie na dolary – wyobrażasz sobie, jacy ludzie musieli być zdesperowani…? Szybko jednak z tego zrezygnowano, bo dolarowi klienci mieli wygórowane wymagania – np. żeby samochód zapalał po przekręceniu kluczyka i dojeżdżał na miejsce – a tego fabryka nie była w stanie zapewnić. Szyubko powrócono więc do dystrybucji klasyczno-PRL-owskiej, czyli przrz Polmozbyt, z długim czasem oczekiwania lub na talon. Tutaj klienci nie byli tak zmanierowani.


Dz Said:

W takim razie Lutosława oferuję po taniości za 9k! Najlepsze jest to, że on cały czas działa i przy stosowaniu pierścienia od wstecznego dwójka wchodzi już bez problemu.


Buckel Said:

Nie ma takiego zgnitka, którego się nie da naprawić. Zeżarte podłużnice to żaden problem. Oczywiście, naprawa każdego auta tu prezentowanego to kilka tysięcy złotych. Ale w czym problem? Otrzymuje się ciekawego oldtimera.


dr_kamil Said:

Leopard upadł.


353 Said:

Kilka tysięcy złotych wkładu na doprowadzenie do porządku tych resztek samochodów?
Chyba EURO i to za Opla.
Reszta jeszcze drożej.


hurgot sztancy Said:

@pr – czy Ty kiedyś widziałeś wloty powietrza do któregoś z nowych audi albo Peugeota 407? gdzie tam marnym wlotom Bmw do takich tuzów!


marekrzy Said:

Przód współcześnie projektowanego samochodu składa się w połowie z wlotu powietrza i w połowie z reflektorów zespolonych, o powierzchni zbliżonej do małego boiska.


Syrena – też jakoś ich nie uważam za bardzo, ale zestaw dwusuw + rama + kurołapy + wajcha przy kierze bardzo do mnie mówi. Ale 15k? Srsly?! Gdyby to była 102S z silnikiem Wartburga (zrobili ich trochę ponad 100, potem jeszcze z 400 103S, widziałem taką raz, miałem z 5-6 lat) to ok, rozumiem, bo rodzyn, ale to???
Olympia Kastenwagen – fajność, ale blacha jest tu ewidentnie w strasznym stanie, a przypominam, że Ople w tamtych latach były już samonośne, więc przegnicie podłogi i progów nie wróży dobrze. Za dużo lepienia.
Lancia – jest po prostu piękna. No i te drzwi, wspaniałość (marketoidy z Forda, HANDLUJCIE Z TYM). I cena jakby bardziej realistyczna. Ale sztywność samonośnej konstrukcji (nadgryzionej, jak mniemam, nie tylko zębem czasu) bez słupka B może być dyskusyjna. No i ceny części. I ich dostępność. Może być naprawdę słabo.
Ech no. Moja rada – kuppan 2CV albo Ami6! Albo wczesną R4. Albo nie wiem, Skodę z tamtych lat. Fajne były, z tą ich centralną ramą rurową i łamaną tylną osią. Już sobie wyobrażam taką rozmowę:
– Co sobie tym razem kupiłeś?
– Octavię.
– No, wreszcie coś normalnego.


Cooger Said:

buckel, zupełnie nie wiem jak to liczysz i nie wiem na co ma to wystarczyć. Zasadniczo auto można zbudować od zera ale proszę Cię, nie za kilka tys. które słabo wystarczają na przeciętną generalkę blacharsko-lakierniczą auta w stanie średnim. Jeśli robotę robi się samemu to owszem da się sporo zaoszczędzić pieniędzy (za to cały wolny czas idzie w…), nie mniej nie wszystko da się zrobić samemu.


Cooger Said:

Proszę: http://otomoto.pl/moskwicz-408-zsrr-zabytek-zolte-tablice-C33535385.html

W przyszłym roku spełni kryterium z tematu. I wygląda na jeżdżący 😉

Tudzież do kolekcji: http://otomoto.pl/multicar-m22-T4413993.html


oldskul Said:

Szkoda że ten nasz polski produkt wychodził tak mizernie jakościowo. Widzę to jako materiał na porządny swap budy i wnętrza z jakimś normalnym, popularnym nawet podwoziem, taki nasz Caterham, zachowując miarę 😉 bo oryginał to chyba już jeździć normalnie nie będzie chciał, o ile kiedykolwiek chciał. Sam byłem dość przychylny Skarpetom, a może i zaatakowałbym jakąś, ale ilość zjeb jaką zebrały i wciąż zbierają za totalny brak jakości na każdym poziomie odstrasza skutecznie.
O, albo ten koleś ze Śląska który zrobił własną czerwoną Syrenę na bazie jakiegoś Merca – ten pojazd miał jaja, pod maską grzmiało jakieś konkretne V8. I z normalnym motorkiem byłoby to fajne. Ale męczyć się z tym pojazdem w wersji około fabrycznej?


cubino Said:

Właśnie, ciekaw jestem tych wyliczeń “za kilka tysięcy da się zrobić”. Mnie za powierzchowny remont blacharsko-lakierniczy niewielkiego auta (peugeot 304) w dosyć niezłym stanie zakwotowano 7 KPLN. I to 250 km od Warszawy. Rozumiem, że robota “żeby jeździło” może być tańsza niż “żeby było ładnie”, ale mimo wszystko.


parvuselephantus Said:

Samochodów na żółte tablice się nie bierze. Lancia, ale tylko na białe (ew. czarne [he he]) blachy,


P7 Said:

I tu niespodzianka Vauxhall Astra panel van, został wycofany z oferty dopiero w 2012 roku.
http://www.aronline.co.uk/blogs/facts-and-figures/essays/in-memoriam/in-memoriam-vauxhall-astravan/


KIEROWCA Said:

Żądanie 15k za Skarpetę w takim stanie i bez grilla to już skandal ==szczyt wszystkiego. 10-15 lat temu pewnie kupił za pięć stówek, dobił, rozsprzedał kilka detali a teraz szuka jelenia. Duże kierunkowskazy ale silnik dwucylindrowy, aż dziw bierze, że przez te wszystkie lata uniknęła swapa na S-31 ze stopiątki. Dalej stoi Żuk pożarniczy a więc mamy najprawdopodobniej do czynienia z handlarzem.
Za 3 lata daję swoje 22 letnie Cinkłeczento na żółte blachy i wystawiam za 7 kawałków bo to zabytekPRLjedynytakizobacz 😉
Wbrew pozorom Syrena to samochód skonstruowany poprawnie ==solidna ramowa konstrukcja, duże koła 15′, przedni napęd, dostęp do silnika, rejestracja na 5 osób ===Malucha 126p bije na łeb w KAŻDEJ kategorii z wyjątkiem spalania. W latach 80 czy 90 mój wybór byłby oczywisty, zresztą w 2002 roku Syrena 104 była pierwszym samochodem na którym uczyłem się jeździć i wciąż mam takie przyzwyczajenia jak wrzucenie na luz z górki czy branie prawego zakrętu szerokim łukiem 😉
Winę ze niezbyt pochlebne opinie nt. Syreny ponoszą nie tyle błędy konstrukcyjne co gówniana jakość materiałów. Aluminium głowicy czy gaźnika lubi się wyciągać albo pękać kiedy za mocno dowalimy nakrętkę, zapłon mechaniczny ==[trzy oddzielne przerywacze i trzy cewki], słabe przeguby homokinetyki, rozkładająca się w oczach karoseria. Niestety ale upłynęło już ponad 30 lat od czasu zakończenia produkcji dlatego większość egzemplarzy to albo wypicowane ślubowozy [kretynizm, żeby jechać 2 drzwiowym samochodem do ślubu] albo parchy nadające się do kapitalnego remontu.
Niemniej przy odpowiednich warunkach chętnie strzeliłbym swapa fiatowskiej 900-ki do Syreny. Właśnie ze względu na sylwetkę nadwozia i walory użytkowe.
Pozdrawiam


Ksebki Said:

Ciekawe jak z dostępnością części do Astravanów? Mechanika podejrzewam w 90% zgodna z modelem podstawowym ale blacharka?
Ciekawe czy były odmiany panelvanow z drugim rzędem siedzeń z tyłu w nieoszklonym przedziale?


Demon75 Said:

@Cooger – taki Multicar codziennie od kilkudziesięciu lat śmiga i haruje sobie w okolicach Goleniowa, w Zachodniopomorskiem. Współczuję kierownikowi.

A ja bym brał Hopla, a co!


Andziasss Said:

Ten Syreneusz wygląda na mocno oryginalne 102. Kierownica w blondzie, kły zderzaków, ramki reflektorów są z epoki, a to elementy, które pierwsze powinny odpaść. Tylko kierunki są tuningowane. Motor cwajcylinder nadal jest, a wnętrze nie jest totalnie rozniesione. Postała sobie gdzieś w szopię ze 20 lat.

Lancię tą już gdzieś widziałem, w sensie na sprzedaż. Nie wygląda tragicznie nawet od spodu. Ma jeszcze kształt i skoro te drzwi funkcjonują, to nie powinno być tragicznie.

Do Opla nie potrafię się ustosunkować, ale Astravan to jeden z bardziej udanych modeli tej marki.

Notlaufie, piszesz o Saabo i Lanciolubach i że oni niby tylko tak gadają. Może i tak, ale tacy Alfisti nakupowali sporo 159, bo był tego wart i można uznać, że był Alfą. Lancia i Saab przestały być sobą i przekroczyły tą cienką czerwoną linię. Stopień sfiacenia i zoplenia osiągnął punkt krytyczny.


C Said:

@gnieliwiec – 2cv, ami6 i r4 polecasz oczywiście z autopsji? Co tam ciekawego jeszcze możesz o nich opowiedzieć?


Cooger Said:

@Demon – to właśnie jest niesamowite “od kilkudziesięciu lat śmiga i haruje”. Przecież to nie ma prawa działać tyle czasu! 😉


Cooger Said:

@Ksebki a co Ci trzeba z blacharki do auta z 2012 roku?! A mechanika to pewnie zgodna w 99% a nie 90%


Oj tam zaraz z autopsji. Raczej a) z sympatii, b) świadomości, że części dostępne są cały czas, w wielu przypadkach prawie od ręki. Prosta konstrukcja = niewygórowane koszty napraw/remontu. No i przesympatyczne autka. Tyle.


Autosalon Said:

Astra panel van , to najsensowniejszy Opel jakiego znam.
Nawet ładny taki OPCyndolony tymi spojlerkami i felunkiem.
Lancia piękna, niestety doprowadzenie do stanu nawet” uproszczonego rajdowego ” to będzie gdzieś tak zylion luidorów.


Autosalon Said:

Mam coś co łaczy a nie dzieli, apia panel van
http://www.simoncars.co.uk/lancia/slides/Lancia%20Appia%20Van%20front.jpg

Tylko nie syrena, nie nadaje się do rajdów, to auto jest wg mnie tylko zlepkiem części które jest samopałem wykonanym z braku innych możliwości.
Że z tego zrobili produkcję seryjną to raczej taki żart.


TaTo Said:

Dzień dobry, ja się oczywiście nie znam, ale
http://www.autoscout24.com/Details.aspx?id=235782780&cd=635100446050000000&asrc=st%7Cfs&a=1
I kombi trzydrzwiowe i pojedzie i gazik można dołożyć i Panie rollsa w kombiaku to nawet w Konstancinie nikt nie ma. A inwestując w lakier piano black robota do końca życia zapewniona. O tym, że grilla szukać nie trzeba zapomniałem dodać.


hurgot sztancy Said:

nooo, ten Daimler to jest coś – nie dość, że karawan to jeszcze biały – trzeba dać cynk do “Służewa” – może rozszerzą flotę?


prizes Said:

A dupa tam,do karawanu trzeba diesla żeby żałobnicy
nadążali.


radosuaf Said:

@parvuselephantus:
Tak, wpakujesz wiadro kasy w taką Lancię, a potem ktoś Ci się w bok wpakuje i dostaniesz z OC “tysiącpincet”. Jak masz żółte blachy i wycenę rzeczoznawcy, to można przynajmniej za dużo nie stracić..


KGB Said:

KIEROWCA:”Niemniej przy odpowiednich warunkach chętnie strzeliłbym swapa fiatowskiej 900-ki do Syreny.”
bez sensu taki swap, lepiej na silnik z Tico : taka sama moc, zbliżona objętość skokowa i tylko 3 cylindry 😀
a dodatkowo to silnik Tico jest lepszy od silnika 900.

Lancia jest całkiem niezła, trochę skrobani i łatania zewnętrznych blach oraz malowanie, kilka wstawek z kształtowników w podłogę na wszelki wypadek,
za 4 klocki da się wyrobić i śmiga – później można się zająć podłogą w wolnym czasie.


benny_pl Said:

panelvana chyba sobie mozna wciaz kupic – uwielbiana tak przez Was daczke – logan

a tak wogole – 7tys za remont blacharki ?! jakis zart chyba, jeszcze z 5 lat temu kapitalna blacharka Poloneza/DFa to ok 1000-1500zl pod lublinem, a co to za roznica co sie spawa?? niema tu zadnego blacharza zeby sie wypowiedzial jak to faktycznie jest???


benny_pl Said:

KGB: w czym silnik z tico lepszy od Fiatowej 900tki?? bo ma rozrzad w glowicy? i co z tego, 900tka jest wg mnie trwalsza, wiem bo mam, tico mialem tylko przez chwile co prawda wiec ciezko mowic o porownaniu…


tamarixis Said:

Ruch prawostronny we Włoszech wprowadzano mocno na raty (nie tylko tam zresztą). Bywało tak, że cała prowincja jeździła już po prawej, a miasto w środku ichniego powiatu po lewej stronie drogi, o czym informowały stosowne tablice. Syrenę 102 bym przytulił, właśnie dlatego, że pochodzi z czasów gdy nie trzeba było się jej wstydzić. Tak gdzieś do 103. Bo potem…


oldskul Said:

O co kaman z tymi brakującymi grillami do RR-ów? Kradną po coś na potęgę? Czy to coś jak lampy ksenonowe w Porszach, które miały idealną barwę do oświetlania rosnących konopii? :)


C. Said:

@gnieliwiec – no, pytanie retoryczne, to że nie z autopsji to wie tutaj chyba każdy.
Innymi słowy znowu bzdurnie teoretyzujesz i zapychasz pole komentarzy spamem, bo żadnej użytecznej wiedzy to on nie wnosi.


brazer Said:

C. jesteś moim bohaterem. Lubię Leniwca, ale dobrze, że ktoś to wreszcie powiedział. :)


Andziasss Said:

Patrzę na ten Astravan i myślę: dać mu dużą gwiazdę na grilla i będzie Panelcedes jak ta lala.


damianyk Said:

jeśli chodzi o dostawczaki to oprócz żuków i nys kręcił się kiedyś po allegro DKW Schnellaster


jelcz Said:

Ten sam problem z wytłumaczeniem kierownicy po prawej stronie przy ruch prawostronnym występuje w przypadku Szwajcarii, a raczej dawnej motoryzacji z tamtych rejonów. Również górzysty kraj i muszę przyznać Notlaufie, że to jedyne logiczne wytłumaczenie. Pamiętam szwajcarski samochód Mowag z lat pięćdziesiątych i miał kierę po prawej. A co do HY, to ostatnio przybył do sąsiedniej firmy taki do wypiaskowania, więc jeszcze jeden przybędzie. Spróbuję zrobić jakieś zdjęcia, ale dysponuję tylko cebulą…


Cooger Said:

@Benny_pl wybacz ale blacharka Poloneza wymagajaca wspawania gotowych elementów a blacharka wozu do którego trzeba dorabiać elementy to dwie różne sprawy. Do tego dochodzi zakres prac – czy to ma być obłatanie tego co widać czy gruntowny remont. Poza tym mowa była o remoncie blacharsko-lakierniczym – sprawdź ile kosztuje porządne (zgodne ze sztuką) lakierowanie auta średniej wielkości. Już nie mówiąc o np. sodowaniu (ew. piaskowaniu) całego nadwozia. A według mnie w takim (odbudowa oldtimera) projekcie jest to konieczne.

Aha i zapytaj proszę tych blacharzy pod Lublinem czy spawają blachy poszyciowe na zakładkę czy doczołowo.


Cooger Said:

Andziasss – jakby miał gwiazdę to byłby shootingvan!


Andziasss Said:

No byłby shooting, też tak pomyślałem. Temu nadwoziu gwiazda pasuje bardziej niż Citanu. Rozmarzyłem się: ShootingVan 4matic do odliczania vatu.


KGB Said:

@benny_pl:
w czym lepszy silnik z Tico od 900? no właśnie chyba we wszystkim: mniejszy,lżejszy,mniej pali i jest obciachowy wg. CKM ,bo ma tylko 3 cylindry (czasy,kiedy BMW nie miało takich silników,więc dzisiaj by napisali “tylko jeden cylinder” 😆 ),
a taka 900 to kawał silnika, OHV i 4cyl. – nic nie mam do OHV ,ale 4cyl. to przesada przy takiej objętości skokowej, co udowodnili japońskie ludziki np. z Dajhajsu i tego Tico, co z Suzuki zrobione jest

@Cooger:
jednak Polonez ma bardziej skomplikowaną budę, no i teraz części już nie łatwo dostępne,
nie mniej jednak nikt nie myśli chyba o kapitalce tego sztrucla, bo to się raczej nie opłaca – zrobić tak, żeby jeździło jak chce notlauf, to pospawanie tu i ówdzie oraz pryśnięcie całej budy renowacyjną


Cooger Said:

@KGB – bardziej skomplikowaną od czego? Części blacharskie dostępne są nawet do Borewiczów. Co innego z F125 z pierwszej serii, pas przedni kosztuje niebotyczne pieniądze na tzw. wolnym rynku.


solarzmr Said:

Lancia Appia zdecydowanie miała napęd na tył. Pierwszym modelem Lancii i jednocześnie pierwszym seryjnym przednionapędowym samochodem włoskim była Lancia Flavia z 1960 roku.
http://www.lanciastory.pl/1960-lancia-flavia-berlina/


KGB Said:

@Cooger : bardziej skomplikowana niż nowsze wynalazki na pewno i bardziej skomplikowana niż np. ta APPIA.
Oryginalne części są dostępne przez chwilę, gdy jest czyszczony jakiś zapomniany magazyn, mnóstwo poszło na przemiał już dawno, bo ktoś wymyślił, że bardziej opłaca się przejechać po tym spychaczem niż opchnąć drożej niż za złom.
Dostępne są części z manufaktury, a to czasami jest w takim stanie, że lepiej samemu doginać prostą blachę na imadle.
Do DFa to już nawet manufaktura odpuściła produkcję, dlatego takie ceny.


C. Said:

@solarzmr – to się nazywa refleks. No ale awatarek zobowiązuje wtrącać 3 grosze pod każdym wpisem z lancią.


oldskul Said:

C. – skończył naprawiać jedną z 18 pozostałych usterek w swojej Kappie, wypełzł z kanału, to i mógł przeczytać wreszcie 😉


Cooger Said:

@KGB – nie wiem co takiego skomplikowanego w Poldonie. Przecież tam prawie wszystko na giętarce ugniesz – takie to kańciate 😀 Do Appi już potrzebujesz fachowca wysokiej klasy żeby np. łatę do błotnika zmajstrować.


KGB Said:

@Cooger : kanciaste, ale dużo drobnych elementów, zamiast jednej wielkiej wytłoczki. Chodzi mi głównie o płytę podłogową, bo karoseria jaka jest każdy widzi.
Kilka elementów z podłogi to aż się prosi, żeby je wywalić, bo są jedynie zgarniaczami błota i przez to źródłem inwazji rudej.


Leave a Reply

Subscribe Via Email

Subscribe to RSS via Email

Translate zlomnik with Google

 
oldtimery.com

Polecamy

Kontakt

Top Commentators