zlomnik.pl

Home |

Nowe przepisy na prawo jazdy

Published by on September 16, 2015

Ostatnio pewna osoba zapytała mnie, czy nie znam jakiegoś dobrego instruktora nauki jazdy, żeby inna osoba mogła ewentualnie przystąpić do kursu i zrobić uprawnienia na literę B.

Jako że i tak miałem jeszcze inną sprawę do instruktora, to zadzwoniłem do takiego jednego i się dowiedziałem, że on jest tak zarobiony, że nie wie w co ręce włożyć i jeździ dzień i noc. Co, ja nic nie wiem? Wszyscy chcą zdążyć przed nowymi przepisami, które wchodzą 4 stycznia. Od tego momentu nie tylko będzie trudniej, ale i zawilej, bo młodych kierowców będą obowiązywać inne przepisy niż tych doświadczonych (np. będą musieli jeździć wolniej niż pozwalają na to przepisy kierowcom, którzy uzyskali uprawnienia przed tą datą), będą musieli przejść dodatkowe szkolenia, nawet gdy uprawnienia już uzyskają. I będą musieli oznaczać każde auto, które prowadzą, znaczkiem zielonego liścia. Na wszelki wypadek, należałoby oblepić wszystkie wozy. Już widzę, jak policja przeczesuje ruch drogowy i wyłapuje młodych kierujących bez zielonego liścia. I mandat. I punkty. A za punkty – odebranie uprawnień. A zresztą, co ja Wam będę – tu jest wszystko opisane. Zresztą już teraz istnieje coś niezwykłego, a mianowicie dokument o nazwie Profil Kandydata na Kierowcę. Taki dokument trzeba złożyć w urzędzie i… nawet nie wiem co dalej i nie próbuję się dowiedzieć.

No to jest krok w bardzo dobrym kierunku. Nie chcę nikogo demotywować, ale wiecie, chodzi o bezpieczeństwo. Dzięki temu liczba zabitych pieszych może spaść nawet o 17,4% (dane szacunkowe). Ponadto tworzymy społeczeństwo osób, które nigdzie nie mogą sobie same pojechać, bo nie mają uprawnienia, jest ono bowiem nie do zdobycia. A dzięki temu – jest ono łatwiej kontrolowalne. Wystarczy obciąć parę połączeń w komunikacji miejskiej i już. A o ile zmniejszą się korki… same pozytywy.

Uważam jednak, że można, na podstawie obserwacji dzisiejszych trendów, przewidzieć jak będzie wyglądał egzamin na prawo jazdy, kiedy będą mogły do niego przystąpić moje dzieci.
Kurs rozpocznie się obowiązkowym, dwuletnim wolontariatem w szpitalu, gdzie kandydat na kierowcę będzie pomagał ofiarom wypadków drogowych. Będzie to podzielone na czas spędzony na SOR-ze, na OIOM-ie, na oddziale rehabilitacji itp. To pozwoli wygrawerować w mózgu przyszłego kierowcy, że jazda samochodem jest niebezpieczna i może skończyć się śmiercią lub kalectwem.
Po zakończeniu wolontariatu kandydat na kierowcę przejdzie półroczne szkolenie, podczas którego będzie musiał wyjeździć 300 godzin (koszt na dzisiejsze pieniądze ok. 15 000 zł) – będzie to obejmowało jazdę w każdych warunkach, od korków po autostradę, od wiejskiej drogi gruntowej po wielopoziomowe węzły drogowe. Autem ze skrzynią manualną i automatyczną, benzynowym, dieslem i elektrycznym. Z kierownicą po prawej, i po lewej stronie. Podczas kursu kandydat musi być poszkodowany w jednej stłuczce i zaliczyć jedną awarię pojazdu, żeby wiedzieć jak się zachować. Po kursie będzie egzamin wewnętrzny. Z pozytywnym wynikiem egzaminu wewnętrznego będzie się szło do Ministerstwa Transportu (każdy będzie musiał stawić się osobiście, niezależnie od tego czy mieszka w Jeleniej Górze czy w Suwałkach), gdzie będzie zasiadała Komisja Opiniodawstwa Kandydatów i Selekcji Uprawnień (KOKSU). W ciągu 30 dni od złożenia pozytywnego wyniku egzaminu wewnętrznego, KOKSU wyda decyzję, o jakie uprawnienia może ubiegać się kandydat – czy na zwykłe B, czy na B12 (ważne 12 miesięcy), czy na B- (możliwość jazdy samochodami do 1000 cm3 i do 60 KM), i tak dalej, i tak dalej – takich kategorii będzie 12.

Następny etap to państwowy egzamin. Trwa on sześć dni, codziennie po osiem godzin jazdy w różnych warunkach. Koszt to 6521,48 zł. Każdy błąd popełniony na egzaminie powoduje nieważność całego kursu od wolontariatu począwszy. Egzamin jest tak rozbudowany, żeby wyeliminować sytuację, w której kursantowi akurat dopisze szczęście i trafi na dzień o mniejszym natężeniu ruchu. Podczas trwania egzaminu egzaminator może dowolnie podpuszczać kandydata na kierowcę, np. nakazać wjazd na czerwonym świetle lub pod prąd autostradą. Po zdanym egzaminie wynik wraz z nagraniem z wideorejestratora wędruje do innej ministerialnej komisji – Komisji Rozpatrującej Egzaminy Teoretyczne i Nieteoretyczne (KRETiN), która w ciągu 1 roku może zdany egzamin zaakceptować lub odrzucić. Jeśli egzamin zostanie zaakceptowany, świeżo upieczony kierowca może w ciągu 30 dni zgłosić się do Wydziału Komunikacji po dokument, który uprawni go do jazdy z prędkością 30 km/h w terenie zabudowanym, 50 km/h w niezabudowanym i 70 km/h na autostradzie. Na samochodzie będzie musiał być naklejony duży napis „MŁODY KIEROWCA” (z przodu – odwróconymi literami na masce). Po upływie każdego miesiąca dopuszczalna prędkość będzie rosła o 1 km/h, czyli po roku kierowca będzie mógł już jeździć 42 km/h w mieście i 62 km/h poza terenem zabudowanym, a na autostradzie niebagatelne 82 km/h. No chyba, że w międzyczasie popełni wykroczenie, wtedy oczywiście uprawnienie jest zabierane i cały kurs łącznie z wolontariatem zaczyna się od nowa. A jeśli popełni je po pijanemu, to o prawo jazdy nie będą mogły też ubiegać się jego dzieci. Gdy dzieci nie ma – odbierze się je rodzicom.

Na koniec, gdy przyjdzie do weryfikacji po roku od otrzymania uprawnień, młody kierowca będzie musiał zrobić już tylko jedną rzecz: zginąć pod samochodem jako pieszy, żeby najdobitniej uświadomić sobie, do czego może prowadzić niebezpieczna jazda. Od momentu pogrzebu jego uprawnienia będą ważne bezterminowo.

* * *

Po raz kolejny, wiem, powtarzam się, powtórzę:
należy zlikwidować wszelkie uprawnienia na niezarobkowe prowadzenie pojazdów. >99% wypadków powodują ludzie, którzy zdobyli państwowe uprawnienia. Oraz nie istnieje żaden system, który blokowałby możliwość prowadzenia pojazdu bez jakiejkolwiek umiejętności – jeśli przed jazdą nie musisz wsunąć swojego prawa jazdy do slotu żeby odblokować auto, system uprawnień można wywalić do kosza.




Comments
Cubino Said:

Taki długi wpis, zeby na koniec sprzedać ten pomysł ze slotem. Przyznaj się, śwagier ma firmę co robi takie sloty co? :)


Yossarian Said:

Z tym slotem na prawko, to w sumie dziwne, że jeszcze Volvo tego nie wprowadziło. Oni lubią takie rzeczy.

A mnie najbardziej zawsze nosi jak słyszę o tych “młodych kierowcach co powodujo wypadki”. Szczerze mówiąc najwięcej niebezpiecznych sytuacji na drodze widziałem spowodowanych przez gości około 40-50 lat, co myślą w stylu “Ja już tyle lat jeżdżę to wszystko umiem!”


Dominik Said:

dlatego wysłałem żone na kurs juz miesiac temu


Mej Said:

Podobno w USA zrobienie prawka to pestka !


notlauf Said:

kim jest śwagier – mężem siostry czy bratem żony?


zeki Said:

Święte słowa… Ci idioci w sejmowych ławach nie nadają się do przeprowadzania dzieci przez jezdnię a co dopiero do stanowienia prawa.


tolep Said:

Dlaczego tylko na niezarobkowe? To raczej dziwaczne kryterium. Myślimy o tirowcach i kierowcach autobusów – OK. Nie będę się kłócił.

Ale kierowcy osobówek? Taxi / Uber / Blablacar / kierowca limuzyny prezesa / handlowiec w służbowym Berlingo itd.?

PS. Nieśmiertelne “Prawo jazdy” Kazika jako ilustracja muzyczna https://www.youtube.com/watch?v=P8XA6w_QEuw


Mej Said:

Niech dalej utrudniają zdobycie prawka i niech wprowadzają nowe normy emisji spalin a i tak nie bedą mogli obronić granic przed nielegalnym przekroczeniem


Jerzy Said:

Złomniku, ale wraz ze wzrostem trudności w zdobyciu kat. B, rośnie wartość Cassalini Sulky 😉


bebe Said:

Kiedyś na stronie Skoda Auto Szkoła były filmy o systemach szkoleniowych w rozmaitych krajach Europy (głównie tych cywilizowańszych). Te nowe przepisy bardzo mocno przypominają to, co od lat funkcjonuje w owych cywilizowańszych krajach. U nich się sprawdziło, ale u nas się nie sprawdzi, bo Złomnik. 😀


tolep Said:

@bebe

Jak definiujesz cywilizację i dlaczego wyłączasz z niej takie państwo jak USA, gdzie ludzie pieszo chodzą w zasadzie tylko tam gdzie król?

Masz jakieś kompleksy?


versus Said:

Bardzo trudno schodzi się z raz obranej ścieżki wiodącej do rozwiązania jakiegoś problemu. Ktoś kiedyś wysunął tezę, że ludzie giną na drogach z powodu prędkości, alkoholu i braku doświadczenia. W związku z tym zostały wprowadzone pierwsze ograniczenia na tych polach. W międzyczasie okazało się, że mimo ich wprowadzenia ludzie dalej giną, na dodatek w takiej samej ilości. Wniosek: ograniczenia były zbyt łagodne, trzeba je zaostrzyć.

W tej chwili nikt nie odważy się przyznać, że ludzie giną z innego powodu więc będą wprowadzane kolejne kretyńskie przepisy mające dowieść słuszność przyjętej tezy. Gdy zostanie wyeliminowany ruch drogowy, a tym samym przestaną ginąć w nim ludzie, teza okaże się prawdziwa.


aqua Said:

Jeżeli ktoś stracił prawo po pijaku i zdaje w 2016 to też jest traktowany jako zupełny świeżak?


pizza Said:

Nie wiem co ci nasi prawotwórcy biorą ale musi to być wyjątkowe gónwo… A szanowny Notlauf tylko i wyłącznie kręci sznur na własną szyję. Władze i odpowiednie znajo, czytajo i kontrolujo jego stronę, a jak czas przyjdzie to cofną mu uprawnienia na samochody osobowe (łącznie z Carry), popierdółki jednośladowe (żegnaj Kymco i Mincie), rowery (nawet pompkę zabiorą i już nic na pocieszenie nie zostanie). Nawet Curry już sobie nie zrobisz bo tego też zabronią (zbyt podobna nazwa do Carry). A ostatni zgasi światło…. Świecie dokąd zmierzasz???


Amon Said:

Tak na marginesie jedna dobra rada dla tych co chcą zrobić uprawnienia B jeszcze w tym roku.
UWAGA: nie jest konieczne zdanie egzaminu w tym roku tylko utworzenie profilu kierowcy w Wydziale Komunikacji .Czyli jak ktoś rozpocznie kurs w listopadzie czy grudniu to te nowe przepisy go nie obowiązują.


DrOzda Said:

bebe: kompletna bzdura w Holandii szkolenie wogóle nie jest obowiązkowe – możesz iść z buta na egzamin a jednak 95% tych durnych Flamandów DOBROWOLNIE się szkoli …. w Wielkiej Brytanii możesz się szkolić pod opieką innego kierowcy – wykupuje się tylko dodatkowe ubezpieczenie i oznakowuje samochód – dodatkowo możesz być egzaminowanym we własnym samochodzie – statystyka wypadków w tych krajach poraża w porównaniu z Polską – cały ten polski system szkoleniowo egzaminacyjny to skorumpowane bagno z mętną wodą na której różne cwaniaki trzepią tylko kasiorę – do natychmiastowego zaorania …..


kiier Said:

Śwagr:

(1.1) brat żony lub męża
(1.2) mąż siostry
(1.3) mąż szwagierki (siostry męża lub żony)
(1.4) żart. o mężczyźnie, który sypia z tą samą kobietą co inny mężczyzna

(za wiki słownikiem)


versus Said:

Czyli teoretycznie można być swoim własnym szwagrem.


Łukasz Said:

Jeżdżę raczej przepisowo, ale jeśli kiedyś zabiorą mi prawko (np. za jazdę 40 km/h na 20 o 2.00 w nocy zimą w środku tygodnia w strefie zamieszkania) to będę jeździł bez – przez ostatnie 3 lata policja czy inny organ ani razu mnie nie zatrzymał.
I powiem wam że kibicuję wszystkim Bogusiom i Czortom, którzy śmieją się w twarz przepisom i ludziom je egzekwującym. Bo to ludzie, których sami sobie wybieramy w wyborach wymyślają takie porąbane przepisy, a potem kolejni ludzie je egzekwują, a skoro sami uważają je za bzdury to nie muszą tego robić, mogliby przymknąć oko. Mamy przecież tony martwych przepisów (większość przyszła z UE…), tak jak np. ten o pasach w autokarach.
Swoją drogą ciekawe czy aż tak trudno byłoby załatwić sobie prawko bez wychodzenia z domu, np. kupując je legalnie za garść dolarów za pośrednictwem poczty w jakiejś bananowej republice, w których takie praktyki należą do powszechnych, a następnie załatwić sobie na jego podstawie prawko międzynarodowe. Pewnie na takie prawko nawet punkty by się nie nabijały, więc można by szaleć do woli…


chemik338 Said:

a co w wypadku gdy kierowca jest sierotą? prawo jazdy odbierze się opiekunom z biedula? Czy taki pirat będzie czuł się bezkarny?


Łukasz Said:

Napisałem “kupując je legalnie za garść dolarów”, może nawet “za kiść bananów” 😀


Bronco Said:

100% zgody z Redaktorem Naczelnym!! Stawianie kolejnych barier nijak nie poprawia sytuacji, tylko jeszcze bardziej ją wypacza. Z jednej strony ludzie będą marnować więcej kasy i czasu na zdobywanie uprawnień, a z drugiej nadal każdy buc może wsiąść w auto i rozjeżdżać pieszych na przejściach.


diodalodz Said:

Cywilizowana Europa ma wielopoziomowe skrzyżowania i autostrady. U nas nie ma ani jednej dokończonej autostrady, a drogi lokalne są jednopasmowe. Tyle w temacie.


niklucas Said:

Bzdura. Likwidacja wymogu posiadania uprawnień doprowadzi do tego że w ruchu będą uczestniczyli ludzie którzy nie wiedzą jak się zachować na równorzędnym skrzyżowaniu, że należy jeździć prawym pasem, że przy skręcie trzeba ustąpić pierwszeństwa nawet jeżeli jedziesz prestiżowym SUVem itd., itp. Nie wiem czy byłeś na wschód od naszego Kondominium/Zielonej Wyspy, ale tam to właśnie tak wygląda. Prawko można kupić bez problemu, a na to się nakłada wielka agresja wobec współużytkowników dróg.

Nie ma prostych rozwiązań, zwłaszcza gdy na słabe przepisy nakłada się korupcja i głupota, ale to że akurat u nas jest dużo absurdów nie znaczy że procedury są z zasady złe. Jakoś w lotnictwie to dobrze funkcjonuje (choć też są jazdy z Urzędem Przeciwlotnictwa Cywilnego)


Krzyś Said:

” (…) nie istnieje żaden system, który blokowałby możliwość prowadzenia pojazdu bez jakiejkolwiek umiejętności – jeśli przed jazdą nie musisz wsunąć swojego prawa jazdy do slotu żeby odblokować auto (…)” Hmmm, ciekawe kiedy decydenci to podchwycą i zostanie to wprowadzone dyrektywą UE…


truten23 Said:

@kiier, kuźwa ciężko się w tym połapać :/

Aktualny sposób zdobycia prawo jazdy jest coraz bardziej z dupy wyjęty…
Ja jestem za starym tokiem egzaminowania. Natomiast wprowadziłbym Obowiązkowe (!!) jazdy na placu poślizgowym, żeby uzmysłowić narodowi na czym polegają prawa fizyki i dlaczego auta BMW i Audi też im podlegają.


MichałB Said:

Generalnie: to czemu jest źle, skoro szkolenie jest niepotrzebne? Zniesienie szkoleń i egzaminów ma poprawić sytuację? No chyba że, jazda na elce powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu przyszłego kierowcy. Rozumiem, ze jest do d… i coś z tym zrobić, ale diagnoza i wnioski nie sa logiczne. W sondazach 70% polskich kierowców uważa sie za lepszych od przeciętnej – PANIE TO DLACZEGO JEST ŹLE?
“Cywilizowana Europa ma wielopoziomowe skrzyżowania i autostrady. U nas nie ma ani jednej dokończonej autostrady, a drogi lokalne są jednopasmowe. Tyle w temacie.” I kolejny mit o tym, jak to wszedzie sa tylko minimum 3 pasmowe autostrady, ze wsi do wsi jedzie sie 2 pasmowa ekspresówką, inne miejscowosci mijając obwodnicą.


mic Said:

Pomysł ze slotem jest niezły, ale trzeba go rozwinąć:
każdy pojazd ma skaner tęczówki. Nie uruchomisz silnika, jeżeli samochód nie zeskanuje oka, nie połączy się z serwerem CEPIKu i nie zezwoli na uruchomienie pojazdu. Oczywiście serwer o 8 rano w poniedziałek będzie się wieszał z przeciążenia.

A jeżeli wyłączysz silnik na bezdrożach bez dostępu do internetu, to wzywasz lawetę.

A swoją drogą ciekawe ilu motocyklistów ma uprawnienia na te swoje rumaki?


lanosisko Said:

Przykrywka do wyciągania kolejnych pieniędzy od obywateli. System egzaminacyjny zawsze służył przede wszystkim temu celowi. Kiedyś (lata 90) było to po prostu bardziej prymitywne, wynik egzaminu zależał wyłącznie od widzimisie i humoru egzaminatora (a humor od wysokości przyjętej wziątki). Sposób przeprowadzania egzaminu też zresztą był wolną amerykanką, w moim WORD-zie np. był słynny “gestapowiec”, który mi.in. mierzył linijką odstępy od linii przy parkowaniu na placyku :) I nikogo to nie obchodziło. Zdawalność na poziomie 2% i kasa za poprawki leciała. Teraz po prostu stary syf został zapudrowany i usankcjonowany prawnie. Przecież chodzi o bezpieczeństwo, ten fetysz naszych czasów. Nikt nie odważy się tu czegoś zakwestionować. Wszak nie można występować przeciw bezpieczeństwu. To nie wypada, a kto się wyłamuje, ten staje się wrogiem ludu i kotrrewolucjonistą… Eee, że co? W sumie nic. Dialektyka się zmieniła, ale wypróbowane bolszewickie metody działają. Ba, zostały udoskonalone i rozwinięte. Dziś nie trzeba strzelać nikomu w tył głowy aby zniszczyć jednostkę, czy oczernić całą grupę społeczną.


PoGOOD Said:

No problem – rozpocznie się “turystyka wewnątrzunijna”, bo GDZIEŚ da się ten cholerny kwit zrobić w rozsądny sposób…


apede Said:

@DrOzda
Dokładnie, do zaorania :(
W Finlandii obowiązuje egzamin w warunkach zimowych, dodatkowo do egzaminu głównego. A szkolić cię może rodzic własnym samochodem. Trzeba założyć pedał hamulca dla pasażera, Jukka z SKP podbija :) , biały trójkąt na klapę i ognia.
Skutek jest taki że jak jest śnieżyca to ludzie nie zwalniają do 30 tylko do 70 i kraj nie staje w korkach…


DrOzda Said:

Edukacja o ruchu drogowym od przedszkola, po kolei nauka poruszania się jako pieszy , rowerzysta, motorowerzysta i wreszcie kierowca. Bezwzględne wyłapywanie osób które nie powinny prowadzić żadnych pojazdów mechanicznych, za pomocą słonych kar finansowych i odbierania praw jazdy w zależności od wykroczenia na miesiąc , dwa czy pół roku i bezwzględne karanie za jazdę bez uprawnień. Tymczasem RPO kieruje przepisy o odbieraniu prawka to TK bo to za duża dolegliwość – kuźwa PJ to przywilej a nie niezbywalne prawo jak oddychanie.


Mej Said:

Dobra rada ! Prawko można “zrobic” na Ukrainie i mieć w pompie tych euro oszołomów


notlauf Said:

niklucas:

teraz także uczestniczą, po pierwsze na skuterach 50 cm3, po drugie nie masz pojęcia czy człowiek który jedzie przed Tobą, lub obok w ogóle ma prawo jazdy. Mógł pięć minut temu pierwszy raz wsiąść za kierownicę. System uprawnień to wrzód, który trzeba wyciąć. Jest niedopuszczalne, żeby limitować obywatelom dostęp do funkcjonowania w społeczeństwie. Wprowadźmy zezwolenia na korzystanie z basenu, siłowni, uprawnienia do chodzenia po ulicy, uprawnienia do korzystania z restauracji (przecież tam są noże) itp.


Tytus Said:

To sie dopiero zdziwicie na SKP po 4.01.2016
Jak kto ma badanie ważne do stycznia niech robi najpóźniej w grudniu


Mej Said:

Oczywiście to wszystko dla naszego bezpieczeństwa . Tylko dlaczego dla naszego bezpieczeństwa nie da sie upilnowac granic euro


josoof Said:

Ja Cię lubię @Yossarian ale nie wygłupiaj się, to, że ty coś widziałeś to nie znaczy, ze w skali kraju to prawda.
Co do wieku to grupa 18-49 ma lekką przewagę nad grupą 40+ ( jeżeli dobrze liczę to 15400 do 13400 wypadków za 2014)


Łukasz Said:

Chciałbym jeszcze dodać, że polityka zaostrzania zasad uzyskiwania praw jazdy leci kompletnie wbrew postępowi.
Może jeszcze nie teraz, ale za 25 lat 99% samochodów na drogach będzie miało automatyczną skrzynię biegów, czujniki i kamerę cofania (lada dzień wymóg w Stanach), system rozpoznawania znaków, asystenta martwego pola, asystenta parkowania, który sam zaparkuje równolegle, aktywny tempomat, który sam trzyma dystans, a w razie potrzeby przyspiesza bądź hamuje, nawet do zera, Lane Assist, który sam koryguje gdy zjedziemy z pasa ruchu, Hill Assist, który odwala za kierowcę ruszanie pod górę, Brake Assist, który sam zahamuje kiedy dziecko wybiegnie nam pod koła albo gdy będziemy chcieli rozjechać jakiegoś imigranta.
To wszystko już jest i staje się coraz powszechniejsze, większość z tych rzeczy jest już w kompaktach. O systemach pokroju ABS, ESP czy wspomaganiu kierownicy, wlewach niepozwalających zalać złego paliwa albo o lampkach, które zapalają się jak coś padnie czy przepali się żarówka nie ma nawet co pisać.
Prowadzenie samochodu staje się coraz prostsze i bezpieczniejsze. Dawno już zapomnieliśmy o czasach, gdy mieszaliśmy benzynę z olejem dla dwusuwa, a zjeżdżając nim z górki modliliśmy się o przeżycie. Dlaczego więc przepisy idą w zupełnie drugą stronę? Co wy na to, lewaki? 😛


partycja Said:

Jestem właśnie w trakcie kursu na kategorię B. Jeśli ktoś miałby ochotę wspólnie ponarzekać na rzeczywistość (profil kandydata w starostwie powiatowym – spróbuj go założyć z nowym dowodem osobistym, obosze, jakie drogie badania lekarskie, mamuniu, ekodrajwing na egzaminie, wszyscy instruktorzy tacy zarobieni i nie ma z kim jeździć, etc.) to zapraszam. Tylko poważne oferty.


DrOzda Said:

A właśnie czy Syria i Iran są sygnatariuszami konwencji Wiedeńskiej ? Bo jak tak to wkrótce na drogach UE pojawi się kilka milionów kierowców którzy w życiu godziny nauki jazdy nie mieli ni żadnego egzaminu ( w Libii w latach 80-tych chętny do posiadania prawka szedł do tamtejszego WK składał podanie i następnego dnia odbierał PJ dowolnej kategorii – Polacy masowo wyrabiali tam prawka które w Polsce można było przepisać na krajowe).
edit: Iran jest – http://bip.gliwice.eu/strona=50,263,10


Przemko Said:

Jak zwykle jacyś “oni”, anonimowy urząd, anonimowi urzędnicy, decyzje wypływają i nikt na nic nie może nic poradzić. 😀 Czy ktoś z was w ogóle potrafi powiązać temat wpisu z wyborami? No, to powiążcie.


żyto Said:

To ja mam kilka pytań, a jestem zbyt leniwy żeby samemu znaleźć odpowiedzi.
1. Czy wg. nowego systemu młody kierowca na okresie próbnym może prowadzić auta za granicą?
2. Czy oznaczenie z liściem trzeba zdejmować jak miejsce za kierownicą zajmuje doświadczony kierowca?
3. Jeśli nowy kierowca może prowadzić za granicą to jakich ma trzymać się limitów prędkości?
4. Czy prawo jazdy wydane za granicą zmusza do jeżdżenia z naklejonymi listkami?

Niby banalne, ale w strefie Schengen to chyba normalne, że ludzie przekraczają granice wielokrotnie nawet w ciągu jednego tygodnia.


Ociec_Ryzyk Said:

Wyjaśniam: Szwagier to brat żony. Mąż siostry to zwykły siostrojebca.


szkodowiec_PZU Said:

@Łukasz – masz rację, dołożyłbym do tego coraz mniejsze dopuszczalne prędkości – częściej słychać o strefie 30, a na prostej przez las i łąki max 6o, przez miasteczko 40… nie da się jeździć


pyzaty Said:

Tak coś czuję, że mój syn zamiast marudzić żeby zapisać go na kurs PJ, to będzie marudzić żeby rodzice w końcu kupili samochód autonomiczny.


Jerzy Said:

Brawo – naprawdę świetny pomysł żeby znieść wszelkie obowiązki w zakresie konieczności zdobywania uprawnień – to tylko niepotrzebnie krępuje obywateli. Proponuję dodatkowo wprowadzić powszechny dostęp do broni (pozwoli to od razu zlikwidować sądownictwo, bo każdy będzie rozstrzygał spory we własnym zakresie), znieść ograniczenia w dostępie do poszczególnych zawodów (genialny samouk mając dostęp do aparatury może równie dobrze zrobić przeszczep nerki co gość z dyplomem, a jak będzie popełniał błędy, to “rynek go zweryfikuje”), znieść obowiązek szkolny (rodzice mogą z dużo większym zaangażowaniem niż nauczyciele, uczyć swoje pociechy w domu) oraz obowiązek jakichkolwiek szczepień. Chociaż czekajcie… po co to wprowadzać? – wystarczy kupić bilet do Afganistanu…


MAK Said:

Notlauf, przechodzenie od ekstremum do ekstremum jeszcze nigdy nie rozwiązało żadnego problemu.

Zlikwidujmy od razu wszelkie stopnie, egzaminy i certyfikaty zawodowe. Przecież wchodząc do gabinetu lekarza i tak nie wiesz czy nie siedzi tam wariat w kitlu, a trup prawdziwego lekarza gnije w szafie.


Tomasz Said:

KOKSU- przed oczami mam Burneike egzaminującego kierowców. Hardkorowo.


W Belgii do 1970r. nie było żadnych praw jazdy i wcale nie było więcej wypadków niż gdzie indziej.

W prasie niemieckiej i francuskiej było pełno piorunowania na to, ile razy jakiś Belg rozbił samochód Niemca albo Francuza, ale jak obcokrajowiec rozbił Belga – wtedy wszyscy siedzieli cicho.

W 1970r. wprowadzono prawo jazdy dla dobra relacji międzynarodowych, ale na bezpieczeństwo na drogach podobno nie miało to wpływu.

Szczerze mówiąc, chciałbym zobaczyć konkretne dane na ten temat i napisać coś o ty, ale one są bardzo trudne do znalezienia, w Internecie nie widziałem nic (również w obu językach Belgii). Mówił mi o tym tylko znajomy Belg, a to jest trochę mało, jak na napisanie artykułu.


adriej Said:

Autor przecież nie pisze o likwidacji wszelkich egzaminów jakie istnieją w Polsce.
W tym przypadku akurat taki egzamin/uprawnienia mogą być pozbawione jakiegokolwiek sensu, a w innym może to być absolutnie niezbędne. Polecam czytać ze zrozumieniem, a nie fantazjować.


lordessex Said:

Czas się wyprowadzić do Urugwaju.


Mav Said:

Ktooooosiek! Do tablicy 😉


kierowca bombowca Said:

Hm.. tego typu wizje przyszłości coraz częściej lubią się sprawdzać, więc lepiej się nie zapędzać z pisaniem :)

Rok 1984
Nowy Wspaniały Świat
Miasto Światłości
Obóz Świętych

Niektóre wizje z tych książek sprawdziły się niemal stuprocentowo.


MAK Said:

adriej, jak już polecasz czytanie ze zrozumieniem to zacznij od siebie. W żadnym komentarzu nikt nie napisał jakoby Notlauf sugerował likwidację wszystkich egzaminów. To są propozycje retoryczne komentujących.


notlauf Said:

Jerzy i MAK: oczywiście że tak powinno być. Wolność jest dobra, a niewola zła. Powinno być dozwolone wszystko, co nie krzywdzi innych ludzi. Np. posiadanie broni – od tego że posiadam broń, nikt nie ginie. Guns don’t kill people. Jak na razie wprowadza się ograniczenia i obostrzenia tam gdzie nie powinno ich być, kierując się kretyńską logiką: jeśli posiadam broń to mogę kogoś zabić (zakazać), jeśli posiadam samochód to mogę kogoś rozjechać (dopuścić, ale po spełnieniu skomplikowanych procedur), jeśli posiadam nóż to mogę kogoś zaszlachtować (dopuszczalne), ale mogę pójść do sklepu, kupić sobie dwa litry wódki, wypić ją i umrzeć – nikt mi w tym nie przeszkodzi. Pokurwione jak tajlandzki alfabet.

Jeśli ktoś jest za ograniczaniem wolności, to tylko znaczy że pranie mózgu przez władzę świetnie działa. To tak jakby karp był za przyspieszeniem świąt Bożego Narodzenia.


Jerzy Said:

Oczywiście, że wolność jest najważniejsza. Oczami wyobraźni widzę tłum uchodźców z UE, którzy w swojej drodze do krajów wolnych od zakazów i bzdurnych przepisów, na Morzu Śródziemnym pozdrawiają płynących w przeciwnym kierunku uchodźców z Syrii.


HMP Said:

Mam wszystkie kategorie, ale robilem je w roznym czasie. Za kazdym razem (robilem kazda osobno) musialem robic badania lekarskie, psychologiczne, (dwie ostatnie) zakladac nowy profil kandydata, zdawac egzamin teoretyczny x4 etc… Niby posiadam uprawnienia, a za kazdym razem musze bulic za to co juz mam. Parodia. Malo tego majac lejce C i D nie moge zawodowo prowadzic pojazdu – potrzebna jest kwalifikacja wstepna. Nie bardzo wiadomo po co to komu i czemu sluzy (obowiazkowo nalezy wyklikac przy komputerze XX godzin), ale wazne ze kosztuje 2500-3000zl i konczy sie (a jakze) egzaminem teoretycznym panstwowym. Malo tego majac kwalifikacje C musze zrobic “kwafikacje uzupelniajaca” do kat. D. (czyli kolejny egzamin teoretyczny – az 10 pytan) . Majac ABCDE + KWx2 wciaz nie moge prowadzic cysterny (po co mi ta kwalifikacja wstepna?) i musze zrobic uprawienia ADR…

Takie panstwo. Nie polecam nikomu teraz robic wszystkch kategorii, a jezeli juz – to na raz. Tyle, ze to potrwa, dlugo potrwa i kosztuje – duzo kosztuje.


MAK Said:

Mam deja vu – stoi mi przed oczyma długa polemika z Ktośkiem na temat ubezpieczeń. Ten sam problem, coś nie działa jak należy? Zlikwidować.

Pierwsze co należy rozstrzygnąć, to czy chcemy autentyczniej wolności jednostki nad interesem społeczności? Jeśli tak, to dalej już nie mamy o czym dyskutować, bo cała dalsza argumentacja straciła podstawę. Jednak chciałbym nieśmiało zauważyć, że nieskrępowana wolność jednostki prowadzi do sytuacji opisywanej jako “prawo silniejszego”. Niektórzy uważają że są silniejsi, niektórzy rzeczywiście dziś są silniejsi ale jutro będą słabsi. Ja już dziś skromnie uważam że jestem słabszy i prawo silniejszego działa na moją niekorzyść.

Jeżeli jednak uznajemy za słuszne kierować się także dobrem społeczności, to w konkretnym przypadku o którym mowa chyba możemy uznać, że w interesie społeczności nie jest aby pojazdami samodzielnie kierowały osoby nie znające przepisów i nie mające żadnej praktyki. Czy takiej sytuacji można zapobiec? Praktycznie nie. Ale można próbować zmniejszać jej prawdopodobieństwo, wywierając wpływ na jednostki. Zauważ że sprawa jest dość złożona bo w grę wchodzą tu dwa problemy:
– samoświadomość (nie)umiejętności prowadzenia pojazdu – cezura w postaci prawa jazdy jest może niedoskonałym, ale łatwo widocznym i pojmowalnym punktem odniesienia
– powstrzymanie się przed prowadzeniem pojazdu nie będąc do tego gotowym

Generalnie można taki wpływ wywierać na dwa sposoby: administracyjnie, czy jak woleliby niektórzy – opresyjnie, oraz poprzez nieformalną presję ze strony otoczenia (społeczności) i poczucie własnej odpowiedzialności. Pierwszy sposób jest oczywiście niedoskonały i nigdzie nie twierdzę że jego rozwój zmierza w dobrym kierunku. Drugi – ja bym bardzo chciał aby mógł zastąpić pierwszy. Czy jednak jesteśmy na to gotowi? Uważam że nie.

Jest to problem każdej próby utrzymania równowagi między wolnością a regulacją, dlatego pozwoliłem sobie ironicznie zaproponować rozciągnięcie pomysłu na inne dziedziny.


tamarixis Said:

Polski system egzaminowania służy samemu sobie. I niczemu więcej. Każda zmiana która zmniejszy zdawalność i maksymalizuje upierdliwość dla kandydata na kierowcę jest mile widziana. System jest “samofinansujący”, co oznacza że im więcej egzaminów poprawkowych – tym więcej pieniędzy w systemie.
Już kiedyś pastwiłem się nad tym:
https://rumblegarage.wordpress.com/2014/11/08/kwadratura-kola/

Trochę długie, ale niestety prawdziwe.


Daozi Said:

@Notlauf – komplikujesz zdecydowanie. Wystarczy wprowadzić proste ograniczenie: najpierw płacisz 5000 PLN a prawo jazdy zdobywasz tylko po ukończeniu 60 roku życia i za pisemną zgodą obojga rodziców. To wystarczy.


tsss Said:

@Jerzy – lepiej ustawą znieś ubóstwo

O dostęp do broni jeszcze zapłaczesz, kiedy Nasrullah Al-Akbar albo Wołodia Jebajew przyjdzie zgwałcić Ci córkę/matkę/żonę/kochankę, a policja będzie zajęta jego kumplami plądrującymi pobliską ulicę.

Dzieci już teraz można uczyć w domu, a o zatrudnianiu w szpitalu chirurga bez dyplomu nie marzą chyba nawet najradykalniejsi libertarianie.


tsss Said:

@Jerzy
Retoryka prosto z propagandy SLD. Wybieramy kraj, gdzie jest dobrobyt i rozwiązania które nam pasują i kraj, gdzie nie jest bieda, syf i rozwiązania przeciwne. Pomijamy wszystkie inne przykłady i powtarzamy do porzygu.


MAK Said:

Notlauf, w skrócie bo moja epistoła poszła do moderacji.

Łatwo Ci tak mówić, bo TOBIE te ograniczenia nie są potrzebne. TY nikogo nie zastrzelisz, nie zaszlachtujesz nożem, nie rozjedziesz samochodem. Jednak w Twoim najbliższym otoczeniu są tysiące ludzi. Uważasz że to założenie pasuje do każdego z nich? Ja nie jestem człowiekiem aż tak silnej wiary.


tsss Said:

@MAK
Jakoś nie widzę tych tysięcy ludzi naokoło, którzy szlachtują się nieuregulowanymi prawnie nożami. Podobnie nigdy na oczy nie widziałem jak ktoś kogoś potrąca samochodem, mimo że byle średnio sprytny gimnazjalista mógłby ukraść samochód tacie i zrobić carmageddon.


DrOzda Said:

Powtórzę jeszcze raz , cały system szkolenia i egzaminowania, wdrożony na początku lat 90-tych służył tylko temu żeby ustawić na posadach w ich strukturach zweryfikowanych negatywnie SB-eków i milicjantów. Teraz na ich miejsce wchodzi nowe pokolenie …. ich rodzin.
Więc NIC się nie zmieni , a jeśli już to na gorsze. Ot cała tajemnica tego syfu ….


MAK Said:

@tsss
Ale nie znajdujesz się w “swoim wymarzonym” środowisku, gdzie nie istnieją żadne administracyjne formy wywierania nacisku przeciw podobnym zachowaniom. W tym kontekście retoryka @Jerzego, którą wykpiłeś, nie jest bezzasadna. Takie środowisko to m. in. wszelkiego rodzaju slumsy. Jakoś wydaje mi się, że tam bez problemu doświadczysz podobnych sytuacji. Na marginesie, wychowałem się na obrzeżach cieszącej się złą sławą dzielnicy dużego miast i widziałem i jedno, i drugie, i parę jeszcze innych rzeczy, i to niejednokrotnie.


Trebor Said:

Taaa, zniesienie prawa jazdy. Już widzę apokalipsę jaka dokonała by się na drogach gdyby każdy cep mógł nie wiedząc nic o ruchu drogowym siadać do auta i ruszać w długą.

Złomnik, czyś ty ociepiał?


MAK Said:

DrOzda, przesadzasz. Może u Ciebie tak było, u mnie szkoły pozakładali w pierwszym rzucie starzy wyjadacze z PZM/LOK. Wszyscy byli esbekami? Z tym dziedziczeniem to też różnie bywa. Generalnie rynek szkół jazdy zmienia się tak jak wszystkie inne rynki tzn. duże ryby wygryzają małe ryby.


MAK Said:

@tsss jeszcze jeden drobiazg w Twoim rozumowaniu. Tu nie chodzi o to że wokół są tysiące ludzi i oni się szlachtują nożami. Raczej o to, że jest powiedzmy pięciu którym to przyjdzie do głowy i pytanie, czy da się w jakiś psosób powstrzymać na przykład czterech z nich.


tsss Said:

@MAK
Od tego, żeby zniechęcić ludzi do zarzynania się i rozjeżdżania samochodami jest policja i sądownictwo. Jest udowodnione, że podstawowa moralność bazuje na świadomości kary (tak funkcjonuje np. u przedszkolaków).
Tych, którzy jej nie mają zamyka się w więzieniu, gdzie nie mogą posiadać ostrych narzędzi. Moje wymarzone środowisko jest przeciwieństwem więzienia.


MAK Said:

@tsss, OK ale do takiego działania (sądownictwa i policji) potrzebne są podstawy prawne, będące chcą nie chcąc głównie zakazami. Chyba że stawiamy na pełną decyzyjność tych organów? Ale to sprawdzi się tylko w utopii.


notlauf Said:

Trebor: a teraz nie może? Co go powstrzymuje?


notlauf Said:

MAK: tak, oczywiście. Ci, którzy mogą/chcą to zrobić, nie mają przeciwko temu żadnych ograniczeń. Jeśli chcesz kogoś zabić nożem – kupujesz nóż i go dźgasz. Jeśli chcesz kogoś rozjechać – wsiadasz w samochód i rozjeżdżasz. Jeśli chcesz kogoś zastrzelić – wystarczy okraść policjanta lub uprzednio zabić go nożem i zabrać mu broń. To wszystko nie stanowi żadnego problemu. Jednak 99,9% ludzi nie ma takiego zamiaru. A prawo nie powinno istnieć dla jednego promila społeczeństwa.


DrOzda Said:

Wszystkie te patologie rozwiązałby sprawny system sądowniczy i wysokie odszkodowania dla poszkodowanych w wypadkach. Wyrządzisz komuś szkodę ? Otrzymuje on wysokie odszkodowanie od ubezpieczyciela. Nie masz ubezpieczenia bo nie masz uprawnień albo jeździsz tak że ubezpieczyciel żąda stawki raz sto ? Sąd w miesiąc zasądza wysokie odszkodowanie a komornik w tydzień licytuje wszystko co tylko możliwe na poczet odszkodowania.
Za pięć lat ruch na polskich drogach jest wzorem dla sąsiadów zza Odry …..


tsss Said:

Żeby nie było niedomówień: nie mam nic przeciwko przepisom i ograniczeniom pod warunkiem, że nie utrudniają życia normalnym ludziom. Nawet wprowadziłbym dodatkowe mandaty, np. za niewymuszone tamowanie ruchu rowerem w godzinach szczytu.


DrOzda Said:

MAK : chodziło mi raczej o struktury WORD-ów , choć bardzo często instruktorami w szkołach zostawali czterdziestoletni emeryci resortowi ….


Jerzy Said:

@Notlauf, zgadzam się, że sprawcy zdeterminowanego, nastawionego na osiągnięcie celu zakazy prawne nie powstrzymają, ale pomyśl sobie o wszystkich czynach popełnionych pod wpływem chwili, w afekcie, w skutek niezachowania ostrożności. Jak kończyłaby się bójka dwóch nawalonych lumpów na ławce w parku, gdyby zamiast pięści mieli broń palną, ile awantur, które kończą się rozbiciem na głowie butelki, albo wybitymi zębami zębami kończyłoby się dużo gorzej?


tsss Said:

Gdyby menel miał pistolet, to by go sprzedał i kupił wódkę, a nie używał do zranienia drugiego menela przy kłótni o 50 groszy.

Poza tym na broń palną powinny być egzaminy i badania psychologiczne, tak samo jak na wspomniane wcześniej przeprowadzanie operacji chirurgicznych.


Jerzy Said:

Poza wszystkim pytanie czy mówimy o wolności, czy o równości? Zrównanie wszystkich bez względu na wiek, umiejętności, predyspozycje psychiczne i intelektualne i przyznanie im do wszystkiego takich samych uprawnień i takiego samego dostępu, nie jest dla mnie tożsame z wolnością. Jak powiedział JKK demokracja to taki głupi ustrój, w którym dwóch lumpów spod budki z piwem ma większą siłę głosu niż jeden profesor uniwersytetu – pytanie czy chcielibyśmy rozciągnięcia tego na wszystkie dziedziny życia?


asdf Said:

cały kurs łącznie z wolontariatem zaczyna się od nowa – haha, najlepsze 😀 a czekaj, przecież miałem się zapisać na prawko… o nie.


pete379 Said:

Taa już widzę ten idiotyzm…wychodzenie z poślizgu, jazda na tafli… Obecnie 9/10 kierowców koła zmienić nie potrafi, a wyjścia z poślizgu raczej się nie nauczy, bo każda sytuacja jest inna.
Będą przypadki, że usłyszymy w wiadomościach “nowy system szkolenia przynosi pierwsze efekty…wczoraj na drodze z Dupajewa Górnego do Wieczfni Małej młody kierujący niemalże bezbłędnie wyszedł z poslizgu przy 90km/h i nie wleciał w rów…niestety wyniosło go na przeciwległy pas ruchu i wbił się w Kamaza załadowanego żwirem”. Wypowie się policjant z uznaniem “po śladach hamowania i danych z cyfrowego chipa, można stwierdzić, że młody kierujący perfekcyjnie opanował auto w poslizgu, składam mu wyrazu uznania, a rodzinie kondolencje”.
Moim zdaniem system powinien zostać taki jaki jest, rowerzystów powinno karać sie mandatami, pijaczków pałować i zamykać na dołku i egzekwować przepisy odnośnie pieszych i nauczyć ich “samochód jest twardy i troche trwa zanim wyhamuje”. Podobnie karać idiotów zajeżdżających drogę ciężarówkom i nagle hamujących “bo siku i muszę zjechać”.
Dodatkowo więcej szerszych dróg, ekspresówek i autostrad, wycięcie wszystkich drzew wzdłuż dróg (zamiast nich dla niwelowania skutków wypadków przez wypadniecie z drogi sadzić żywopłoty, które zamortyzują ale też zimą zapobiegną zawiewaniu dróg).
A póki co taka płyta poślizgowa w Polsce to luksus, a powinna być jedna w każdym powiecie. Bo 1 sztuka na województwo to za mało.
Poza tym jazda autostradą? Co w tym trudnego, jest bezpieczniejsza i lepsza niż jazda krajówkami np. 10tką. Wyprzedzanie na 1 pasmowej krajówce to mordęga, a na autostradzie trzymasz odstęp, lusterko, kierunek i dzida.


miwo Said:

Jeśli ktoś nazywa prawo jazdy przywilejem, to chyba mentalnie jeszcze nie wyszedł z PRL. Może jeszcze talon na Mirafiori i Sunny’ego z Pewexu “załatwić”?
W żadnym kraju poza jakimiś Bantustanami prawo jazdy nie jest przywilejem. Nie ma tak, że jeśli ktoś chce, to o nie otrzyma i my-Państwo będziemy mu utrudniać.
Ale jeśli system egzaminacyjny jest niby-publiczny, a zarazem samofinansujący się (już dawno przeczytałem, co napisał tamarixis – bardzo ciekawe, dzięki!), czyli ma interes w mnożeniu utrudnień, to nie ma o czym gadać. A tu mamy niż demograficzny, więc leśne dziadki z WORDów mają problem…
Sposób zdobywania prawa jazdy pokazuje w pigułce, jak działa i wygląda Polska. Ludzie meldują się w Czechach, na Ukrainie czy w Belgii, by zdobyć uprawnienia.
No dobrze, ktoś powie, ale przecież to wszystko to “for ze sekjuriti rizons”, jak to mi co chwila przypominali w Izraelu i Autonomii. Ale czy ma ktoś statystyki pokazujące, że się poprawia? Jest tak, jak pisze notlauf: ograniczamy i utrudniamy — nie poprawia się — ograniczamy i utrudniamy — dalej nie poprawia się — ograniczamy i utrudniamy — oj, nie bardzo poprawia się — ograniczamy i utrudniamy — etc.
#tenkraj


Jasiek Said:

myślę jednak, że jakieś 1000x ciężej jest kogoś nieumyślnie zabić nożem niż nieumyślnie zabić samochodem.


Adrpl Said:

W Irlandii jeżdżą jak potluczeni i nie popieram w 100% takiego podejścia ale do nie dawna nie było tu nauki jazdy, nie bardzo kontrolowano kto ma lub nie prawko, jeżdżenie na bani też było raczej dozwolone. Tzn ogólnie w tym kraju są jakieś różne przepisy ale nikt za bardzo wszystkich nie zna albo ich nie egzekwuje. Najważniejsze to jechać bezpiecznie. Drogi nawet w porównaniu do Polski to poza kilkoma głównymi, trzeci świat. Do tego w mniejszych miastach jedyna zasadą jakiej się trzymają to jazda po lewej stronie. Polecam sprawdzić statystyki wypadków. Żadne kary i nakazy nie zmienia tego co w głowach mają ludzie w Polsce. Myślę, że do tego też dochodzi ogólny styl życia i pracy, stres, nienawiść do sąsiada itp.


szkodowiec_PZU Said:

@DrOzda ale już tak jest, poczytaj ustawy…


DrOzda Said:

@szkodowiec_PZU – że jak, sprawne wypłaty odszkodowań w Polsce ? ostatnio miałem likwidację szkody z AC uszkodzonego tylnego błotnika – zgłosiłem tego samego dnia co szkoda, dwa dni później byłem w ASO na oględzinach. Przez trzy tygodnie trwała przepychanka pomiędzy ASO a ubezpieczycielem co do metody naprawy , finalnie samochód trafił do naprawy po pięciu tygodniach od zgłoszenia ….. na szczęście przez cały ten czas mogłem nim jeździć …. ubezpieczyciel ? nie zgadniesz PZU !


adamzd Said:

Co do dodatkowego kursu po kilku miesiącach – jeżeli ma być np płyta poślizgowa itp, to jestem na tak. Obecnie przeciętny kierowca ma pojęcie takie, że ABS, ESP itp. wyłączają prawa fizyki. Krótki kurs oczywiście nie nauczy nikogo kotrolowania poślizgu, ale panienka w sufie tatusia i koleś w pierwszej służbowej octavii być może zrozumieją różnicę pomiędzy suchą i mokrą nawierzchnią i to zanim kogoś zabiją.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

‘Po raz kolejny, wiem, powtarzam się, powtórzę:
należy zlikwidować wszelkie uprawnienia na niezarobkowe prowadzenie pojazdów. >99% wypadków powodują ludzie, którzy zdobyli państwowe uprawnienia.’

I ja, Ktosiek – mogę się tylko podpisać – dziś szybka piłka z mojej strony, bo mam trochę roboty do ogarnięcia, wieczorem powinien coś ‘naskrobać’, natomiast do czego prowadzi rozdawnictwo państwa widzieliśmy ostatnio w wykonaniu jakiś 15 latek, które podpaliły dom swoich rodziców, bo chciały się wynieść do miasta (czytaj chciały dostać mieszkanie zastępcze w mieście). Socjalizm zabija – każdy.


Łukasz Said:

Jak mawiał Stefan Kisielewski, co notorycznie powtarza JKM: “Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane dotąd w żadnym innym ustroju.”
Przez to, że coraz trudniej jest dostać prawko ci, którzy je mają wyimaginowują sobie, że są jakimiś bogami, królami szos i nie wiadomo kim jeszcze. “Co, ja zdałem na prawko za pierwszym razem! Ja nie przelecę tego zakrętu przy 120, jak stoi 50, ja?! Potrzymaj mi piwo!”. Na ten moment jak ktoś ma w kieszeni ten magiczny kawałek plastiku, to nigdy nie zastanawia się wsiadając do nowego auta jak się go obsługuje. Przecież on ma prawko!
Gdyby praw jazdy w ogóle nie było to ludzie podchodziliby do samochodów z większą doza ostrożności bo nie byliby tacy pewni swoich umiejętności. Kiedy ostatni raz usłyszeliście od kogoś “nie umiem jeszcze jeździć” albo “trochę boję się nim jeszcze jeździć…”? Jak byliście mali i dostawaliście od rodziców pierwsze rowery i hulajnogi.
Owszem, znaleźliby się i idioci, którzy zawijaliby się na drzewach czy latarniach, ale takich mamy i teraz i to czy teraz mają papierek czy nie nie ma żadnego znaczenia, a sposobu na zmniejszenie liczby tych idiotów w społeczeństwie nie ma, z wyjątkiem pozostawienia ich samych sobie i selekcji naturalnej.


Ziaja Said:

Jak czytam pomysly naszych polytykerow to odnosze wrazenie ze oni zyja w jakiejs innej polsce. Bo caly ten system jest fikcyjny – przyklad pierwszy – jezdze sluzbowo od 5ciu lat, rocznie robie 80-100 tys km wiec calkiem sporo – nikt nie obejrzal mojego prawa jazdy przez bite 5 lat – w tym czasie jedynie dmuchnalem kilka razy w “latarke” i tyle. Na dodatek przez ponad 4 lata mialem niewazne bo z nieaktualnym adresem prawo jazdy – i nic. Przyklad drugi – onegdaj stargalem z germanii 205tke w cenie zlomu – za 200e. W celu taniej legalizacji zakupilem w polsce resztki z 205 z tablicami (za 200zl) jednak z lenistwa przelozylem tylko tablice, nawet nie przekleilem nalepki i tak jezdzilem 3 lata (glownie na trasie slask – malopolska) i zrobilem ponad 200tys i co – i nic. Nawet jak pug znalazl sie na dachu policja nic nie sprawdzala – kazala mi “usunac pojazd” – wiec jak znikneli przewrocilem go na kola i pojechalem do domu.


Trebor Said:

Notlauf – ale są jakieś kary przez co większość paździochów i wiejskich bab nie próbuje, wiadomo, że tacy, którzy mają w dupie kary są i będą, nie o nich tu chodzi a o tych, którzy jednak trochę kary rozumieją, a tych jest więcej.


Błażej Said:

Lepiej gdyby wprowadzili porządne badania psychotechniczne zamiast tych głupot. Jeden ma predyspozycje inny nie i o to się rozchodzi. Nic tu nie dadzą jakieś okresy próbne i listki. Listki wzbudzą w niektórych leczących za kółkiem kompleksy niezdrowe odruchy jak litera L na dachu nauki jazdy. Choć przyznam, ze jak 16 lat temu robiłem kurs nie miałem ani razu z kierowcami problemu typu wyzywanie czy trąbienie. Jednak z moich obserwacji wynika, że to się nierzadko zdarza. Taka sytuacja dla kierowcy z listkiem może się skończyć nerwowym zachowaniem i zaprzepaszczeniem okresu próbnego. Oczywiście kierowca powinien radzić sobie w sytuacjach stresowych aczkolwiek takiej umiejętności wielu nabywa z czasem, z kolejnymi pokonanymi kilometrami.


łoboże Said:

Zdobywanie uprawnień na początku powinno polegać na udziale kursanta w pracy produkcyjnej przy wytwarzaniu określonych samochodów. Warunkiem przyjęcia na kurs powinno być wykazanie się prawym pochodzeniem(zero aut na F w rodzinie do 3 pokolenia wstecz), określonym słownictwem(slang warsztatowo-komisowy) i należytym zachowaniem(plucie na wentle po każdym pompowaniu by sprawdzić czy nie puszczają powietrza). Kurs rozpoczyna się kilkutygodniową próbą jako pomocnik w taksówce (ładowanie bagażu, podawanie paragonu) by instruktor na podstawie opini taksówkarza przekonał się w jakim stopniu kursant posiada zdolności do prowadzenia pojazdu. Po pomyślnym odbyciu próby kursant jest wpisywany w obecności świadków z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego na kurs.
Przy tym akcie kursant wpłaca opłatę (taksę) do firmy organizującej kurs oraz WORD-u, sprawdza się czy kursant odpowiada przypisanym wymogom, poucza się ucznia o obowiązkach względem instruktora, firmy szkoleniowej i WORD-u.
Czas kursu wynosi około 3-4 lat.
Stosunek kursanta do instruktora ma charakter familijny tzn. kursant uważany jest za członka rodziny. Kurs kończy się egzaminem na Młodszego Kierowcę z udziałem władz WORD-u. Po egzaminie Młodszy Kierowca (z listkiem na aucie i licznymi ograniczeniami takimi jak maksymalny promień poruszania się pojazdem nie większy niż 500 metrów od miejsca meldunku) pozostawał u instruktora jeszcze rok w charakterze towarzysza. Następnie wyruszał na wędrówkę po innych WORD-ach. Następnie zdawał egzamin na Kierowcę. Jako Kierowca mógł prowadzić auto o masie do 3.5 tony z prędkością do 50km/h na terenie niezabudowanym i do 90km/h poza terenem niezabudowanym.


MAK Said:

@Notlauf,

argumentujesz bardzo sprawnie, ale zauważ: cały czas kręcisz się wokół tego że system uprawnień nie zapobiega celowemu prowadzeniu pojazdu bez posiadania uprawnień. To stwierdzenie jest oczywiście prawdziwe, dodatkowo potrafisz go ubarwić przy pomocy noża i pistoletu, ale trafiasz kulą w płot ponieważ system uprawnień nie służy do tego o czym piszesz.

Trafnie wypunktował to @Jasiek pisząc:

jakieś 1000x ciężej jest kogoś nieumyślnie zabić nożem niż nieumyślnie zabić samochodem

Sprawa rozbija się o te 99,9% które nie ma zamiaru rozjeżdżać ludzi samochodami. Jednak wśród tych ludzi nie ma równości co do umiejętności prowadzenia pojazdu, natomiast istnieje równość co do możliwości jego posiadania i użytkowania, (a co za tym idzie – wygenerowania niebezpieczeństwa które jest nieporównywalnie większe od niebezpieczeństwa jakie może spowodować nieumiejętne posługiwanie się nożem). Ta dysproporcja stanowi potencjalne i w mojej opinii jak najbardziej realne zagrożenie dla uczestników ruchu, w związku z czym należy starać się ją zmniejszyć. I tu na scenę wchodzi sankcjonowana prawnie konieczność uzyskania prawa jazdy, która implikuje konieczność odbycia kursu oraz weryfikacji umiejętności i to tutaj jest clou: to powinno spowodować, że wszyscy kierujący samochodami powinni posiadać przynajmniej minimalny poziom umiejętności. (od razu odpowiadam na pytanie: nie twierdzę że obecny system działa optymalnie, a nawet wystarczająco dobrze, ani że jego praktyczna realizacja nie wypacza jego pierwotnego celu; argumentuję tylko zasadność jego istnienia jako takiego).

Prosta analogia która mi się nasunęła: zapewne nie pozwalasz (ew. kiedyś nie pozwalałeś) posługiwać się nożem swoim dzieciom. Dlaczego? Przecież nie dlatego żeby Cię nie zaszlachtowały? Chyba jednak dlatego że jeszcze nie mają (miały) odpowiednich umiejętności. Przyznasz jednak, że to ogranicza ich wolność? Przecież w ten sposób stajesz się dla nich tym WORDem. Ktoś zapyta: skoro tak porównujemy, to dlaczego używanie noża przez dzieci nie jest regulowane przez prawo państwowe, tylko pozostawione w gestii rodziny (nawiasem mówiąc, ekspansja prawa w tego typu dziedziny wcale mi się nie podoba)? Z dwóch powodów: po pierwsze prawdopodobieństwo wygenerowania zauważalnych strat dla społeczeństwa jest znikome, po drugie – straty te są właściwie ograniczone do rodziny, czyli osób odpowiedzialnych za wychowanie dziecka. W przypadku kompetencji do prowadzenia pojazdów nie tylko ryzyko jest wręcz namacalne, ale dodatkowo w znacznej mierze dotyka ono osoby nie mające wpływu na całą sytuację, co jest po prostu niesprawiedliwe. Dlatego nie rozumiem prób podważania sensowności istnienia mechanizmu mającego w zamyśle zmniejszenie ryzyka właśnie ze strony tych osób.

PS1 Jeszcze raz przypomnę, że nie bronię praktyki (jest wypaczona rozmaitymi interesami i interesikami), a idei prawa jazdy itp. certyfikatów. Znam frazes o pięknej idei i koszmarnej realizacji socjalizmu, ale on też nie rozwiązuje problemu.

PS2 Wszystkim wyśmiewającym argument typu “emigruj do Afganistanu” proponuję aby czym prędzej wysunęli listę krajów, które postrzegają jako bardziej dostatnie i “lepsze do życia”, a w których nie działają regulacje ograniczające wolność jednostki na rzecz społeczności. Bo ja tak siedzę, dumam i nic mi z tego nie wychodzi.


kot pandur Said:

Warto dodać, że na skutek kolejnych zmian przepisów karnych niedługo w takiej Woli Dzbądzkiej NIKT, nawet Waldek Śledziona nie będzie miał prawa jazdy.
Od tego roku bowiem za jazdę po pijaku zabierają prawko na minimum 3 lata. To oznacza, że trzeba je robić i zdawać egzamin od nowa – dotąd zabierali tylko na rok i nie trzeba było. Przy obecnych zasadach egzaminowania, dla większości delikwentów odzyskanie prawka dla będzie po prostu mission impossible.
To jest dużo bardziej dolegliwa zmiana, niż zabieranie prawka na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o 50 km/h, a jednak w mediach dużo mniej się o tym aspekcie mówi.
Do tego dla pijanych jest teraz obowiązkowa wpłata 5000 pln na fundusz pomocy pokrzywdzonym i dożywotni zakaz jazdy na wszystkie kategorie za ponowne złapanie “po jednym piwku”.
I niech ktoś powie, że polskie prawo jest łagodne.
Polecam obliczenie sobie na internetowym kalkulatorze swoich możliwości i wbicie sobie do głowy – dwa piwa to często ponad pół promila, a po dużym piciu to ze 20 godzin nie ma jazdy, nie ma że się wyspałem, bo rano po weselu masz często jeszcze około promila, a kobiety to i więcej.


WLBN Said:

Najpierw przyznam się skąd mam na chleb- otóż jestem milicjantem drogówki, dość długo, przeszkolony itp. Włos mi się na głowie jeży co moment. Odblaski dla piechurów- pomysł dobry, wykonanie do zadu (w zabudowanym nie są potrzebne). 125-tki na B- pomysł dobry, wykonanie do zadu (tylko dla automatów OK, dla reszty jest A1). Pierwszeństwo dla piechurów zawsze i wszędzie (od nowego roku)- bez kamery na drogę nie wyjadę, od marca ci, którzy przy życiu pozostaną powinni zacząć myśleć.


badylarz Said:

@amon 10.21
Nie jest prawdą to co piszesz, że będzie się liczyć data wyrobienia PKK. Wszyscy posiadający pj wydane po 4 stycznia podlegają nowym przepisom. Rubryka bodajże 4a na blankiecie pj. Nie siej fermentu.


charmonijny Said:

Badania psychologiczne, to paranoja. całe te badania ogólne, to jedno wielkie kłamstwo. Z nowym PJ, to nawet nie wiem o co chodzi. Z innej beczki, na dwusuwie z górki na jałowym biegu jechałem. Pamiętam jak samochodem z górki zjeżdżaliśmy, to silnik był wyłączany i dopiero na płaskim jak już auto zwalniało dwójka i odpalanie (maluchem, później escortem laserem). Dawne czasy się skończyły.


yaanoosh Said:

@Mac
Co ma do tego PZU? AC jest regulowane ogólnymi warunkami ubezpieczenia czyli umową między Tobą a towarzystwem ubezpieczeń, natomiast OC ustawą. Ustawa jest taka sama dla wszystkich i tu szkodowiec_PZU ma rację, można poczytać sobie art. 43 Ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.


Ant Said:

Eee, Ja to sie troche zdziwilem. Pomyslalem ze to tradycyjne poczucie humoru Zlomnika. Zaskoczyla mnie prostota i liberalnosc przepisow w Polsce(no moze pozatym powtorzonym kursem po 8 miesiacach). Urodzilem sie i mieszkam na Litwie. Rozne tam zielone listki,roznica w predkosci u doswiadczonych i mlodych kierowcow jest tu od dawna. Szkolenia tez chcieli wprowadzic ale zrobili ze masz je przejsc tylko jezeli popelnisz pewne wykroczenia w pierwsze dwa lata jazdy. Wlasnie wprowadzaja do ustawy anulowanie prawa jazdy za przekroczenie predkosci o 30km (wczesniej bylo 50) i odpowiedzialnosc karna (chyba maksymalna kara cos okolo 2 lat w wiezieniu) za jezdzenie po pijaku z powyzej 1,5 promila we krwi. :)


pete379 Said:

@miwo Za komuny w Albanii tak było- prawko mieli tylko kierowcy Państwowi limuzyn rżadowych, ciezarówek ichniejszego PKSu i autobusów. Idąc tym tropem Gang Albanii już mamy, wiec matołki z sejmu stwierdziły, że jak już rzeczony gang jest to czemu całkiem nie skorzystać z alańskich wzorców? 😉

Powiem tak… uprawienie to jedno, co innego doświadczenie i czucie samochodu… Jeżeli ktoś sie nie czuje za kółkiem, to nawet jazdy na torach i płytach mu nie pomogą. Skoro przy wczesniejszych formach egzaminowania (tak zwany “kurs parkowania i kruzingu po mieście”) te statystyki wypadków aż tak nie zatrważały, to po co to zmieniać?
Lepiej inwestować w bezpieczną infrastrukturę drogową i wokół drogową niwelującą skutki kolizji i wypadków. I edukować wszystkich uczestników ruchu- szczególnie pieszych i rowerzystów. A pomysł z absolutnym pierwszeństwem pieszego jest poroniony.
A tak przy okazji ludzie więcej by się nauczyli na swoistym WRAK RACE niż na płycie poślizgowej, bo mieliby wrażenie ruchu drogowego i inaczej by reagowali.


benny_pl Said:

zeby bylo lepiej, to powinien byc oddzielny przedmiot przez caly rok w podstawowce – nauka przepisow ruchu drogowego pieszych, rowerow i samochodow -teoretycznych i na przykladach, oraz omawianie przyczyn (i mozliwych sposobow unikniecia) wypadkow drogowych na ocene (chocby z filmikow z serii “russian crash compilation), a takze realistyczne gry komputerowe odzwierciedlajace prawidlowo zachowanie pojazdow w roznych warunkach pogodowych,
zamiast uczyc jakis bezurzytecznych dyrdymalow jak jakies pany tadeusze czy rozroznianie typow kolumn gotyckich czy tam jakis innych, znanie wszystkich doplywow wisly, czy tego typu durnot..


kierowca bombowca Said:

Kiedyś były w podstawówce organizowane akcje pt. cała klasa wyrabia kartę rowerową. Może w mniejszym stopniu, ale jednak już jakieś elementarne zasady mogły trafić do młodych głów. Teraz karty rowerowej już nie ma ( za to mamy wielu “nieśmiertelnych” na drogach, choć to akurat bez związku ).

Moim zdaniem w szkołach zamiast dwóch godzin religii powinny być dwie godziny o takich zwykłych społecznych sprawach: podstawach ekonomii ( że nie wydaje się więcej niż się ma ), o ruchu drogowym ( że nie włazi się przed szybko zbliżające się auto ), o higienie ( że nie sra się psem na chodniku, bo później można w to wejść ). A nie, że jak problem – to do modlitwy.


Kris Said:

tak się złożyło ze po 23 latach musiałem znowu zdawać egzamin na prawo jazdy z powodu z powodu ilości punktów. Przez 6 lat jeździłem bez uprawnień tylko z nieaktualnym prawkiem. Dlaczego tak długo jeździłem ano dlatego ze procedury oddania prawka do starostwa ,kolejki i bałagan i niewiedza urzędników oraz meldunek w innym mieście oraz praca zawodowa uniemożliwiała podejście do egzamin. Przez ten okres byłem wielokrotnie kontrolowany przez patrole policji dostawałem mandaty i punkty i jechałem dalej a nawet dwa razy otrzymałem pouczenie. Do egzaminu w końcu podszedszedłem . Plac manewrowy zdany bez problemu ale ostatecznie zdałem za drugim razem a dlaczego bo egzaminatorzy widza delikwentów którzy zdają za przekroczenia i uwalają ich nie za jazdę tylko zeby nabić 130zł opłady dla WORD .Co mi zarzucił egzaminator : przekroczenie predkosci na 30km/h jechałem 33km/h, trzymanie kierownicy jedną reką , i dowalał sie do ekonomicznej jazdy. Jechałem Yarisem gdzie jakis trójkacik podpowiadający przełożenie biegów ma wieksze znaczenie niż wskaźnik obrotomierza. Uwazam ze zdawanie egzaminu w polsce od 23 lat jak zadawałem wtedy na 126p , nic sie nie zmieniło i tak jak był burdel w WORD tak jest. Nakręcanie ludzi i strach przed egzaminowaniem gdzie taki dokument powinien byc dostepny jak bułka z masłem powoduje ze niem nauki jazdy a jest wyciaganie kasy dla WORD i PAŃSTWA


Witus_D Said:

Możecie zapytać każdego, kto zajmuje się prawem. Dowiecie się, że nie dotkliwość kary ale jej nieuchronność jest największym batem na tych, co chcą złamać prawo. Przez ostatnie 8 lat zostałem zatrzymany przez policję dokładnie 3 razy, z czego tylko raz do rutynowej kontroli (z 5 lat temu), dwa pozostałe były to zatrzymania w związku z właśnie popełnianym wykroczeniem (było za szybko).
Wniosek jest prosty – jedziesz względnie zgodnie z przepisami i w miarę nikomu nie szkodząc, a szansa na wykrycie że jedziesz bez uprawnień jest naprawdę niska. Dodam, że zwykle jeździłem autami, które raczej aż prosiły się o sprawdzenie czy mają OC i przegląd:)
Dokręcanie śruby i coraz to nowe pomysły na uprzykrzenie zdobycia uprawnień spowodują tylko to, że wielu zdecyduje się jeździć bez. I co gorsze, wypieranie klasycznych kontroli fotoradarami i monitoringiem sprawia, że o ile legalnie jeżdżący jest coraz bardziej na cenzurowanym, ktoś mający w d..e kwestie uprawnień pozostaje bezkarny.
Rozsądnym wydaje się pomysł może nie eliminacji uprawnień, ale maksymalne uproszczenie ich otrzymywania. Np : w urzędzie zdajesz egzamin z przepisów duchu drogowego. Zdałeś? dostajesz prawo jazdy uprawniające cię do jeżdżenia wszystkim czym chcesz w celach niezarobkowych. Twoje ryzyko, że nie możesz wyczuć ile miejsca potrzebujesz do zaparkowania – albo zapłacisz komuś za straty albo zrobisz sobie spacer przez kilka przecznic, bo tam było dużo miejsca. W końcu sam dla siebie się nauczysz, system nie jest do tego potrzebnym


Luiz Said:

Nie rozumiem złomniku czemu się oburzasz. Kiedyś pisałeś, że największe zło to prawacy a głupie nadopiekuńcze przepisy to czysto lewacki wymysł. Cała nadzieja w imigeantach dzięki nim jest szansa, że socjalistyczna unia padnie i wraz z nią zacznie odchodzić głupota.


zmyngut Said:

Bardzo bym chciał, żeby “tfurcy” (przez duże “tfuu”) tych i innych podobnych zmian w przepisach byli pokazywani z mordy i nazwiska np. w tv- przed wiadomościami. Podobnie jak kiedyś, za poprzedniego ustroju pokazywano listy gończe w telewizji (mimo młodego wówczas wieku pamiętam to do dzisiaj). Podejrzewam, że liczba tych wybuchów intelektu znacznie by zmalała. Na razie wypowiadają się dyżurni idioci (m. in. jeden taki łysy) mający pełne gęby bezpieczeństwa. Uprawnienia do poruszania się po drodze niech obowiązują albo wszystkich albo nikogo. Samochodem czy też motocyklem- musisz mieć prawo jazdy. Ale po tej samej drodze (nie mówię o autostradach itp.) spokojnie i bez żadnych kwitów mogę jechać rowerem czy motorowerem. I nikogo wówczas nie obchodzi czy ja znam bodaj jeden znak drogowy. O WORD-ach i tym co sam tam widziałem zdając swoje prawo jazdy -A za pierwszym, B za drugim razem- pan egzaminator stwierdził, że tam była linia (dobrze, że koło nie odpadło jak na nią wjechałem) i krzywo zaparkowałem- nawet nie chce mi się pisać. Wszystkim obrońcom zmian w egzaminach na prawo jazdy życzę zdawania “po nowemu”- im albo ich dzieciom.


DrOzda Said:

WLBN – odpiórkuj się od manualnych 125 na B OK ? Jeśli nie umiem zmieniać biegów w moto, to zanim wyjadę na drogę po prostu poćwiczę na podwórku czy pustym placu , albo wezmę kilka NIEOBOWIĄZKOWYCH jazd z instruktorem moto. Mam swój rozum i wiem że w zasadzie tylko sobie mogę takim sprzętem zrobić krzywdę. Jakoś kurde nikt nie pyszczy że świeżo upieczona 18-letnia blond włosa posiadaczka kategorii B od tygodnia, może zgodnie z przepisami wyjechać na szosę 20-tonowym kombajnem zbożowym ….
Zrobiłbym może A lub E do B ale odrzua mnie ten polski system na kilometr – te całe profile, wuje-muje , egzaminy wewnętrzne , badania lekarskie – wszystko obliczone na wydrenowanie kasy nie dając nic w zamian …. wprowadzono kategorię B96 – za Odrą idziesz do ośrodka płacicsz 100 Euro za dwie godziny szkolenia z przyczepą i z kwitkiem do urzędu komunikacji po wpis do prawka – u nas praktycznie nie różni się to niczym od pełnego kursu B+E i kosztuje więcej ….


Dapo Said:

Egazmin jest potrzebny, choćby po to żeby sprawdzić czy ludzie znają podstawę przepisów, znaki. Kurs powinien być prowadzony w sposób indywidualny dla kursanta. Jeden nauczy się jeździć po 30 godzinach a inny nawet po 100 nie będzie umiał ruszyć płynnie. Poza tym obowiązkowa jazda na rolkach (zamiast tylnych kół) oraz na lodzie. Niech kierowca ma świadomość że fizyki nie da się oszukać.
Inna kwestia to nieuchronność kary za wykroczenia drogowe.
Jeśli kierowca wie, że za jazdę bez uprawnień (prawa jazdy)praktycznie nic mu nie grozi to po co ma je robić. Gdyby wiedział że bezwzględnie czeka go grzywna 5000 zł lub pozbawienie wolności choćby na 2 miesiące, na pewno by nie usiadł za kierownice.
Slot na prawo jazdy w samochodzie spowodowałby tylko zwiększoną ilość kradzieży dokumentów lub podrabianych dokumentów.


And Said:

Benny ma racje: ruch na drodze powinien być przedmiotem w szkołach, w niskich klasach, gdzie dzieciaki jeszcze nie mają buntowniczego podejścia. W latach 70tychXXw., za Gierka, powstawały w PL miasteczka ruchu drogowego. Takie makiety z asfaltowymi dróżkami, znakami, rondami. Na rowerze była to dobra zabawa w dorosłego, ale wyrabiała podstawowe instynkty drogowe, jak choćby zasady pokonywania ronda, skrzyżowania równorzędnego, parkowania równoległego. A jak ktoś przegiął i się wypier… , to spotkanie z prawdziwym asfaltem było niczym szlif na Mincie! Gdzie teraz są miasteczka ruchu? Pod grubą kołderką zarośli lub pod deweloperką. Za to siłowni plenerowych jest coraz więcej. Wiadomo – silny ma większe szanse przetrwania.


DrOzda Said:

Miasteczko RD mam kilkaset metrów od siebie na Woli przy Ostroroga przy siedzibie straży wiejskiej – młody był tam już kilka razy w ramach lata w mieście – podobało mu się – jedyna zaleta utrzymywania tych darmozjadów w Warszawie ……


kierowca bombowca Said:

Te miasteczka ruchu drogowego zaczynają się pojawiać na nowo, np. w Krakowie postawili niedawno jeden. Planuje się, żeby był przynajmniej jeden w powiecie.


szkodowiec_PZU Said:

@DrOzda ale kolego pisałeś o wysokich odszkodowaniach – i to jest (naciąganie kwitnie); brak OC czy brak prawka – zakład ubezpieczeń ściągnie ze sprawcy to co wypłacił poszkodowanym. To jest w ustawach regulujących roszczenia OC i KC. A to że były jakieś przepychanki między warsztatem a PZU to wynika z zupełnie czegoś innego: warsztat ciągnie w swoją stronę a ZU w swoją. Zawsze tak jest.


Dr. Kamil Said:

Niby nadmierne regulacje są złe a jednak wysoki poziom bezpieczeństwa w ruchu szynowym i transporcie lotniczym osiągnięto właśnie dzięki ścisłym zasadom opisującym każdą najmniejszą pierdołę. Z resztą, nie dotyczy to tylko transportu a praktycznie każdej dziedziny, po prostu jeżeli coś ma sprawnie działać to musi zostać w wysokim stopniu uregulowane. Niestety (?) w ten sposób działa cywilizacja, w której żyjemy.


DrOzda Said:

@ Dr. Kamil wysoki poziom bezpieczeństwa w transporcie lotniczym to efekt rozwoju technologii – powszechne wprowadzenie ILS w latach 60-tych gwałtownie zredukowało ilość wypadków przy lądowaniu w złej pogodzie na lotniskach wyposażonych w ten system – podobnie wprowadzenie TCAS, TAWS , i GPWS zredukowało wypadki kolizji z terenem czy innymi statkami powietrznymi. To samo dotyczy niezawodności silników ( wielosilnikowy samolot jest w stanie wystartować na pojedynczym silniku) czy systemów ochrony pożarowej w samolotach (obecnie w zbiornikach paliwa zamiast powietrza jest odfiltrowany z niego azot).
Co do transportu szynowego to jest podobnie – powszechne wprowadzenie systemów samoczynnej dwustronnej blokady liniowej zredukowało niebezpieczeństwo wypadku do minimum (ostatni wypadek w Starzynach zdarzył się na odcinku gdzie ze względu na dziadowskie oszczędności zrezygnowano z SBL z semaforami odstępowymi które zapobiegły by tragedii).


DrOzda Said:

@ kierowca bombowca : “Teraz karty rowerowej już nie ma” – to na podstawie jakiego kwitu może 10-cio latek jeździć legalnie rowerem po jezdni hę ?
Chodziło Ci zapewne o to że karta rowerowa/motorowerowa (ten sam blankiet) nie umożliwia już poruszania się motorowerem ….


laisar Said:

W szkole od dawna i cały czas są zajęcia z PORD oraz karta rowerowa. No ale jak zawsze najwięcej komentują ci, którym się tylko wydaje, że coś wiedzą… Z resztą przepisów zapewne mają podobnie d:


koza Said:

Panowie, w tych wszystkich dyskusjach kończących się konkluzją “kiedyś to było lepiej” zapominacie o zmianach w ilości samochodów i natężeniu ruchu, za którymi nie nadąża infrastruktura.
Co do samego PJ – może i system szkolenia jest zły i korupcjogenny, ale nie wyobrażam sobie rzucenia tego na żywioł. Ludzie może i na logikę, bez żadnego kursu mogą nauczyć się jeździć i rozumieć podstawowe znaki zakazu i nakazu, ale jest cała masa rzeczy, które są jednak nie do końca nieoczywiste, typu raczej różnica między zakazem ruchu a wjazdu, sygnalizacja “zwykła”, kierunkowa i strzałka warunkowa, przepisy dotyczące zawracania itd. Jechałam kiedyś z osobą, która mnie pouczyła, że powinnam była się zatrzymać na stopie, czego nie zrobiłam, bo była tam sygnalizacja włączona, ale nie- “stop to stop, trzeba się zatrzymać”.


DrOzda Said:

Koza , w USA czy GB jest jeszcze więcej samochodów i natężenie ruchu bywa większe, ale jakoś takich cyrków ze szkoleniem i egzaminowaniem nie ma. Więc o co chodzi jeśli nie o kasę dla cwaniaków przy korycie ?


Kris Said:

Zgadzam się z DrOzdą na całym zgniłym:) zachodzie zdawanie prawa jazdy to formalność ,oczywista oczywistość ,jak oddychanie kupujesz auto, motor i robisz prawo jazdy proste….jak sie popatrzy ,jak ludzie w polsce z góry zakładają ze nie zdają za pierwszym razem ,jakaś panika stres niepotrzebny….po co to komu?
Kazdy sam doskonale wie i czuje czy go ciagnie do auta lub motoru….mnie np igdy nie ciagnely motocykle dlatego nie robiłem prawo jazdy na motor i na silem nie będę robił…potrzebowałem na przyczepę zrobiłem E .U nas z każdego robi się debila nie robi sie cyrk a tak 95%mających prawko jest odpowiedzialnymi ludźmi…..nie ma na świecie nikogo kto jeździ zgodnie z przepisami , kto tak twierdzi porostu kłamie


MMaj Said:

Ja podchodzę do tego w ten sposób – Jeśli ktoś ma trochę rozumu, ambicji, i ogólnie chce mu się z własnej woli, będzie w stanie się nauczyć bezpiecznie jeździć samochodem w polskich warunkach bez formalnego kursu nauki jazdy. Zainteresowanie tematem motoryzacji oczywiście pomaga, ale myślę, że nie jest niezbędne. Oczywiście dochodzą też inne czynniki jak rozum i dobra wolna rodziców bądź opiekunów, ale to temat na oddzielną dyskusję. Tak się składa, że mam podwójne obywatelstwo i zdobyłem prawo jazdy na Florydzie, bez żadnego kursu w ośrodku lub ichniejszego “Driver’s Education”. Zdałem teorię (banalna), dostałem tzw. “Learner’s Permit” który jest uprawnieniem do jazdy z rodzicem, z wyłączeniem godzin nocnych (ale jakieś dziwne godziny typu 2300-0500 jeśli dobrze pamiętam). Po roku od otrzymania tego uprawnienia i jazdy z rodzicami tu i tam (nie mieszkałem wtedy w USA, więc miało to miejsce tylko na wakacjach, po kilka tygodni) zdałem ich absolutnie banalny 15-minutowy egzamin praktyczny i dostałem pełne prawo jazdy, bez restrykcji. Dodam jeszcze że w momencie odebrania dokumentu, nie miałem dotąd okazji wcisnąć sprzęgła ani zmienić biegu. Moja prawdziwa nauka jazdy miała miejsce w Polsce, w pełni legalnie bo posiadam amerykański dodatek międzynarodowy (International Driving Permit). Tata mnie w jakąś godzinę nauczył podstawy skrzyni manualnej na pustym placu i przez następne parę lat spokojnie wdrażałem się w nasze warunki drogowe, początkowo jeżdżąc z członkami rodziny lub znajomymi którzy byli już doświadczeni i mogli nade mną czuwać i dawać wskazówki. Czytałem o przepisach, zadawałem dużo pytań i dorywałem się do samochodu kiedy tylko mogłem, w każdych warunkach. Poczucie absolutnego komfortu za kierownicą przyszło samo. Mam samochód zarejestrowany na siebie już ponad dwa lata, w dalszym ciągu jeżdżę (jakieś 15,000 km rocznie) na amerykańskim PJ z dodatkiem międzynarodowym i nie planuję przekazać ani grosza do WORD-u czy mojego Wydziału Komunikacji. Absolutnie nie oceniam swoich umiejętności czy tempa uczenia się jako ponadprzeciętnych. Można? Można.


miwo Said:

Aż zapytałem się kuzyna, który pracuje w nadzorze pedagogicznym (Kurator oświaty). Jest tak, jak napisał laisar i inni: lekcje o ruchu drogowym przez cały rok, spotkania z policjantami, wycieczki do drogowych miasteczek, w końcu po całym roku takich zajęć – egzamin na kartę rowerową. I to już w IV klasie podstawówki.
Lekcje o kulturze, zdrowiu i higienie są zaplanowane w programowie wychowawczym każdej szkoły (już na etapie wczesnoszkolnym I-III, to jest obowiązkowy odzielny blok zajęć, poza edukacją polonistyczną, artystyczną i matematyczno-przyrodniczą oraz wf-em). Oczywiście teoria teorią, a praktyka… Nie chcę przez to napisać, że tego nie ma: jest, ale czy przynosi określone skutki (wiedza, kształtowanie postawy, dobre nawyki) to nie wiem.


Talib Said:

Co wy tam wiecie. Złapali mnie ostatnio o 22:00 w 3 pasowym tunelu, do którego nie ma w żaden sposób dostępu dla pieszych (tak, tunel pod rondem w Katowicach) gdzie oczywiście przed wjazdem jest znak “teren zabudowany”. Jechałem od Rzeszowa autostrada i ciut się zapomniałem. Efekt: 3 miesiące bez prawka. To by było jeszcze akceptowalne ale przy okazji odkrylem, że od lutego jeżdżę bez uprawnień (meldunek mam w Gdyni a mieszkam w Gliwicach-polecone odbieram raz na rok). Na egzamin mogę się zapisać dopiero w piątek a już dziś się dowiedziałem, że na tetmin to mogę sobie spokojnie do grudnia poczekać. Jeżdżę od 95′, nigdy nie miałem nawet stłuczki, prowadzę jednoosobową działalność, od 3 miesięcy nie zarobiłem grosza, ZUS i US zajęły mi konta na poczet zaległości… zrobiłem w swoim życiu wiele głupot ale przez 2.500.000 km za kółkiem czasem się nie da inaczej. Do grudnia albo mnie zamknął albo się powiesze…


szkodowiec_PZU Said:

@koza masz rację – więcej pojazdów, większe natężenie ruchu. Jednak te pojazdy są 100x bardziej zaawansowane niż “kiedyś”. I efekt: “za komuny” trasę pokonywałem w 45 min (maluch 25 KM zaraz po prawku 1996 rok), obecnie zgodnie z przepisami nie zejdę poniżej godziny – 260 KM.


St. Druciarz w firmie C&G Said:

Na początku lat 90 tych miałem w szkole ( samochodówce ) w 2 klasie przedmiot Przepisy Ruchu Drogowego. Kto go oblał nie zdawał dalej . W klasie 3 robiło się prawko , jeśli ktoś nie zdał , powtarzał klasę. Poprawiać można było przez cały rok szkolny. Zdawalność za pierwszym razem była taka że na 33 nie zdało dwóch, zdali po pierwszej poprawce. Mialem naprawdę świetnych nauczycieli tego przedmiotu którzy uczyli nas jak korzystać z auta w sposób odpowiedzialny. Gdyby wprowadzić w szkołach jedną godzinę PRD tygodniowo nie trzeba by praw jazdy ,kursów i tym podobnych pierdół.


pete379 Said:

@Kris Ja zdawałem z kolei dość niedawno, jeszcze na Punciaku II w początkowym okresie tych egzaminów z kamerami i cała resztą oprzyrządowania na pokładzie.
Zdawałem w jednym z najłatwiejszych miast do jazdy- Pile (bez tramwajów, zaledwie parę rond i trudniejszych skrzyżowań). I też wylosowałem auto z egzaminatorem, kandydatem na egzaminatora i jakimś ciulem co to wszystko nadzorował. No to trafiłem na zdezelowany pojazd numer 13 z dodatkowym balastem na pokładzie. Auto jeżdżące w Wordzie miało słabe hamulce, regulacja lusterek była popsuta. Była sobota 7:00 rano koniec listopada. Praktycznie miasto spało, a na ulicach taryfy i autobusy miejskie.
Ruszyliśmy… ciecie z tyłu coś ściuboliły w zeszycikach, gościu kazał mi skręcić w uliczkę osiedlową z ograniczeniem do 30km/h. Oczywiście on miał cyfrowy predkościomierz, a ja nieprecyzyjny fiatowski wskaźnik, dodatkowo z zasłoniętym zakresem 20-40 przez kamerę i jechałem na “wyczółkowskiego” pustą droga na spiącym osiedlu. Przebrnęliśmy miasto, wszystko szło sprawnie aż nagle gościu mówi “no to zaparkuje Pan tutaj równolegle” ja już w duchu szczęsliwy, ze koniec egzaminu i zaraz zjedziemy na WORD… Zaparkowałem tak jak mnie nauczyli, a facet “no dobra, na osiedlu jechał Pan 35km/h i po manewrze na ulicy X nie pokazał Pan kierunkowskazu kończącego manwer. Przesiadka, czy prowadzi Pan na WORD?”. Wybrałem przesiadkę… rzecz jasna gościu pop***lał 70km/h non toper przez miasto. Na WORDzie jak te 2 ciecie poszły sobie z auta egzaminator powiedział “gdyby nie Ci dwaj Panowie z tyłu nie obłabym Pana, bo dawno nikt na ezgaminie nie jechał tak bezpiecznie i płynnie, a takie błędy kazdy codziennie popełnia”. Zszokowało mnie to…pokazało mi to, że to nie był egzamin z umiejętności płynnej i bezpiecznej jazdy, ale z zakichanego pamietania o powrocie kierunkiem po manewrze.
Tydzień później egzamin zdała koleżanka, która patrzyła na drążek jaki bieg wybiera i jeździ z fotelem przy szybie… O czymś to swiadczy…


Klakier Said:

Pete,świadczy to o tym że egzaminator koleżanki był mocno hetero…
Co do twojego egzaminu istnieje coś takiego jak odwołanie ,często działa na zasadzie powtórka egzaminu za free,tym bardziej że “dwóch ciu,i” by już przy tym nie było.


benny_pl Said:

Klakier: nie polecam takiego odwolania z darmowym egzaminem, bedziesz mial go gratis… i nastepne 15 platnych ;p moze po tym czasie zapomna… jedna kolezanka sie tak klucila.. z wladza nie wygrasz, mozesz co najwyzej narobic sobie problemu..

ja tam zdalem za 1 razem, ale fakt – stres straszny, wiekszy niz na maturze ktora mozna zdawac do usranej smierci za darmo co roku ;p ale mature tez o dziwo zdalem za 1 razem 😉 (o dziwo bo polski, ale na dwoje sie udalo 😉 )


pete379 Said:

@Klakier No wiem teraz że była taka opcja, ale człowiek młody, głupi, w szoku, to zapisałem sie na nowy egzam. Poza tym benny_pl ma poniekąd rację- upierdliwcy mogą potem udupiać w myśl zasady “to ten co dyskutował”.
Poszedłem na egzamin poprawkowy u schyłku zimy, trafiłem na spoko egzaminatora, który żeby rozładować stres co jakiś czas zagajał rozmowę, jakoś odbębniłem 45 minut na mieście, a na koniec dla śmiechu gościu powiedział, że kartę zdanego egzaminu zostawia u siebie, ale jakby stał sie na stare lata sławny, to nie będę musiał stać w kolejce po autograf i maznął go na ulotce WORDu (ulotka swego czasu była wyznacznikiem zwycięstwa, trofeum na które każdy z oczekujących patrzył z podziwem- każdy patrzył czy delikwent ma błękitną ulotkę, czy białą kartę oblanego egzaminu).


KGB Said:

No i dobrze, że uwalili na brak kierunku – nie trawie melepetów nie używających kierunków. Oczywiście czasami każdemu się zdarzy, ale żeby na egzaminie się tak rozproszyć by kierunku nie wrzucić i przekroczyć prędkość w aucie, którego licznik kłamie o 10km/h do góry to już przesada.
W mojej klasie za pierwszym razem obleli na początek ci, co od dziecka po wioskach jeździli rodzicowymi samochodami i traktorami. Ja mieszkałem w mieście, więc nie miałem gdzie ćwiczyć rodzicowym, a zdałem za pierwszym razem – była trema i skupienie tak silne, że zareagowałem szybciej niż egzaminator (straszny ch… podobno – pewnie racja,bo na 10 osób zdałem Ja i jedna kobieta podchodząca trzeci raz) na rowerzystę.
Różne idiotyczne manewry trzeba na egzaminie wykonywać (np. zwalnianie przed przejściem dla pieszych i przyspieszanie za nim, bo jazda ma być przecież dynamiczna), ale to też sprawdzian umiejętności kierowania – takie aktorstwo za kierownicą


Klakier Said:

Osobiście znam koleżankę ,która się wykłuciła skutecznie,sam zdawałem kilka egzaminów łącznie z takim na instruktora NJ ,wszystkie za pierwszym razem fakt stres jest ale tylko za tym pierwszym później leciało z górki fakt nie było to za czsów WORD-ów i nie było wtedy elementu czepialstwa o gówno.


bonczek_hydroforgroup Said:

Takie zmiany przepisów napędzają chętnych na prawko u naszych sąsiadów. Szczyty absurdu po raz kolejny zdobyte. Swoją drogą dziwię się, że jeszcze nie powstało stowarzyszenie lub partia “kierowców” broniąca tych wszystkich którzy za kółkiem…
Z pewnością i bez problemu weszłaby do Sejmu.


Dr. Kamil Said:

@bonczek_hydroforgroup Jest (był?) twór pod nazwą “Partia Kierowców – Bezprawiu Stop”, zainteresowanie wyborców zerowe.


pete379 Said:

@KGB Odezwał się pan porządny. Jechałem takim dezelatem, że lusterko ustawiałem systemem “otwórz se pan szybę i ręką ustaw”, bo jakiś cymbał urwał gałkę do zmiany położenia lustra. Hamulce przypuszczam, że były na może 2 kołach. Tak, a prędkosc podobno przekroczyłem o 7km/h o zgrozo… W złomie w którym wskazówka miała lagi jakby była na heroinie, a cwaniak egzaminator miał cyfrówkę.
A kierunek to akurat na dość spornej ulicy, która ma szerokość 3 pasów, ale jest podzielona na 2 i z prawej parkują ludzie na całej długości i powrotnego nie pokazałem po niby ominieciu pojazdów stojących z prawej. Czyli nie było to skrzyżowanie, a długa ulica po delikatnym łuku z parkingiem z prawej strony.
No ale ty byłeś na moim egzaminie (pewnie byłes jednym z tych cieciów z tyłu) i wszystko widziałeś. Ale teraz ubieraj lycre, wracaj na rower i jedź witać imigrantów.
Tak poza tym to pisze się “oblali” nie “obleli” nie wiem skąd Ciebie do Polski przywieźli…


rosenkranz Said:

pete juz zidentyfikował wroga który go uwalił, zapomniał tylko o masonach i resortowych dzieciach


pete379 Said:

@rosenkranz Nawet szkoda to skomentować. Tak przy okazji masoneria to dla mnie tylko i wyłącznie pojęcie historyczne- jeden z wielu ruchów w historii świata. Zakładający odnowę człowieka, wymianę myśli i stricte filozoficzny “klubik” i wymówka dawnych dżentelmenów od nudnych jak flaki z olejem spotkań z teściami i kawek/herbat u znajomych.
Wracając do WORDów i prawa jazdy…
Dzisiaj przynajmniej dowiedziałem się, że moja opłata za poprawkę egzaminu nie poszła na marne. Byłem na szkoleniu specjalistycznym w WORDzie i jeden z prelegentów z kierownictwa WORD rozprawiał o bezpieczeństwie i jak sam stwierdził “nie jesteśmy instytucja wyłacznie gnębiącą kandydatów na kierowców” i tutaj dał chytry uśmieszek, a potem dodał “ale mamy też bezpośredni w pływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego”. Przedstawił dane i statutowe założenia WORD, w których jak się okazało jest zlecanie badań bezpieczeństwa ruchu na odcinkach, opracowywanie planów bezpieczeństwa, opracowywanie zmian i łożą dość duże pieniadze co roku (od 0,6 do 1,2mln zł) na wspólne przedsięwzięcia przebudowy dróg, chodników i zatoczek i zmian w organizacji ruchu, które przeprowadzają z gminami, starostwami i urzędem marszałkowskim. O tym nie wiedziałem i zrobiło to na mnie pozytywne wrażenie.


KGB Said:

@pete,
co do obleli, to pisałem wypowiedź w czasie teraźniejszym i zmieniłem koncepcje na czas przeszły,a początek wyrazu został.
Zorientowałem się po wysłaniu posta, ale edycji nie ma.
Wiem, że zrobiłem błąd, przyznaję się do tego i możesz się łaskawie od…
Widzę, że cierpisz coś do emigrantów, co jest teraz modne, ale nie mieszaj mnie do tego sugerując, że jestem jednym z nich i w ten sposób próbując postawić się nade mną.
To samo dotyczy pedałowania – zakładam, że lycra to materiał obcisłych gatek. Nie interesowałem się nigdy tematem strojów rowerowych, teraz wiem, że obcisłe gatki są z takiego materiału. Jest to dla mnie wiedza bezużyteczna.
Idąc dalej w kwestii dowartościowania się i wysyłania na rower – no cóż, pamiętamy że to Ty oblałeś egzamin na prawko, bo nie potrafiłeś odczytać prędkości (i się dostosować) i operować dźwignią kierunkowskazów. Ja dla odmiany zdałem egzamin za pierwszym razem bezbłędnie, mimo że egzaminator się starał o efekt odwrotny.
Naprawdę w tym kontekście nie masz żadnych podstaw, żeby wysyłać mnie na rower ani/i się wywyższać.

P.S.
Moje stanowisko odnośnie emigrantów kebabowych już wyraziłem w innym poście. Nie mam zamiaru ich witać ani na rowerze, ani rozjeżdżać samochodem.


k1 Said:

Zbigniew Łomnik trafnie ujął problem. Zaostrzanie procedur, egzaminów, itd. na ogół nie wynika z konkretnych potrzeb a jedynie pozornych działań, które mają te problemy niby rozwiązać.
Bo przecież jakże łatwiej rozwiązać jakiś problem niż zaostrzyć przepisy? A prawdziwe rozwiązanie zajęłoby za dużo czasu, sił, itd. Dlatego decydenci wolą pozorne działania.
Dawniej (przed 89r.) egzamin na prawo jazdy był czystą formalnością, a odpadały tylko osobniki odporne na wiedzę z zakresu jazdy autem, i jakoś teraz Ci ludzie mają duże doświadczenie i są uważani za dobrych kierowców.
Z ograniczeniami jest tak, że nawet jeśli na początku (w niewielkim natężeniu) może są i słuszne, to mają tendencję do absurdalnego rozrostu.


broneq Said:

Co Ty piszesz Złomniku! 1000ccm i 60KM? Z 1000ccm to teraz jest 170KM (Ford) więc jak do 60KM, to chyba 595ccm Fiatowski R2 TwinAir i to w najsłabszej wersji. 😉


Bartek Said:

Nasze dzieci nie będą już musiały marnować czasu na prowadzenie samochodu.

Za maksymalnie 15 lat samochody autonomiczne zastąpią te, które znamy dzisiaj, a za 20 lat “pojazdy z kierownicą” będziemy oglądać w muzeach, bo ze względów bezpieczeństwa zostaną zakazane na normalnych drogach.

I tylko pozostaje mieć nadzieję, że nastąpi to szybciej niż za 15 lat 😛


Zonking Said:

@Bartek
Jestem ciekawy pod którą kategorię podpadasz?
1. Troll
2. Masz 12 lat
3. Antymotoryzacyjny
4. Brakuje Ci wiedzy na temat
5. Bierzesz coś naprawdę dobrego?


Leave a Reply

Subscribe Via Email

Subscribe to RSS via Email

Translate zlomnik with Google

 
oldtimery.com

Polecamy

Kontakt

Top Commentators