zlomnik.pl

Home |

Dzień bez wszystkiego

Published by on September 29, 2015

Paryżanie w osobie oszalałej z nienawiści do motoryzacji merki tego miasta Anne Hidalgo zrobili sobie dzień bez samochodu na poważnie, czyli nie można było prawie nigdzie jeździć samochodem. Tzn. dokładnie to nigdzie w centrum i w niektórych przyległych arondismientach, a tam gdzie pozostawiono tę możliwość, obowiązywało ograniczenie do 20 km/h.
Dodatkowo, jakby tego było mało (ang. „to add insult to injury”), tego dnia rowerzyści zrobili sobie masę krytyczną, ale nie tam, gdzie ruch samochodowy był wyłączony, tylko tam, gdzie był dopuszczony. Jak napisał „the Guardian” – “Cylists from a bike collective, Vélorution, gathered at the Place de la République and cycled together, not through the car-free zone but through the streets where cars were allowed, to make their point” – w tym przypadku „to make their point” można przetłumaczyć jako „żeby wkurwić wszystkich jeszcze bardziej”.

No to wszystko jest bardzo ciekawy przypadek.
Zacznijmy może od tego, że ja zasadniczo zgadzam się, że nie wszędzie da się wjechać samochodem i że ogólnie nie ma niczego złego w tym, żeby dopuścić w pewnych strefach tylko pojazdy hybrydowe lub elektryczne, a także zgadzam się że stare diesle emitują dużo trujących substancji. To jest wszystko prawda. Prawdą jest też, że park samochodowy stale się unowocześnia, stare wozy idą na złom, ich miejsce zajmują nowe, a każda próba przyspieszenia tego procesu to jedynie efekt lobbingu producentów samochodów.

Nie ma też absolutnie niczego złego w tym, żeby na jeden dzień wywalić samochody z centrum miasta i zrobić tam wielki plac, na który wszyscy przyjdą z rodzinami pogapić się na ten niezwykły stan rzeczy. Ależ proszę. Niech sobie będzie taki dzień. Wszyscy o tym wcześniej wiedzą i mogą sobie zaplanować jakoś życie. Nawet do tych debilnych maratonów w Warszawie, które są dwa, i każdy uważa że jest tym jedynym właściwym, już się przyzwyczaiłem, choć to oczywiście ohydna sponsorska hucpa, nie wiem jak można chcieć zapłacić wielkiej firmie za możliwość biegania, skoro biegać można sobie za darmo – trzeba mieć dobrze naprane w głowie.

Natomiast samą panią Anne Hidalgo uważam za bardzo niebezpieczną osobę i mam nadzieję, że w Polsce nie znajdzie się naśladowca tego trendu. Przede wszystkim nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego wrogiem numer jeden jest samochód. To przedmiot użytkowy dla ludzi. Jak telefon albo golarka. Wyobraźmy sobie: dzień bez telefonu komórkowego. Ach, jak wspaniale, mówi pani Henryka, lat 73 – wreszcie mogę porozmawiać z moim wnuczkiem, on ciągle przeważnie gapi się w smartfona. Fantastyczny dzień, wtóruje jej studentka Marysia – już od dawna nie rozmawiałam z moim chłopakiem inaczej niż przez smsy albo fejsbuka, dziś porozmawiałam z nim na żywo i mi się oświadczył – pani Marysia płacze ze szczęścia. A pan Jurek, lat 42, konserwator urządzeń hydraulicznych cieszy się, że przez jeden dzień nie musi ciągle słuchać dzwonka nieustannie piszczącego telefonu. Czuję się taki wyzwolony, taki swobodny – podkreśla pan Jurek.

A gdyby zabrać im możliwość korzystania z telefonów na stałe, w imię ideologii, której podstawowym założeniem byłoby, że fale elektromagnetyczne emitowane przez telefon komórkowy prowadzą do powstawania nowotworów mózgu. Gazety i internety publikowałyby alarmujące informacje np. z tytułami “w Polsce niepotrzebnie umrze 1200 osób!”, w treści okazywałoby się, że u 1200 osób zdiagnozowano nowotwory w mózgu i wprawdzie 92% nadaje się do wyleczenia, ale wszystkie te osoby tak czy inaczej umrą. Dokładnie tak jest ze spalinami, ostatnio czytałem że w Wielkiej Brytanii spaliny zabijają 2000 osób rocznie – nie wiem jak to możliwe, czy ci ludzie cały czas leżą pod rurami wydechowymi? Bo zawsze mi się wydawało że powietrze jest mieszaniną różnych gazów, a spaliny z samochodów to zaledwie ułamek promila jego zawartości, więc nie wiem jak udało się stwierdzić, że to akurat spaliny zrobiły komuś śmiertelną krzywdę. Nieważne. Rocznie w Wielkiej Brytanii umiera 500 000 osób, z tego 2000 z powodu spalin. To, uwaga, 0,4%.

A gdyby zabrać tym wspomnianym ludziom możliwość korzystania z telefonów na stałe, to pani Halina nie zadzwoniłaby na pogotowie, gdyby dostała udaru myjąc podłogę przed przyjściem wnuczka, Marysia nie mogłaby zadzwonić do swojego chłopaka że kolejka SKM ma awarię i spóźni się na kolację do restauracji, a wkurzony chłopak wywaliłby pierścionek, który kupił, natomiast pan Jurek po prostu straciłby pracę, bo nie można byłoby się do niego dodzwonić. No ale to dla ich dobra, i dla dobra ludzi z ich najbliższego otoczenia, w końcu chodzi o te fale elektromagnetyczne.

A dzień bez samolotu? Samoloty odpowiadają za ogromny procent emisji szkodliwych substancji do atmosfery, w tym ponoć za prawie 1/5 łącznej emisji CO2. Dlaczego nikt nie mówi o dniu bez samolotu? Dlaczego ci wszyscy aktywiści, którzy walczą z samochodami, nie mają żadnych oporów żeby wsiąść do samolotu napędzanego tym samym sokiem ze zgniłych dinozaurów co samochody? A gdyby tak zrobić dzień bez samolotu na lotnisku CDG w Paryżu i po pasie startowym przechadzałyby się rodziny z dziećmi na rowerach, sprzedawano by lokalne produkty żywnościowe, atrakcyjne panie i przystojni panowie ćwiczyliby jogę, ogólnie byłoby cudownie. No ale jakoś nikt tego nie robi.

Albo dzień bez statku pełnomorskiego typu kontenerowiec. Wiecie jak takie napędzane mazutem statki potwornie trują środowisko? Nie żartuję, to prawda. “Further, the 15 largest ships in the world emit as much nitrogen oxide and sulphur oxide as the world’s 760 million cars”, dla nieznających angielskiego – 15 największych statków na świecie emituje tyle tlenków azotu i tlenków siarki co 760 milionów samochodów. Jak to w ogóle możliwe i dopuszczalne? Należy natychmiast zrobić dzień bez kontenerowców, w porcie mogłyby się bawić dzieci, ludzie jeździć na rowerach, a Marysia mogłaby poćwiczyć zumbę lub wziąć udział w warsztatach z szydełkowania i potraw kuchni uzbeckiej.

No i wreszcie dzień bez prądu wytwarzanego z węgla. Przecież elektrownie węglowe trują i wytwarzają dużo CO2. To fakt. Na jeden dzień je wyłączmy. Akcja wyłączania światła na godzinę dla Ziemi jest śmieszna, bo ci wszyscy zgaszacze światła dalej używają np. lodówek. Poza tym prąd należałoby wyłączyć tam, gdzie zużywa się go dużo, np. w fabrykach, szpitalach…

Stężenie kłamstw w artykule „The Guardian” jest tak niewiarygodne, że daleko, bardzo daleko wychodzi poza kanon naciągania rzeczywistości stosowany przeważnie przez Gazetę Wyborczą. Możemy przeczytać, że paliwo do diesli, czyli olej napędowy, było we Francji subsydiowane przez państwo (w rzeczywistości było po prostu niżej opodatkowane). Już nie wspomnę o tym, że napisali, że Paryż „goes car-free for the first time”, no więc nie, Paryż był wolny od samochodów przez jakieś tysiąc osiemset lat, pojawiły się dopiero w końcu XIX w.

Dwóch rzeczy pojąć nie mogę.
Pierwsza: dlaczego ktoś upiera się, żeby w mieście było tak cicho, spokojnie i przyjemnie, żeby można było słuchać szumu drzew. Tak w miastach nie było nigdy, zanim pojawiły się samochody, miasta również były gwarne, zatłoczone i zanieczyszczone. Ludzie się wydzierali sprzedając swoje produkty, konie rżały i waliły kupy gdzie popadnie, miasta były wielkimi, cuchnącymi kałużami odchodów, a idąc w nocy przez ulicę można było zostać oblanym zawartością wiadra, do którego wypróżniali się lokatorzy kamienic. Nie było żadnego szumu drzew, rowerów, knajp z ekojedzeniem itp. Nie rozumiem po prostu, dlaczego tzw. „zieloni” chcą, żeby w mieście było jak na wsi, tak sielsko i spokojnie. Ciekawe czy chcieliby na przykład też, żeby w zimie było tak cieplutko jak wiosną, żeby w więzieniu było tak przyjemnie jak w domu wczasowym itp. Co za kretynizm. W mieście ma być wszystko, domy, samochody, ludzie, napisy na murach, nawet krwa te zxxxbane maratony muszą być, żebyśmy doceniali jak jest dobrze, jak akurat nie ma maratonu. Wszystko musi być.

A druga rzecz jest taka: ja to tak sobie zawsze myślałem, że ta Unia Europejska to powstała, żeby zapewnić wolność, żeby nie było tak, że ktoś może sobie bezkarnie łamać wolność drugiego człowieka. Że te filary UE, ta swoboda tego i tamtego, które są dla UE tak kluczowe, że nawet z ich powodu nakazano nam (Polakom) dopuszczenie rejestracji aut RHD, bo jej zakazanie łamie wolność, że te filary, to one po coś są i coś znaczą. Ale one są i znaczą tylko wtedy, kiedy to jest po linii politycznej, jaką Unia kroczy. Jeśli zabiera się ludziom możliwość korzystania z produktu użytkowego jakim jest samochód, tzn. jeżdżenia po ulicach, które w tym celu zostały wybudowane, to chyba ta wolność i swoboda idą do kosza. Jakoś tak to widzę, ale mogę się mylić. W każdym razie, lepiej nie głosujcie na panią Hidalgo w nadchodzących wyborach.

link

tramwajobus, pani Hidalgo szczytuje




Comments
ferrari_na_bani Said:

Ta opłata za maraton to za ten medal, co sobie go potem możesz powiesić na szyi i walnąć fotkę na fb jaki to jesteś boss, bo kiedy Ty biegłeś i zdobywałeś medale, inni jedli gofry ze śmietaną i mieli ogólnie wy****ane na sport, szejm on dem, umrą na zawał, miażdżycę, niedoczynność wszystkiego i w ogóle… A artykuł zacny, Redaktor znów w szczytowej formie :)


hanson Said:

Nie od dzisiaj wiadomo,że UE to jest najgłupszy twór jaki powstał na tym świecie.Niemcowni nie udało się za czasów IIWŚ to teraz pokojowo narzucają swoje rządy.Ale to każdy zdroworozsądkowiec wie.A ta Hidalgo ma sprany mózg przez lewicowe brednie i nic już jej nie pomoże.


Luger Said:

Maratony są tak samo bez sensu jak wyścigi i rajdy samochodowe (w tym złomnika), jak zloty i parady samochodów i motocykli. Są nawet bezsensowne jak spoty jaktajmerów i klasyków. Jak grzebanie się w smarze i zachwyt na samochodem w stanie rozkładu. Mają po prostu sens dla tych, których to interesuje i pasjonuje, a dla reszty stanowią pewnie jakąś niedogodność.

PS Nie są tak bezsensowne jak masa krytyczna, bo chyba nic nie jest tak bez sensu 😉


Władysław Sadowski Said:

Ja takich zakazów absolutnych nie rozumiem. Narzucania innym sposobu życia przez tych, którym wydaje się ze wiedza lepiej. Owszem, uważam że trzeba to jakoś pookładać, ale metody zakazów są najgorszą z możliwych -nomen omen – dróg.

Wszelkie zakazy jak dla mnie są absurdalne. Mieszkasz w mieście, ale np. w weekend wyjeżdżasz w góry, na wycieczkę gdziekolwiek za miasto, aby zostawić je w spokoju i nie snuć się autem po jego ulicach. I teraz trafi się dzień zakazu i nie można nawet wyjechać z miasta, bo musiałbyś przejechać jakąś ulicę z zakazem. To już trąci jak dla mnie przesadną paranoją w sytuacji kiedy ktoś musi skorzystać z auta, choćby nawet był to jakiś nagły wypadek, czy choćby wyjazd z miasta żeby dać temu miastu spokój .

I teraz co? Wielkie parkingi na obrzeżach aby każdy mieszkaniec tam trzymał auto i jak chce wyjechać tracić pół dnia na dotarcie (o opłatach dla miasta za możliwość trzymania na takim parkingu auta tak, że staje się bezużyteczne nie wspomnę), czy ogólnie zakaz posiadania auta i wtedy z wyjazdu 10-20 km za miasto robi się wielka wyprawa czekania na pociągi, autobusu i podróż która zajęła by 30 minut będzie trwała 2 godziny…

Jeśli cokolwiek musi być wprowadzone, to w tym wszystkim najbliżej mi do wersji np. Mediolanu. Nie ma bezwzględnych zakazów, tylko jak ktoś musi skorzystać z auta (i nie mówię tu o codziennych wyjazdach do pracy) liczy się po prostu z opłatą, ale nadal ma możliwość dostania się do celu na swój sposób, a nie narzucony przez innych.


Jerzy Said:

W Polsce i tak takie coś by nie przeszło, mamy narodową tradycję omijania zakazów i przystosowywania się do niedoborów, zatem gdyby wprowadzono w miastach zakaz ruchu samochodów osobowych, to za chwilę nastąpiłby niesamowity przyrost “zabytków”, “ciężarówek” i “taksówek”. A może w tym szaleństwie jest metoda i pani mer takimi zawoalowanymi środkami walczy z nadciągającą armią emigrantów?


cooger Said:

Mój kolega zmarł biegnąc półmaraton…


aqua Said:

No ja też sobie tak myślałem, że unia to wolność, swoboda, ideały ale już tak nie myślę. Unia stała się rajem tylko dla przyjezdnych, którzy w ogóle jej ani jej mieszkańców nie szanują. Spokojnie, za kilkadziesiąt lat a może szybciej nie będziesz już musiał roztrząsać takich problemów.


P Said:

W tłumaczeniu tekstu o największych statkach zabrakło wg mnie najważniejszego słówka – “world’s”, czyli wszystkie samochody świata – brzmi dobitniej.


Na pewno to udostępnię. Wspaniały tekst. Niestety, to jest rzeczywistość, w której żyjemy. Do Polski dociera z opóźnieniem, ale skutecznie.

W Krakowie otwarli ostatnio estakadę nad dworcem w Płaszowie. za 180 baniek. Jeżdżą nią tramwaje (super), rowery (super) i chodzą piesi (ok, chociaż nie wiem po co, bo zeby tamtędy gdzieś dotrzeć, trzeba pokonać kilka kilometrów. Pasa dla samochodów nie ma, bo taki był warunek dofinansowania inwestycji przez UE. Dzięki estakadzie jadę do pracy tramwajem o 4 minuty krócej, ale tysiące aut obok stoją w korku i dymią tak jak dotąd, bo Bruksela nie pozwala im pojechać wiaduktem, za który ich kierowcy zapłacili w 50%.

Skąd się to bierze? Ostatnio czytałem ciekawy artykuł o marksizmie kulturowym. Trochę zbyt radykalny jak dla mnie, ale trafny. Jeśli to jest obecna ideologia, to mnie się chce złożyć wniosek w ambasadzie Nowej Zelandii albo Chile.


elmot Said:

A skąd te dane odnośnie statków? Albo inaczej z jakiego roku pochodzą ?


brazer Said:

Paweł Said:

Dobry scenariusz na odcinek SouthParku, czyli jak pisał porzednik złomnik w szczytowej formie.

No i wielkie brawa dla paryskich rowerzystów, widać skąd warszawska Masa Krytyczna czerpie swoje najlepsze wzorce. Jeżdżę po mieście na rowerze na codzień i naprawdę często spotykam się z przejawami uprzejmości ze strony kierowców. Niestety jeszcze jakiś czas funkcjonowania Masy i na dobre się to skończy, szkoda.


And Said:

Sobie tak pomyślałem, że te hybrydowskie ekocudaki powinny mieć taki pipczyk do wyłączania motura spalinowego i wjeżdżając do centrum, na parking podziemny, do określońszych stref, robiłyby to na elektryce. Samo mogłoby się to dziać jakoś nawet. Sposoby są. Niby fajnie, bo ograniczyłoby koncentrację NOx-ów w tych miejscach i hybrydowe ekocudaki miałyby taki realniejszy sens = popyt. Jednak ta fabryka akumulatorów spędza mi ten zielony, sielankowy sen spod powiek. Zapewne ona byłaby się mieściła w Indiach lub Chinach, a tam przecież może truć – to daleko od naszego miasta. No i wspomniany transport morski. Wszystko w imię dekoncentracji NOx-ów. No bo jeśli Prius pali 5.5 i zużywa prąd z baterii akumulatorów, a Berlingo pali 5.5 bez tego i przewozi dużo więcej to który jest bardziej ekonomiczny/logiczny?

Bieganie, no cóż, człowiek jest zwierzem stadnym i reaguje na to co “modne”. Ten cyrk odwołuje się do jego podstawowych instynktów ganiania za posiłkiem, a już najlepiej w masie. I tak bieganie, czy bicyklowanie nie zdeklasuje jeszcze długo narodowego sportu jakim jest wędkarstwo. Przy czym Szamani nigdzie nie biegną i nie moczą kija. Są intelektuslistami, szacun spada z niebios, nikt nie podskakuje.


KIEROWCA Said:

Za 15-20 lat w Paryżu będą jeździli Abdule na wielbłądach. Problem niejako sam się rozwiąże.
Samochody tylko i wyłącznie jako:
a) taksówki Pug
b) jeepy z granatnikiem
c) pułapki :-)


lessmore Said:

Dzień bez prądu zdarza mi się na mojej wsi kilka razy rocznie. Natychmiast włączam agregat diesla i walę wydechem w atmosferę, aż miło.


Mat Said:

Dzień bez samochodu był w Paryżu bardzo udany, wszędzie słońce, tłumy na trawnikach i chodnikach, nad Sekwaną i w kawiarniach, prawie każda grupa piła wino/piwo, było zwyczajnie. Ani śladu zgryźliwej złośliwości, zwieszonej głowy i poczucia dziejowej krzywdy.
Z tej perspektywy utyskiwania Złomnika są jak relacja Naszego Dziennika ze spektakli z gołą dupą. Coś z gołą dupą nie może się podobać. Nie ma takiej opcji.


benny_pl Said:

tekst dobry, jakze prawdziwy, ludzion od dobrobytu sie we lbach poprzewracalo ;p

lessmore: zazdraszczam agregatu dieslowskiego 😉 ja mam dwusuwowy, tez niezle 😉


And Said:

@Cooger: Powiedzonko “umarł w butach” nabiera sensu! Trzeba koledze wystawić pomnik – ghostshoes.


tsss Said:

Proszę, nie doszukuj się Pan logiki w postępowym przekazie. Oni z logiki robią prostytutkę zawodowo. Ich wartości są tyle warte, co trendy popkulturowe, z wierzchu trzyma się kupy, kto nie z nami ten zły. Kto intelektualne podważa, ten zły i głupi, powinien czytać więcej tych książek co my i by zrozumiał.


Anatol Said:

Samochody przeszkadzają, bo są symbolem wolności. Telefon można podsłuchać, shakować, można poprzez niego indoktrynować reklamami i innymi pierdołami, a przez samochód nic nie można. Podobnie kontenerowce – nikt nie będzie pływał kontenerowcem, żeby przez chwilę poczuć się wolny. Itd. Dlatego, a nie z powodu “zanieczyszczeń” samochody darzone są taką nienawiścią przez zniewolone lewicowe bydło, bo lewactwu nie mieści się w głowie, że można coś robić samemu, być indywidualistą, czuć się oderwanym od rzeczywistości. W ich świecie wszyscy noszą jednakowe mundurki i jeżdżą na takich samych rowerach, skandując takie same hasła.


radosuaf Said:

Poznańskie lotnisko Ławica uprzedziło Z. Łomnika i zorganizowało nam 3 tygodnie bez samolotu. Lotnisko można zwiedzać z dziećmi, lizaki, napoje, atrakcje:
http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/7990182,lotnisko-lawica-zamkniete-dla-podroznych-otwarte-dla-zwiedzajacych,id,t.html

Morzna? Morzna! 😀


MAK Said:

Jak ostatnio polemizowałem z notlaufem, tak teraz się podpisuję. Nieprzestrzeganie zasady Pareto rzadko bywa korzystne.


bayer Said:

zakać aut w paryżu bo nie można modlić się do allaha na ulicy napewny widzieliscie jak blokują Paryż


szkodowiec_PZU Said:

1 Dzień bez Auta: chciałbym, aby moi Rodacy podchodzili do auta racjonalnie, tj jak pomyślą “idę do…” to jadą gdzieś autem. Auto zrobiło się drugim telewizorem, mieszkam od tygodnia u teściów ze szwagrami – tam non stop grają przynajmniej 2 tv (w całym domu 3). Pojechali (nie poszli) na zakupy ale tv wrzeszczy dalej. O to chodzi, żeby nie uzależniać się od auta/tv czy innego dobra. Inną sprawą jest idiotyzm wszelkich akcji typu “dzień bez auta”: możesz jechać MZK jak pokażesz dowód rejestracyjny. Na dowód jadę ja. W aucie jedzie jeszcze przynajmniej żona.
2 UE: dla mnie skrajny kretynizm odkąd w ramach “wolności” mogę jeździć gdzie chcę, ale zarobki mam 4x niższe niż “gdzie chcę”. Mało tego, jak już pojadę i kupię auto to muszę zapłacić Państwu daninę. Mimo, że już jak zarabiałem na moje zachcianki to zabierali mi kupę szmalu.
Uff ulżyłem sobie.


miwo Said:

Genialne, prawdziwe!
Ale jak można GW zarzucać manipulację, no jak?!
😉


Yossarian Said:

Fajnie napisane, zgadzam się, tak jak i wszyscy. I co z tego? Ano nic, bo i tak siłę przebicia z naszymi poglądami mamy żadną :P.


sova Said:

Mieszkam w takim niedużym i pięknym mieście Olkusz (aktualnie we wsi całkiem blisko). Rower jako środek transportu wykorzystuję od 20 lat kiedy tylko się da. Zatem jeżdżę dużo a dwaniej baaaardzo dużo (wyścigi, maratony również). No i ten Olkusz jest nieduży, przez miasto rowerem od tablicy do tablicy po najdłuższej przekątnej można przejechać spokojnym tempem w jakieś 10-15minut. Samochodem w godzinach szczytu podobnie, a jaki jest luźno to raptem kilka minut. Nie ma szerokich arterii komunikacyjnych poza droga 94 Kraków-Katowice. Wszystkie ulice to zwyczajne drogi z jednym pasem w każdą stronę +kilka jednokierunkowych którymi jakiś kretyn z urzędu skutecznie zwiększył pojawiające się czasem korki.
Przechodząc do meritum sprawy, w ostatnich latach i w tym miasteczku pojawili się aktywiści i MASA KRYTYCZNA! Czyli kilkanaście osób, w porywach kilkadziesiąt jak zwołają ludzi z innych miasteczek w okolicy :-) za to miasto jest wtedy blokowane bo oczywiście musza jechać głównymi ulicami się pokazać, mobilizowanych jest kilka radiowozów bo musza ich zabezpieczać a kierowców którzywtedy chcą gdzieś jechać dopada kurvica.

Na szczęście bawią się w to późnymi popołudniami ale jaki jest cel śmigac odzianym w trykoty 15km/h między kamienicami zamiast jeździć po lesie, po szlakach których sa tutaj dziesiątki kilometrów. Scieżki rowerowe?? Nie ma tutaj na to miejsca, nie w centrum bo albo zakorkują bardziej ulice albo trzeba obciąć chodniki. To nie Warszawa czy Wrocław, jest masa bocznych uliczek z małym ruchem którymi można jechać sprawniej niż ścieżkami, które mam nadzieję nie powstaną w centrum.

20 lat jeżdżę po tym mieście rowerem skutecznie łącząc jazdę ulicami z jazdą chodnikiem i nigdy nie spowodowałem żadnej sytuacji niebezpiecznej, nie miałem wypadku, po prostu jadę ulica tak jak samochody przez TO miasto 20-30km/h lub chodnikiem 10km/h i jest dobrze.

A oni muszą walczyć żeby się pokazać i ZMNIEJSZYĆ tolerancję kierowców wobec rowerzystów.

Rozpisałem się…


damianyk Said:

No i dochodzimy do znanego mi od dawna wniosku: jedyną prawdziwie rokującą, przyszłościową i ekologiczną formą energii jest energia atomowa. Niestety i w tym wypadku niedoedukowani ludzie pokroju pani Hidalgo stają na przeszkodzie z transparentami “Czarnowiec” i “precz z atomem”.


Tomasz Said:

Biegłem maraton. Jak się okazuje mam narąbane we łbie, czy cośtam.


whizzkid Said:

Ej no nieładnie. “jak można chcieć zapłacić wielkiej firmie za możliwość biegania, skoro biegać można sobie za darmo”
A kto wczoraj pisał że hobby są różne? Jak można chcieć zapłacić organizatorom rajdu za możliwość jeżdżenia po otwartych ulicach jak można to robić bez rajdu samodzielnie…?


notlauf Said:

No niestety, nie wymagaj obiektywizmu i konsekwencji na prywatnej stronie, maratony są durne a rajdy są fajne. Tak po prostu jest. To się nazywa „pogląd”.


toughluck Said:

Brawo za artykuł, popieram całkowicie.
Tytułem uzupełnienia moich komentarzy w poprzednich artykułach, w kwestii emisji — tu nie chodzi o to, że zanieczyszczenia spowodowane przez samochody są odpowiedzialne za 0,4% zgonów, bo to jest akceptowalne.
Tu chodzi o przesuwanie granic. Jeśli da się ograniczyć emisję stosując współczesne technologie, to można to robić. Ale jeśli któraś firma odgórnie stwierdziła, że normy są już w porządku i niech inni się do nich stosują, ale oni nie, to wtedy jest problem, zwłaszcza jeśli poziomem emisji cofają się do roku 1990, a silnik dalej ma ten sam osprzęt, co wszystko inne na rynku i jest równie nietrwałe. Gdyby dziś 100% samochodów miało poziom emisji odpowiadający temu z 1990 roku, sprzed normy Euro 1, to poziom zgonów z powodu spalin nie wynosiłby 0,4%, tylko 40%.


fabrykant Said:

@ Yossarian. Jak to żadną. Wcale nie żadną, rozpowszechnianie rozsądnych poglądów za pomocą poczytnego bloga jest opiniotwórcze. Ludzie się być może nieco zastanowią na kogo głosować.
Na szczęście Polska jest dość konserwatywna, porównując z Europą Zachodnią i na niektóre rzeczy nie daje się nabierać- np. na propagandę proimigrancką. (konserwatywność ma swoje wady i zalety, oczywiście). Więcej głosów podobnych do Złomnika, a nastawienie społeczne do ideologicznych pomysłów tego rodzaju się zmieni. Dlatego chętnie udostępnię na fejsie ten artykuł.
Unia Europejska nie od zawsze jest tym ideologicznym potworem. Tylko od czasu jak zaczęło w niej rządzić pokolenie ’68, nastawione do świata hedonistycznie i zaczadzone ideologią antymieszczańską (to moja niepodparta dowodami konstatacja). Wcześniej był to całkiem sensowny projekt, który zmniejszał wiele konfliktów i napięć.


Batory Said:

Tak sobie myślę, że akurat EDBS jest świetnym przykładem, jak daleko nam do Zachodu. Dlaczego?

Na Zachodzie EDBS jest traktowany jako coś w rodzaju święta. Miasta oficjalnie angażują się w te inicjatywę, dają coś mieszkańcom. Darmowy zbiorkom, imprezy, festyny, koncerty, takie tam. Zostawienie samochodu w domu może być świętem dlatego, że samochód na co dzień jest normą, narzędziem, do której ludzie się przyzwyczaili. Niczym więcej.

U nas normą jest co innego – przekonanie, że “miejskość” to MUSI być samochód. Że kto nie jeździ po mieście własnym autem ten biedak, wieśniak, albo co najmniej bezrobotny. Że obowiązkowo trzeba pojechać samochodem do pracy, odwieźć dzieci do przedszkola, pojechać do sklepu po bułki i tak dalej – racjonalizacji jest mnóstwo. W każdym razie samochód nie jest już tylko narzędziem, a świętym symbolem. Totemem, świadczącym o dobrostanie swojego posiadacza i jego wyższości nad pozostałymi. Kto nie wierzy w totem, tego plemię nie lubi 😉

Przekonanie to świadczy o tym, że na dobrą sprawę nie wyleźliśmy jeszcze z naszych kompleksów na tle pochodzenia, historii i stanu posiadania. Jest typowe dla krajów rozwijających się/postkolonialnych/posttransformacyjnych. Im silniejsze, tym większą histerię wywołuje jego zakłócenie.

Jak widać choćby na przykładzie Warszawy, władze miasta są dość mocno przywiązane do tego stanu rzeczy. Wszyscy włodarze EDBS olewają równo i dokładnie od lat wielu, bez względu na przynależność partyjną. Ku chwale motoryzacji, albo ku chwale kompleksów, jak kto woli.


drewicz Said:

@Anatol – nie jeseś na bieżąco, samochody już można hakować – i to od dawna http://niebezpiecznik.pl/post/hackowanie-samochodow/ Rowerów (jak na razie?) – nie 😉


whizzkid Said:

W tym kontekście to się nazywa hipokryzja niestety. No ale w sumie skupiłem się na małej łyżce dziegciu w beczce miodu bo artykuł dobry.


Yossarian Said:

@fabrykant
Ten i podobne blogi czytają właściwie tylko Ci, którzy i tak mają już takie poglądy i opinie jak autor. Więc średnio wychodzi ta “opiniotwórczość” niestety :P.


Ja to tylko jestem ciekaw, kiedy cały biznes i ludzie, którzy samochodu potrzebują (choćby zawodowo), masowo wyp#$%dolą z Paryża i osiedlą się w miastach, w których jeszcze pozostała odrobina normalności. Wtedy pani Hidalgo wraz z grupką Miejskich Aktywistów będą mogli sobie jeździć w spokoju na rowerkach wśród opuszczonych ruin, w których wreszcie zakwitnie piękna, miejsca zieleń.


notlauf Said:

Niedługo jak ktoś powie że smakuje mu krupnik a nie lubi pomidorowej to też będzie hipokryzja, bo przecież jedno i drugie to zupa


whizzkid Said:

no nie zupełnie ten co lubi krupnik mówi o zjadaczu pomidorowej że jest pomidorowym faszystą czy coś w tym stylu ale niech Ci będzie.


MichałB Said:

“Ale one są i znaczą tylko wtedy, kiedy to jest po linii politycznej, jaką Unia kroczy.”
Na tym polega ustrój polityczny, Zlomniku. Każdy. Mozna to postrzegac, jako wadę (“wolność mi ograniczają”), albo zaletę (“wiem co mogę i co inni mogą”)


fabrykant Said:

@Batory: Wg mnie u nas są inne przekonania niż w innych krajach, bo kraje są inne. Można się pocieszać, że Zachód jest za to o wiele za nami np. wobec stosunku do komunizmu (bo my odczuliśmy go na własnej skórze), stosunku do Rosji (j.w.) i paru jeszcze innych problemów tego świata. Traktowanie każdego kraju jako tego który musi przejąć wszystkie poglądy i prawa panujące w innych krajach “bo one są lepsze” nie ma (wg mnie) racjonalnych podstaw. Pejzaż kulturowy zmienia się na naszym kontynencie co 200 km- nawet Dolny Śląsk i Podlasie to jakieś dwa osobne kosmosy. Owszem, samochód w Polsce jest traktowany z większą atencją niż na Zachodzie, ale przyczynia się do tego nie tylko historia, ale i rozsądne podejście do rzeczywistości-, być może w Warszawie wygląda to lepiej, ale ja w Łodzi samochodem dojeżdżam do pracy w 17 minut, a komunikacją miejską w 50. Dlatego wydaje mi się przesadą traktowanie z góry polskiego podejścia do samochodów i niechęci do wszystkich pomysłów z Zachodu. Oczywiście nie wylazłem jeszcze z kompleksów i moim totemem jest 14 letni, lekko obłażący Fiat. (to tylko taka łagodna ironia, nie obrażaj się).


brukiew Said:

Jakoś jeszcze 10 lat temu w Warszawie nie było problemów z jazdą samochodem. Bezsensowny plan zabudowywania centrum robi swoje. Druga sprawa że przyjezdni wynoszą swoje przyzwyczajenia że wszędzie trzeba jechać samochodem. Wystarczy spojrzeć po tablicach w centrum.


szymi25 Said:

Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o wladze i pieniadze. Zieloni chca wladzy i maja sprzyjajace media ktorym tez na reke wywolywanie takich dyskusji, zarzadzanie konfliktem lub dziel i rzadz, do wyboru. Koncerny samochodowe beda musialy bulic kwadryliony euro za niespelnianie norm niemozliwych do spelnienia, lub pod stolem beda kupowali sobie przychylnosc niekoniecznie uczciwych zielonych notabli.
A druga mozliwosc jest taka ze im sie po prostu w tym Paryzewie poprzewracalo w d… .


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

Komunizm prowadzi zawsze do zubożenia wszystkich – np w PRL praktykowali nie dzień, a lata – parę lat z ograniczonym dostępem do papieru toaletowego, mięsa i innych burżuazyjnych burżuazyjnych luksusów.

Nie zgadzam się też, co do podziału na ekologiczne auta, a auta spalinowe – przecież taki podział jest niemoralny, nawet w chorej, komunistycznej ideologii – hybrydy są jakie? – drogie – proletariat natomiast porusza się autami spalinowymi, więc takie zakazy uderzają w grupę, którą czerwoni niby bronią :-) – co akurat nie jest dla mnie żadnym novum, bo jak pisał Hrabia Fredro “Socjalizm każdemu równo nosa utrze. Bogatych zdusi jutro, a biednych pojutrze…”

Tak, znam różnicę między socjalizmem a komunizmem, ale to zasadniczo jedno to samo – efekt stosowania tej ideologii jest zawsze taki sam, tylko agonia dłuższa.

@Notlauf: ale komunizm walczy z naturalnym porządkiem świata – kiedyś zawracanie rzek, dzisiaj – walka w mieście i na szeroko pojętym polu kultury. Jak pisałem wiele razy – dla mnie miasta to też hałas, auta, smród oraz brud w pewnych jego częściach – dlaczego? bo tak po prostu jest.

Znów Was znudzę przykładem Detroit – dziś miasto to wraca do natury, dzielnice pustoszeją, dzikie zwierzęta pojawiają się na ulicach – miasto wraca do natury – zapytajcie jakiekolwiek mieszkańca Detroit, czy miasto ma się lepiej obecnie, gdzie przemysłu motoryzacyjnego prawie nie ma ,czy może lepiej było w czasach, gdy Detroit kopciło na całego – ja nie mam wątpliwości.

W tym wszystkim o to tu chodzi – https://en.wikipedia.org/wiki/Steady-state_economy – a w przyszłości, gdy uformuje się nowy, lepszy, EUROPEJSKI człowiek – wtedy pewnie wzorem Kambodży i PolPota pójdziemy wszyscy na wieś – albo do piachu – to oczywiście nie nastąpi szybko, ale takie zmiany robi się po mału – choćby od propagowania roweru i uprzykrzaniu życia “złym” burżujom” w trujących autach.

Zawsze sądziłem, że przesiadka społeczeństw z rowerów/koni i innych nieefektywnych środków transportu do aut to dowód na rozwijanie się społeczeństwa, czego najlepszym przykładem jest Azja – natomiast teraz ktoś podnosi rękę na ten największy wynalazek XX wieku – samochód – symbol wolności i nieskrępowania.

Dlaczego tak się dzieje? ano być może po części z faktycznej wiary w ekologię – albo, co bardziej możliwe – z socjalistycznego przekonania o równości – dlatego równamy – ale nie w górę, bo wtedy zostawilibyśmy np Afrykę z tyłu – równamy w dół.


Kris Wormwood Said:

Kolejny wpis trafiający w “sedno tarczy”. Nic, tylko wypada się zgodzić z tym, co juz jakiś czas temu wypowiedział “katol Cejrowski”, który wolałby, żeby UE zamiast zabraniać, starała się go przekonać, że coś jest dla niego lepsze. UE i państwo jednak, zniewala obywatela, bo wydaje mu się, że wie lepiej czego ten obywatel potrzebuje, a co mu szkodzi, przy czym zamiast normalnej żarówki wolframowej wciska mu do łapy 10x droższą świetlówkę zawierającą pary rtęci, ale też zabrania termometru rtęciowego.
Hipokryzja. Tak samo jak dla takiej Portugalii z marchewki robi się owoc, żeby miała dotacje na marmoladę marchewkową, tak zabrania się dystrybucji wędzonych produktów, i tak mniejszość dostaje bonus dla swoich pieprzonych marchewek, a wędzenie jako jeden z lepszych środków konserwowania jedzenia, po kilku tysiącach lat jest nielegalny. Kolejnym przykładem jest terroryzm ekopedałków, którzy cywilizowany świat oparty na transporcie m.in. samochodowym będą wywracać do góry nogami, żeby w środku metropolii móc opie*dolić w ciszy wegańską sałatunię. Żesz ku*wa, ja pie*dolę. I przez takich debili rząd będzie ograniczał ruch samochodów odgórnymi zakazami, zamiast tych ludzi zachęcić, w stylu: “Słoiku, zamiast jechać samotnie prestiżowym TDI ze swojego mieszkania na Białołęce do pracy w Centrum, przesiądź się na autobus. Korona Ci z głowy nie spadnie. Samochodem pojedź do łojców się pochwalić, że masz Passata, a nie stój w korku jak połowa debili dookoła Ciebie, skoro nie musicie zawozić dzieci do szkoły/przedszkola, tylko jedziecie do swojego korpo, bo dupa wam przyrosła do fotela kierowcy”.


rafi Said:

uuu miło poczytać jak dobrą poranną prasę za dobrych czasów

pani mer nie lubi samochodów bo jej źle się kojarzą z młodości
co tam w nich musiała robić:0


DrOzda Said:

Ej Tymon , pobiegaj trochę bo za parę lat kołdun Ci wyrośnie i się nie wciśniesz pomiędzy kierownicę a fotel w Carry 😉


Batory Said:

@fabrykant

Nigdzie nie napisałem, że musimy przyjmować “nowe, lepsze” z Zachodu, ponieważ “bo tak”.
Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że ta nasza samochodowa duma jest oparta na bardzo wątłych podstawach, skoro jeden EDBS w roku jest w stanie jej aż tak poważnie zagrozić.

Co innego rozsądek, a co innego popularne racjonalizacje. Typowe uzasadnienie na samochód w Warszawie? “Bo ja, to muszę panie z rodziną i zakupami tygodniowymi do pracy dojechać i jeszcze na czas zdążyć”. A potem wszyscy stoją w korku. Każdy sam we własnym, pustym aucie, za to na szerokiej, czteropasmowej jezdni. I nawet jeśli gdzieś urwą zbiorkomowi albo rowerowi te kilka minut, to chwilę potem stracą sporo więcej na szukanie miejsca do parkowania 😉

Do każdego totemu trzeba z głową, ot co :)


miki Said:

@Batory – problemem nie jest jedno czy nawet pięć dni bez czegośtam w roku. Problemem jest piętnowanie jakiejkolwiek grupy robiącej rzeczy prawnie dozwolone -kiedyś mobbingowano gejów, dziś się to samo robi wobec zmotoryzowanych. I nie w ten jeden dzień tylko powszechnie. Idiotyczne ograniczenia prędkości wszędzie gdzie się tylko da. Ograniczenia wjazdu. Jakieś podatki ekologiczne itp. Tu jest problem a nie w pikniku czy maratonie. I nie chodzi tu o żadne zanieczyszczenia, tylko wrogość do indywidualnej formy podróżowania jako takiej. Strefy Tempo 30 nie wpływają na redukcję toksycznych substancji, 50km/h na dwupasmowej ulicy w miescie gdzie wszystkie skrzyżowania sa ze światłami tez nie wpływa na jakość powietrza.
A dyskryminacja – to coś co akurat na naszym kontynencie tępić trzeba bezlitośnie. Koło Krakowa mamy taki zabytek z napisem “Arbeit macht frei” – pokazuje to, gdzie prowadź wpajanie wrogości do kogokolwiek. A wobec samochodziarzy U to wlasnie robi na całego.


Gajowy Said:

Unia nigdy nie miała zamiaru poszerzać wolności w kolejnych krajach. Na początek trochę kasy dawała, a potem nieziemsko doi rynek. Poza tym konstrukcja filarowa Unii to już historia :). Zniósł ją traktat z Lizbony. Wtedy moim zdaniem została przekształcona na niemiecką maszynę do wyciskania gospodarek krajowych :).


notlauf Said:

Od 10 lat mi tak mówią że jak nie będę biegał to utyję,
od 10 lat chudnę lub mam ustabilizowaną masę na 88-90 kg.


DrOzda Said:

10 lat temu nie było problemów z jazdą samochodem po Warszawie ? 10 lat temu było apogeum problemów komunikacyjnych , nie było mostu Północnego , S8 przez Bemowo i POW, wiadukty w Jerozolimskich w trakcie konstrukcji , węzeł Płowiecka Marsa pękał w szwach, Trakt Lubelski jednojezdniowy ,Dźwigowa stała całą dobę, nieprzejezdna bez Stara 266 Strażacka ….. teraz to jest po prostu luksusowo jeździe się podobnie jak w pierwszej połowie lat 90-tych ….


kacper Said:

Nie wiem jak można chcieć zapłacić za możliwość jeżdżenia samochodem (w rajdzie zabytkowych samochodów), skoro jeździć można sobie za darmo (nie uwzględniając kosztów paliwa) – trzeba mieć dobrze naprane w głowie.


Kris Wormwood Said:

@fabrykant, w Warszawie bywa różnie. Ja dojeżdżam spod Warszawy na drugi jej koniec pociągiem szybciej niż miałbym jeździć samochodem, ale bywają sytuacje, że niektóre punkty są tragicznie skomunikowane, więc nie dziwię się, że ludzie wybiorą samochód, skoro bez korków mogą pokonać ten dystans 4 razy szybciej, to całkowicie rozumiem. Czego nie rozumiem, to np. jak mój kumpel, w identycznej sytuacji woli dojeżdżać samochodem,bo mu ciasno w SKMce, bo mu za ciepło w SKMe w lato, bo mu za zimno czekać na peronie w zimę, bo się SKMka spóźnia – raz na ruski rok. Jak już tym samochodem dojedzie do roboty, co pewnie zabiera mu o połowę dłużej niż pociągiem, to się zaczyna narzekanie, że korki, że droga benzyna, że drogi gaz, że drogie naprawy, że znowu wypadek, że drogo na płatnym parkingu, że daleko do tego parkingu… No ale to jest typ człowieka, który zawsze widzi szklankę w połowie pustą, natomiast racjonalizowanie sobie dojazdów samochodem w przypadku, gdzie nie jest to ani ekonomiczne ani opłacalne czasowo jest pewnie równie częste.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

Ekonomiczne hm…. “machloje” unii w krajach członkowskich to jedno, ale prócz tego jest jeszcze drugie dno – wojna demograficzna – zobaczcie sobie ilu ludzi w wieku produkcyjnym wyjechało do krajów starej UE – ma to na celu utrzymanie przy życiu systemów emerytalnych tamtych krajów, które, prędzej czy później i tak zbankrutują – oczywiście nasz ZUS już zbankrutował, bo musi brać pieniądze z budżetu na bieżące świadczenia – to samo czeka wszelakie inne kraje z centralnie planowanymi emeryturami – potwierdził to ostatnio Schroeder mówiąc, że Rzesza potrzebuje uchodźców :).


szkodowiec_PZU Said:

Do wszystkich kochających biegać: super że biegacie, serio. Lepsze to niż wódka i rozróby. Ale jeśli ktoś zamierza biegać po mieście to musi mieć coś z głową nie tak. Przyjemnie biegać można po lesie a nie po betonie blokując miasto w weekendy – w tygodniu i tak stoi w korkach.


DrOzda Said:

No ja miałem “ustabilizowaną” od 20 lat wagę 95/190 cm – biegam lajtowo pół godzinki kilka razy w tygodniu plus mała zmiana diety i od lutego zszedłem do 85 kg …. ale faktycznie bieganie więcej niż 10 km bez solidnego przygotowania , zrzucenia nadmiaru sadła i gruntownych badań lekarskich zbyt zdrowe nie jest ….


Trebor Said:

Dzień bez samochodu to idealny dzień żeby wyjechać na miasto Challengerem Hemi, Hummerem H1 z Cumminsem na pokładzie lub każdym innym głośnym i wyrazistym zakłucaczem spokoju. Albo motocyklem! Wszakże nie jest to dzień bez motocykla! Ha! Taka Yamaha R1 brzmi jakby ulicą zapierniczał bolid F1 i robi to na legalu. Don’t get me wrong, ja uwielbiam dzień bez samochodu. Im luźniej na ulicach tym szczęśliwszy jestem. Lepiej się jeździ, hahahahaha.

Wszystkie te dzieci Marxa widzą samochód jako symbol kapitalizmu, który trudno zdobyć bo jest drogi ale przede wszystkim człowiek w samochodzie jest ideologicznie odseparowany od reszty społeczeństwa, jest indywidualistą samodzielnie wybierającym swój kierunek, nie należy do klubu, w którym każdy jest kolejną cegłą w ścianie.

Im dłużej żyję tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lewusiarstwo polega na zastępowaniu racjonalnego myślenia urojeniami nie mającymi związku z rzeczywistością. Wystarczy posłuchać tych ludzi, ewidentnie żyją w jakimś stanie wyparcia świadomości. Znacznie częściej zdarzają się wśród nich ci, którzy zamiast pogodzić się z prawdą wolą się okłamywać by tylko ich świat nie legł w gruzach. I nie znaczy to, że automatycznie popieram prawicowy model. Taka sprawa imigrantów elegancko pokazuje różnice w myśleniu i z jakiegoś powodu za przyjmowaniem tych ludzi są właśnie różnej maści społecznicy, zieloni, lewicowcy, socjaliści i komuniści – wszyscy z lewicowego spektrum.


HMP Said:

Historia uczy, że niczego nie uczy. Wystarczy 0,1% lewicowych postępowców i jesteśmy skazani na powolną śmierć. Powtórka cesarstwa rzymskiego. Europa umiera. Byle idiota z transparentem może narzucić swoją wolę ślepej większości. W każdej demokracji rządzą mniejszości, bo większość jest obojętna. Francja za 20 lat będzie kalifatem. Unia? Ten twór nie przetrwa 15 lat. Dzień bez samochodu? Codziennie jest “czegoś dzień”. W du%pie mam te dni. Ja i 99,9% ludzi, ale nie mamy nic do gadania bo zajmujemy się tyrką i swoim hobby.

Na tej planecie pozostał jeden (w miarę) normalny kraj – Australia. Polecam. Wojciech Modest Amaro.


miki Said:

Do wszystkich, którzy twierdzą że intencją oszołomów jest tylko ograniczenie jeżdzenia autem po mieście: niestety, ale jesteście w błędzie. Gdyby o to tylko chodziło, naprawdę nie byłoby o co kopii kruszyć – to, że rowerek zdrowszy, każdy wie.
Sęk w tym, że jeśli faktycznie wszyscy przesiedliby się na rowery i tramwaje, a samochód byłby wykorzystywany klika razy w roku – dam sobie głowę uciąć, że zaraz jakiś dyżurny oszołom zacznie labidzić nad marnującymi się hektarami na każdym osiedlu przeznaczonymi na parkingi dla aut które jeżdżą sporadycznie. Natychmiast pojawi się tysiąc pomysłów, jak auta w ogóle wyeliminować z przestrzeni publicznej, bo przecież można zrobić siłownię, piaskownicę, sikalnię dla psów, ławeczki dla nocnych pijaków i tysiące innych rzeczy. W końcu nie będziesz w ogóle miał szansy posiadać auta, bo “przecież to skandal, żeby tyle hektarów się marnowało!!!” Jak będziesz mieć miejsce płatne, wykupione – i tak znajdzie się debil, który uzasadni gebelsowskimi argumentami, że to niesprawiedliwe, że ważniejsze jest pozbycie się blachosmroda i udostępnienie terenu “na cele społeczne” niż przychody z płatnego parkingu dla miasta etc.

Zrozumcie – tu nie chodzi o to, żeby przekonać ludzi do jazdy tramwajem czy rowerem. Celem tych dżihadystów antymotoryzacyjnych jest WYELIMINOWANIE AUT jako takich – a przynajmniej prywatnych aut. Tak jak bolszewikom nie wystarczyło wprowadzenie wyższych podatków dla firm, regulacje dotyczące czasu pracy itp. Krwiopijca kapitalista MIAŁ ZNIKNĄĆ – najlepiej za kołem podbiegunowym.
Dlatego ten ruch jest tak niebezpieczny, dlatego – jak napisał słusznie notlauf – trzeba go zwalczać rękami i nogami. Oczywiście, nie poprzez rezygnowanie z tramwaju i jazdę na siłę autem (wtedy zwalczamy diabła Belzebubem, jeden fundamentalizm drugim) – tylko na różne sposoby. Począwszy od demaskowania kłamstw, poprzez donosy do prokuratury na autorów tekstów typu “blachosmrody” czy “truciciele” (jakby co to jest odpowiednio opisane w Kodeksie Karnym) aż po najskuteczniejszą formę – spuszczanie do kibla antysamochodowych oszołomów przy wyborach. A wraz z nimi ich ugrupowań. Trudno – ktoś bierze sobie na pokład dżihadystę, rasistę czy właśnie tępiciela motoryzacji – musi dostać nauczkę. W następnych wyborach już będą myśleć…


Jerzy Said:

Taki dzień bez wszystkiego to naprawdę dobry pomysł, można (a w zasadzie przymusowo trzeba) oderwać się od obowiązków, co siłą rzeczy przyczynia się do poprawy ogólnego stanu zdrowia i relacji z rodziną. Niestety to nie pomysł Złomnika – naród wybrany wpadł na to już kilka tysięcy lat temu wprowadzając “Szabat”.


benny_pl Said:

ja poraz kolejny powiem ze trzeba sie po prostu wyprowadzic z miasta i w tym cyrku nie uczestniczyc ;p niech sobie tam zostana wszystkie te lewusy, ekoswiry, nieroby i inne urzedasy i niech sobie wszedzie biegaja, bo autobusu tez nie bedzie komu poprowadzic ;p


SpidiRallyeSport Said:

O Redaktor Naczelny w formie :) zwłaszcza te statki mnie zaskoczyły, zamknąć, zlikwidować albo przejść na atom :))


kuba_wu Said:

@Władysław Sadowski
“I teraz co? Wielkie parkingi na obrzeżach aby każdy mieszkaniec tam trzymał auto i jak chce wyjechać tracić pół dnia na dotarcie”

Tracił pół dnia? Chyba w Polsce. Popatrz jak to działa tam, gdzie to jest po prostu dobrze zorganizowane – na przykład w Wiedniu. Mieście, które regularnie wygrywa w plebiscytach jakości życia. Gdzie, jeśli nie chcesz używać samochodu, to go z radością nie używasz, gdyż KM jest wygodna i szybka. I faktycznie parkingi są często na obrzeżach, niekoniecznie zaraz miasta, ale np. na granicy osiedla.

(No ale przykład Wiednia będzie na tym blogu ciężki do przełknięcia – miasto rządzone jest od lat przez czerwono-zieloną koalicję)


Qropatwa Said:

Ku…. jak słyszę o tych debilnych maratonach to aż mnie trzęsie. Stado baranów rozpieprzających sobie stawy biegając po twardym asfalcie, a wszystko pod płaszczykiem – a jakże- zdrowia:D

A generalnie to złomnik w dobrej formie.


notlauf Said:

akurat Wiedeń jest doskonałym przykładem, bo nie ma strefy ekologicznej, jak chcesz to możesz cisnąć Wartburgiem 353, fuck jawohl


Wasyl Srogi Said:

@Yossarian
złomnika czytają nie tylko zwolennicy złomnikowatości. Bo skąd by się brały co jakiś czas lokalne gównoburze w bazeta.pl czy matenat.pl ze złomnikiem w tle?


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

A jeżeli mówimy o największych statkach, to jako Korea Fan nie mogą nie wspomnieć o tym, że Triple E to jeden z najwiekszych statków świata – a na pewno najbardziej pakowny :). Dlaczego o tym piszę? bo wszystkie obecne największe statki – triple E, MSC Oscar, Zoe, Oliver zostały dumnie zbudowane w stoczniach Daewoo.

@HMP (czyżby Hyundai Motor Poland? 😉 ) – mimo wszystko nie porównuj Cesarstwa do UE… inna skala, inne osiągnięcia… dlatego Cesarstwo przetrwało znacznie dłużej, niż przetrwa UE – tak mi się przypomniało http://img0.joyreactor.com/pics/post/funny-pictures-auto-demotivation-america-479282.jpeg .

Poza tym z normalnych krajów – dodałbym jeszcze USA i sporo krajów azjatyckich.

@Kuba_wu: ja Ci zrobię taki plebiscyt, że ZSRR 1937 roku będzie na #1 miejscu.


miki Said:

@kuba_wu – sam sobie zaprzeczasz. To, że kolejka miejska jest super to znakomicie – też bym tak chcial! Jeszcze lepsze rzecz jasna byłoby metro na wzór Paryża, kilkanaście linii.
Natomiast wywalanie mieszkańców na jakieś peryferia -horror i stalinizm w nieprzetworzonej postaci. Potwierdza tylko moją tezę że lewakom nie chodzi o uciążliwość nadmiaru aut w centrum tylko o obsesję na punkcie samego wyglądu auta. A obsesje powinno się leczyć, a nie ograniczać prawa współobywatelom dlatego że ktoś ma hyzia.


Daozi Said:

Ja bym proponował “dzień bez papieru toaletowego”. W ramach eko-pro-zdrowotności, w użyciu byłyby liście łopianu.
Dopóki to działa jak np. w Krakowie – chcesz to jedź autem, jak nie to masz darmowe MPK, to jest w porządku. Ale jak robi się coś w stylu: “masz darmowe MPK, jak chcesz to jedź autem ale tego ostatniego Ci nie wolno, ty kapitalistyczna świnio!” no to już jest lipa.
A tak przy okazji – ponarzekamy sobie tutaj I pewnie to nic nie zmieni. Mój kraj, taki piękny.


radosuaf Said:

Eeee… Jak to mawiali pewni brytyjscy komicy: “And now something completely different”…
Wygląda na to, że SAAB zaczyna zatrudniać sporo ludzi w Szwecji:
http://www.saabcars.com/en/job-offers/

Ktoś coś wie, żeby miał po raz kolejny powstawać z martwych?


Ebo Said:

Mieszkam w Ameryce od dwoch lat i zastanawialo mnie, co oznaczaja na samochodach takie naklejki owalne typy 93.1 albo 347475.6.
Myslalem, ze to moze jakas stacja radiowa, ale to ludzie sobie naklejaja ile to mil przebiegli.
Maz mojej kolezanki zrobil sobie na zamowienie 0.0 i ja chyba tez sobie taka jebne, a co.


PolskiDrutSp.zoo Said:

Nie znam się, to się zapytam….

Jaka jest różnica między tramwajobusem, a trolejbusem?


Daozi Said:

Taka jak między piciem w Sczawnicy a szczaniem w piwnicy.


atropos Said:

Z****ni francuzi… Jak się zwykło mawiać: motoryzacja urodziła się w Niemczech, ale akuszerką była Francja. Taki potencjał jest od lat tępiony przez lewackie rządy, za niedługo nic już z tego nie zostanie, chyba, że trzeszczące plastiki w nowych autach . Masakra jak można to tak s*******ić na przestrzeni ostatnich 20 lat, nie wspominając o masie luksusowych marek z lat 30-50…


cubino Said:

@radosuaf
Saabsunited nic nie wie: http://www.saabsunited.com/2015/09/nevs-hiring-engineers-once-again.html

Ponoć mają robić/projektować auta dla Dongfenga. Trochę na tej zasadzie, co fiński Valmet.

Szkoda, że każdy wpis o absurdach z Paryża wywołuje zaraz cebulackie orgie komentarzy w stylu “będę dymił ile będę chciał”, “komunikacja miejska to lewactwo”, “zakazy parkowania i tempo 30 ograniczają moją wolność”. No niestety, drodzy Państwo, tak to już jest, że jeśli milion ludzi ma mieszkać stłoczonych na niewielkiej powierzchni, to ich wolność musi być ograniczana, inaczej się pozabijają albo wygra prawo pięści. Handlujcie z tym. A ja na przykład nie jestem szczęśliwy z tego powodu, że moje podatki idą na fundowanie infrastruktury tym, którzy mają kaprys wyprowadzić się 30 km od miasta, a potem płaczą, żeby im podciągnąć to i owo pod ich chatę na wsi.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Cubino: dziwnym trafem słyszy się tylko o dniach bez samochodu, bez telefonu, komputera czy innych pierdołach – nie słyszałem natomiast o dniu bez komunikacji miejskiej, bez dniu bez rowera, czy też dniu bez zdrowego jedzenia – nawet jeżeli takie dni istnieją, to komuś nie podoba się, by o nich mówić :-] – zgadnij komu.

Temat prywatnych dróg jest ciągle otwarty i jak najbardziej możliwy do zrealizowania, poza tym swoje zdanie o terenach podmiejskich wyraziłem – wolę miasto. Tak samo zresztą z wodociągami i innymi mediami.

Co do prawa pięści, to istnieją zatłoczone miasta, gdzie nie ma zbyt dużej ilości praw i zakazów, a jednak jakoś funkcjonują – natomiast danie obywatelom możliwości zakupu i użycia w obronie własnej broni dość skutecznie hamuje zapędy innych.


tommm Said:

Gdyby raz w miesiącu organizować “dzień bez prądu” to mielibyśmy taki przyrost naturalny, że nawet arabscy imigranci mogliby się powstydzić.


lordessex Said:

US and Ej normalny kraj?? Doskonały żart :-D. Nie ma drugiego państwa na świecie gdzie jest takie nagromadzenie absurdalnych i bezsensowncyh przepisów jak w Stanach właśnie, i drugiego tak represyjnego i ograniczającego czegokolwiek państwa.


toughluck Said:

@Daozi: Cóż za błyskotliwy komentarz.
@PolskiDrutSp.zoo: Różnica między tym, co notlauf nazwał tramwajobusem a trolejbusem jest prosta: trolejbus jest połączony przez dwa ruchome pałąki z dwoma liniami napowietrznymi (faza i masa). Tramwajobus jest zasilany z linii napowietrznej, a masę stanowią szyny, na których się porusza (szyny wpuszczone w asfalt), czyli tak samo, jak tramwaj, różnica polega na tym, że koła jezdne są gumowe i stosuje się dodatkowy łącznik do zamknięcia obwodu przez szynę.
@lordessex: Te wszystkie absurdalne i bezsensowne przepisy to orzeczenia sądowe, które stanowią prawo w systemie, w którym obowiązuje prawo powszechne (prawo precedensu). W praktyce każdy wyrok sądowy jest/może być traktowany jak ustawa w państwach o prawie stanowionym i reguluje życie społeczne w mieście, hrabstwie, stanie, czy w federacji, chyba że zostanie uchylony w toku innego postępowania sądowego.


ja Said:

“mieście ma być wszystko, domy, samochody, ludzie, napisy na murach, nawet krwa te zxxxbane maratony muszą być, żebyśmy doceniali jak jest dobrze, jak akurat nie ma maratonu. Wszystko musi być. ”
Zgadza się wszystko musi być, tylko z wyjątkiem WORD’ów. Je trzeba zlikwidować bo są niepotrzebne.


em Said:

Fajny tekst, ale z tym czepialstwem do biegania nie kumam. Jednego jarają stare auta, innego wędkowanie, innego bieganie. Próba bycia zabawnym, że to instynkt stadny i lans jest słaba.


syreniarz Said:

samochód w dużym mieście to nieporozumienie-zwłaszcza od poniedziałku do soboty przed ósmą, albo w okolicach 16. Kilka razy się naciąłem na ten fakt. I patrze się na tych pierdolników w pustych samochodach. Jest ich pełno!!!!! Ja kiedy się da jeżdżę po krakowie rowerem, bo samochodem to rzadna przyjemność. Szczególnie często wyobrażam sobie sprężyny w docisku sprzęgła i zęby pierwszego biegu. Ale motocykla do piaskowania rowerem nie zawioze, węgla na opał też. Podczas deszczu , przyznam, jestem wygodnicki bo się ładuje pod daszek auta, ale i to nie zawsze. dobre 90% przelotów samochodem robię zawalony po sufit. A teraz pomyślcie sobie, co by było na ulicach miast, gdyby zostali na nich, tylko Ci, którzy faktycznie tego potrzebują. Myślę, że było by dużo puściej. Ale to już, niestety, pobożne życzenia…


łoboże Said:

W końcu będzie jak kiedyś w chinach, sami rowerzyści na ulicach. Nawet transport towarów na rikszach.


Blasius Said:

W UE było dobrze póki wspólnie kraje zrzeszone decydowały o wspólnych sprawach ale i o samodzielnie o swoich typowo wewnętrznych. Obecnie w UE nie jest dobrze bo tu przede wszystkim Niemcy decydują, Anglicy robią co chcą, Francuzi raz słuchają Niemców, a innym razem robią co chcą. Cała reszta tylko słucha Niemców, którzy dogadują się z Ruskimi. Jak tu ma być dobrze, kiedy mamy niemal IV Rzeszę rządzącą Europą.


Demon75 Said:

znów muszę się zgodzić, tym bardziej, że red Z.Łomnik w świetnej formie.
Od siebie tylko dodam – do pracy samochodem jadę 20 -30 minut, maksymalnie 40 jak są korki (powrót w piątkowe popołudnie!), zaś komunikacją miejską – około 2 godziny, z trzema przesiadkami.
Także ten.


toughluck Said:

Mam dokładnie tak samo, jak Demon75, z tym że samochodem jadę zwykle 35-40 minut, ale komunikacją miejską 2 godziny tylko jeśli przesiadki się poukładają. Jeśli nie, wtedy 2,5 godziny. Jeśli samochód jest u mechanika, wolę zapłacić za taksówkę, niż tłuc się zbiorkomem, wychodząc z domu o siódmej rano i być z powrotem o 20.30.
Jeżdżę sam samochodem segmentu D. Zwykle rano odwożę córkę do przedszkola, czasem dwie (zazwyczaj żona jedną, ja drugą), czasem żadnej.
Rozumiem i doceniam ideę samochodu miejskiego, ale po pierwsze, nie stać mnie, żebym w rodzinie miał trzy samochody, a ten największy żeby stał i nie jeździł, zwłaszcza gdy kosztował najwięcej. Po drugie, w samochodzie słucham muzyki i wolę to robić w ciszy, a samochody miejskie są zwykle wyciszone tak, jak przeciętny samochód trzydzieści lat temu, czyli wcale. Te lepiej wyciszone kosztują tyle, co samochód rodzinny dobrej klasy. I wreszcie po trzecie, jestem słusznych gabarytów i foteliki samochodów klasy A lub B zwyczajnie wbijają mi się w barki.
Jeździłbym komunikacją miejską, bo miałbym czas na czytanie książek. Ale nie będę, bo nie chcę marnować dodatkowych 4-5 godzin na dojazd.


k1 Said:

God bless Złomnik.

Niestety większość z tych osób co popierają tego typu akcje popiera je tylko dlatego, że są czasami. Gdyby tak musieli żyć codziennie to wtedy by im się odechciało. Ale niestety większość z tych osób wcale tego nie zauważa i popierają coraz więcej tych durnych pomysłów. Aż strach się bać


Piotrek z Nowej Huty Said:

Dlaczego lewactwo ciągle powtarza argument, że ludzie jeżdżą samochodami by pokazać swój status ekonomiczny, jeżeli na jeżdżenie samochodem po mieście stać praktycznie każdego, kto znajduje się powyżej granicy ubóstwa?


cubino Said:

@Ktosiek
“Istnieją (…) miasta, gdzie nie ma zbyt dużej ilości praw i zakazów” – Kielce?

Pewnie, że istnieją takie miasta. Nie chciałbym w nich mieszkać.

Co do dnia bez – nie słyszałem o dniu bez komputera czy telefonu. Dzień bez samochodu bierze się oczywiście z pewnej ideologii, której można nie lubić (“żyjmy zdrowo, ruszajmy się, odklejmy tyłki od foteli”), ale która ma też pewne podstawy – jakby tego nie zamiatać pod dywan, samochody jeżdżąc trują. Ale przynajmniej w Polsce nikt w takie dni nie zabrania jeździć. Kiedy mieszkałem w Mediolanie, regularnie zdarzały się zakazy jazdy samochodów o parzystych/nieparzystych tablicach rejestracyjnych, w desperackiej próbie walki ze smogiem.

Re prywatne wodociągi i drogi… nawet nie wiem jak to skomentować. Ktośku, nie wiem ile masz kasy, ale zapewniam Cię, że gdyby wodociąg był budowany prywatnie, to nie byłoby Cię na niego stać. Podobnie jak na prawdziwe prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Powód jest prosty – te rzeczy są jednostkowo tanie tylko dlatego, że są dostarczane wszystkim, masowo. Jakby stały się dostarczane jednostkowo, na zamówienie czy na życzenie, to koszt natychmiast by wzrósł. Nagle okazałoby się, że przy twojej ulicy na bieżącą ciepłą wodę stać tylko trzy rodziny, więc rurę trzeba budować tylko dla nich, więc koszt dzieli się na trzy, cena rośnie jeszcze bardziej i w efekcie nie stać nikogo.


k1 Said:

Część komentujących wskazuje, że autem powinno się jeździć w uzasadnionych przypadkach, itp.
I to jest właśnie błąd, który wykorzystują lewacy do propagowania swoich poglądów.
Bo wolność oznacza to, że ja sam decyduję, czy ma coś dla mnie sens czy nie. A nie ktoś inny.
A prawda jest taka, że całe to ekooszołomstwo zwalcza auta jako wyraz indywidualizmu, który leży u podstaw wolności. A zbiorkom popierają, bo jest kolektywny.
Zresztą co tu dużo mówić – po II wojnie światowej w bogatych krajach kapitalistycznych przybywało aut, a w komunistycznych auta były dla wybrańców, reszta do zbiorkomu.
W Europie wynaleźliśmy już wiele ideologii zwalczających jednostkę, niestety rozwijają się kolejne


kmito Said:

Nie ma co się denerwować i tak im to wszystko pie…lnie.
Na razie to trzeba się przystosować.
A cha. “Dzień bez prądu” przeżyłem – wrażenia bezcenne.


cubino Said:

@k1
A w trzeciej minucie słychać strzały.

Oczywiście, są też ludzie, którzy mają nasrane w głowie i walczą z samochodami z powodów ideologicznych. Ale podstawowa przyczyna jest dużo prostsza i nieideologiczna – więcej aut już się w mieście nie zmieści i tyle. A jeśli nawet się zmieści, to będzie stać w czteropasmowych korkach i dymić. Słabo.

Jak napisałem wyżej – jak masz milion ludzi na małej powierzchni, to niestety trzeba im trochę ograniczyć wolność, żeby jakoś koegzystowali. To niw dotyczy tylko samochodów – wolność do darcia ryja po 22, czy do hodowania kozy na balkonie.


Waldeck_13 Said:

@Złomnik
Jak piszesz coś po angielsku, to tłumacz potem o co kaman, bo dziwnie to wygląda, najpierw piszesz po polsku, potem zdanie po angielsku i znowu po polsku. Zawsze mnie to wkurza jak ktoś daje wstawkę angielską i nie raczy przetłumaczyć. Jakby zakładał, że przecież normalne, że każdy zna angielski. Otóż, nie każdy.

Ja znam, żeby nie było.

I o co ci chodzi z tą “Wyborczą”? A inne gazety to nie naginają faktów pod swoje tezy?

I do wszystkich innych “chwalących” Unię Europejską: O borze, borze jacy wy jesteście uciemiężeni, przez tą Unię. No po prostu nic wam nie pozwala robić. No nie da się żyć z tą Unią, już tak nas osaczyła. To powiedzcie mi tak na serio, w czym w dniu codziennym wam ta Unia tak przeszkadza? Czym was tak zniewala? Ja wam powiem: w niczym. Od kilkuset lat w Polsce nie było tak dobrze jak jest. Głodni nie chodzicie, samochody sobie kupujecie, bez paszportów podróżujecie i jeszcze się ta znienawidzona przez was Unia do autostrad i ekspresówek pareset baniek ojro dołożyła, po których sobie zaiwaniacie swoimi złomami, a których by Polska sama jeszcze przez kilkadziesiąt lat nie zbudowała. Więc proszę was o trochę więcej pokory i doceńcie to co macie, bo niewiele jest miejsc na świecie, gdzie żyje się tak dobrze jak w UE. Ale wy się złapiecie byle pierdoły, by udowadniać że UE jest be. To wam powiem wam dlaczego: bo wam się już od dobrobytu w dupach poprzewracało i tyle.


kmito Said:

@Waldeck_13
Nie poprzewracało się mi.
Ale jak oglądam reklamy firm windykacyjnych w TV to sobie myślę, że jest coś nie tak. (w domyśle to przez unię)

@cubino
A z czego pochodzą źródła finansowania inwestycji publicznych. Powiem Cie, że jak by sobie to społeczności lokalne organizowały to na pewno byłoby taniej. Czy jest to możliwe, sądzę że nie. Ale nie zawaham się się tego powiedzieć, że 50% tych środków przepada w urzędowo-biznesowej machinie.
Poza tym co mnie obchodzie, że jakiś patafian sobie wymyślił osiedlenie się na połoninie żeby garki lepić i teraz trzeba mu wszystko podciąg na koszt ogółu oczywiście.


benny_pl Said:

hmm ale nikt nikomu nic przeciez i teraz nie podciaga za darmo, tylko sie za to placi od tysiaca w gore, mimo ze ten prad czy woda juz jest przy drodze…
oczywiscie ze nie rozumiem takiej roszczeniowej postawy – nic sie nikomu nie nalezy “bo tak” – chcesz, zaplac, miej, normalne

unia tak, wybudowala drogi, zeby miec kraj tranzytowy i rynek zbytu, jakos nikt nie wspomnial ile zakladow zlikwidowano, nie dla tego ze byly nierentowne, tylko bo taki byl prikaz, w Lublinie przynajmniej 2 duze zaklady – Ursus i Cukrownia Lublin, przy czym sprawa z cukrownia byla juz bardzo ewidentna, i az nie wierzylem ze tak perfidnie mozna zamknac taki nowoczesny i rentowny zaklad… no ale szwabski przemysl cukrowy byl zagrozony.. bo nasz cukier byl lepszy i tanszy, to trzeba bylo zabronic w imie “zrownowazonej produkcji”


Waldeck_13 Said:

@fabrykant
Na szczęście? Przecież nam ten konserwatyzm bokiem wychodzi. I to od kilkuset lat. Uwierz mi, że 100 razy bardziej wolałbym żyć w lewackim i nastawionym na propagandę proimigracyjną kraju (tu wstaw dowolny kraj Europy Zachodniej) i jednocześnie żyć na nieporównywalnie wyższym poziomie i zarabiać 4 razy więcej (bo taka jest proporcja średnich zarobków zachodnich do polskich). Więc ten Polski konserwatyzm, jest dla mnie mega obciążeniem, a nie powodem do chwały, bo ciągnie nas w dół i czyni z nas zaścianek. Jak dla mnie, konserwatywność ma zdecydowanie więcej wad niż zalet. A główna jest taka, że mocno zawęża widzenie świata i jest wroga do wszystkiego co obce. Idąc dalej: skoro UE jest takim potworem, to daj mi przykład z życia codziennego (zostawmy wielkie ideologie) w czym się to objawia. Tak po prostu: wstajesz rano, coś tam robisz i nagle sobie uświadamiasz, że UE to potwór. Straszny potwór. Ciekaw jestem. I w kwestii imigranckiej: Polska przez kilkaset lat (aż do II Wś) była krajem wielonarodowościowym. Polacy, Żydzi, Tatarzy, Ormianie, Niemcy, Rusini, Ukraińcy i wiele innych nacji żyło w tym kraju. Już zapomnieliśmy? I źle musi być z nami, skoro jest nas prawie 40 milionów, a boimy się kilku tysięcy. Tak mnie jakoś tą “propagandą proimigracyjną” ruszyłeś. Kaczyńskim zaleciało.

@brukiew
“Jakoś jeszcze 10 lat temu w Warszawie nie było problemów z jazdą samochodem.”

To chyba cię wtedy w Warszawie nie było.

@Trebor
“…przede wszystkim człowiek w samochodzie jest ideologicznie odseparowany od reszty społeczeństwa, jest indywidualistą samodzielnie wybierającym swój kierunek, nie należy do klubu, w którym każdy jest kolejną cegłą w ścianie.”

Szczególnie jak stoi w korku. To wtedy właśnie jest wielkim indywidualistą odseparowanym od społeczeństwa i nie jest cegłą w ścianie. Ta, jasne.

@Cubino
Brawo!!!

@Ktosiek
“…dziwnym trafem słyszy się tylko o dniach bez samochodu, bez telefonu, komputera czy innych pierdołach – nie słyszałem natomiast o dniu bez komunikacji miejskiej, bez dniu bez rowera, czy też dniu bez zdrowego jedzenia”
Zawsze możesz taki dzień zaproponować. Broni ci ktoś? Tak narzekasz na lewactwo, ale widać, że to oni są lepiej zorganizowani niż wy korwinowcy. I dlatego rządzą. A wy zginiecie. Na szczęście.

“Temat prywatnych dróg jest ciągle otwarty i jak najbardziej możliwy do zrealizowania”
Może jeszcze prywatne powietrze i wodę? Toja już wolę UE, lewactwo i ekoterrorystów niż takich jak ty.

“Co do prawa pięści, to istnieją zatłoczone miasta, gdzie nie ma zbyt dużej ilości praw i zakazów, a jednak jakoś funkcjonują”
Konkrety proszę.

@Cubino do Ktośka
Znowu Brawo!!! I nie wdawaj się z Ktośkiem w żadne dyskusje. Nie ma sensu. Tylko się zmęczysz, a on i tak na sensowne argumenty nie odpowiada tylko wymyśla swoje. Już to przerabiałem.


Waldeck_13 Said:

@kmito
O co ci chodzi z tymi firmami windykacyjnymi?

@benny_pl
Nie było autostrad – źle. Są autostrady – też źle, bo zrobili z nas kraj tranzytowy i rynek zbytu. Kuźwa, w jakiej wy paranoi żyjecie. Co by się nie poprawiło to źle. W związku z tym rozumiem, że na Warszawę z Lublina dalej jeździsz przez Jastków, Markuszów, Garbów, Kurów, a nie ekspresówką. No bo rozumiem, że jesteś w zgodzie ze sobą i nie używasz dróg służących do wyzysku naszego kraju? Żal, po prostu, żal. Nie wiedziałem, że nawet ten najbardziej widoczny efekt przystąpienia Polski do UE, można zanegować. Brak słów.


kmito Said:

@Waldeck_13 napisał
“Polska przez kilkaset lat (aż do II Wś) była krajem wielonarodowościowym.”
Szkoda, że nie wspomniałeś jak to się skończyło i nie mów, że to tylko wina faszystów.
A problem z muzułmańskimi imigrantami nie będzie polegał na tym czy będą, czy nie będą, czy dużo, czy mało, czy nas stać, czy nie tylko na tym, że ta kultura nie ma ochoty się asymilować. Z resztą i tak wszyscy spieszą do Niemiec i się problem rozwiąże.


KGB Said:

Zdecydowanie Marysia byłaby lekko w szoku, ale dumna w pełni :]

Prawiczki znaffcy lewackich poglądów co wy qwa wiecie o zabijaniu, wy stare dupy jesteście.
Czy naprawdę myślicie, że prawdziwy lewicowiec chce wam zabrać samochody i rzucić na pożarcie kwaśnym deszczom ? Otóż NIE, lewicowiec chce, żeby wszyscy mieli samochody, bo to zwiększa komfort życia. Jedynie wyzyskiwaczom w wielkich SUVach by się dostało, albo bardziej zabrało, żeby nie czuli się bezpiecznie przejeżdżając po Tikaczu miażdżąc w nim kierowce w ramach swojego poczucia bezpieczeństwa i bezkarności. Nie było by już e38 parkujących w poprzek na trzech miejscach parkingowych pod akademikiem, bo ktoś poczuł się taki ważny.
Co do tzw. zielonych, czyli ekooszołomów, to jest to dziwna hybryda lewicowych naiwniaków chcących zrobić wszystkim dobrze w swoim mniemaniu z kato-prawicowymi naziolami narzucającymi swojszą ideologię prawdy najichniejszej.
Pozbawieni są przy tym wszystkich cech pozytywnych socjalizmu, więc w sumie wypraszam sobie takich koligacji.


jonas Said:

Waldeck_13 – przecież benny wyraźnie napisał, tylko zignorowałeś bo nie pasuje ci do tezy. Powtórzę więc – zamknięto zakłady przemysłowe, dające ludziom pracę. I nie w jakichś tam jednych Kielcach czy Lublinie, ale w całym kraju. Byłe miasta wojewódzkie zwyczajnie umierają, wprawdzie mają kolorowe chodniki, ścieżki rowerowe, aquaparki (Unia wyczarowała na to wszystko hajs z magicznego kapelusza zapewne, składki członkowskie same się płacą), ale nie ma gdzie pracować, bo Niemcy zamknęli drukarnię, cukrownię, hutę, wytwórnię makaronu, zdławili rozwój sektora energetycznego za pomocą pakietów klimatycznych, za każdym razem kilkaset osób straciło pracę (na kilkudziesięciotysięczne miasto to jest bardzo dużo, dolicz rodziny tych ludzi), część wyjechała do Anglii, Irlandii czy gdzieś tam, a reszta się szarpie na śmieciówkach lub za śmieszne stawki godzinowe w handlu detalicznym (należącym w dużej mierze do podmiotów zagranicznych, notabene – tych marketów jest wszędzie od cholery i ciut). To też jest efekt wstąpienia do Unii i niemieckiej w tejże Unii hegemonii. Nie dali rady czołgami i bombami, to dali radę gospodarczo-politycznie.

Drogi istotnie się poprawiły, co prawda autostrady są jednymi z droższych w Europie pod względem opłat za przejazd, ale miejscami na A4 widziałem nawet trzy pasy, a to już nie byle szysz. Czas przejazdu się za to zwiększył mimo postępu technicznego w motoryzacji (szybsze, mocniejsze, mniej awaryjne samochody), to jednak w głównej mierze wina lawinowego wzrostu ilości pojazdów na drogach, nie dróg samych w sobie.
Trzeba się wszelako spieszyć, magiczny kapelusz z unijnym hajsem zamyka się dla Polski w 2018 i skończy się Dzień Dziecka. Będziemy tylko dokładać, cholernie mało dostając w zamian. O pardon, imigrantów będziemy dostawać w obfitości, bo przecież na tych kilku tysiącach Syryjczyków się nie skończy, a oni wszyscy będą chcieli na socjal ściągnąć też swoje rodziny. Bo przecież nie możesz być tak naiwny by wierzyć, że oni wszyscy chcą tu przyjechać do pracy? Jakiej pracy?


kmito Said:

@Waldeck_13
W sumie to o nic.
Tylko tak mi się kojarzy rozbestwienie tych firm, masowy handel długami, pozwy elektroniczne i cała masa bezprawia z tym związana właśnie z wejściem do UE.
A cha. Nie mam długów. Pomagałem tylko kilku starszym osobą. Ale nie chce mi się pisać o szczegółach.


Waldeck_13 Said:

@kmito
To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z wejściem Polski do UE. Prawo windykacyjne jest krajowe, nie unijne.


benny_pl Said:

Waldeck_13: a czy ja gdziekolwiek napisalem ze zle?? naucz sie czytac ze zrozumieniem, a nie sobie wymyslasz. wybudowali, bo mieli w tym interes, ale efekt uboczny w postaci dobrych drog jest jak najbardziej pozytywny, tylko jakim kosztem… uwazam ze tyle zamknietych zakladow bylo duzo wartosciowszych od paru autostrad, w tym wiekszosci platnych, i nie chodzi mi o “kulczykostrady” – wybudowal sobie je sam, to sa jego, i moze sobie liczyc za przejazd ile zechce, albo z powrotem zaorac, ale panstwowe platne??? to juz “troche” nie w porzadku, ale niech tam sobie beda, i tak nimi nie jezdze, bo sa platne. drogami szybkiego ruchu owszem, i nigdzie nie napisalem ze zle ze sa – to jedna z dwoch zalet unii, druga sa otwarte granice, wiecej zalet nie znam.


kmito Said:

@Waldeck_13
Może tak, a może nie.
Biorąc pod uwagę skąd pochodzi kapitał, który przejął cały sektor bankowy w Polsce. To myślę, że można mieć wątpliwości.
Ale zostawmy, to jest nic.
Jak myślisz jak Rosja wejdzie do Łotwy, Litwy lub Estonii to UE i Nato im pomoże, czy tylko pogrozi paluszkiem. Ja myślę, że załatwią to jak zawsze. Mają to przećwiczone np w 1939, 1945 w Jałcie, w Gruzji i na Ukrainie. Dla mnie UE w tej chwili jest bezpłuciowym, zbiurokratyzowanym tworem niezdolnym do żadnych decyzji.
Już to kiedyś pisałem ale powtórzę. Dlaczego jako UE narzucamy sobie ekologiczne ograniczenia zmniejszając swoją konkurencyjność a cała reszta świata ma to w d….?
Ja już kończę bo znów mam wrażenie, że daliśmy się sprowokować Szanownemu Redaktorowi Naczelnemu.


Vlad1983 Said:

Na wstępie gratulacje dla Złomnika z a dobry tekst.
Zupełnie nie rozumiem, czemu niektórzy uważają, że zakazy dla prywatnych aut to lewicowość, czy socjalizm. Takie zakazy i nastawianie jednych przeciw drugim to coś zupełnie przeciwnego. W mojej opinii cała UE z jej wolnym handlem i wolnym przepływem osób to typowe narzędzia do dymania biednych z uboższych krajów unii przez bogatych ze starej UE. Wolałbym, aby UE pilnowała płacy minimalnej, kodeksu pracy, wspólnego systemu zdrowotnego, czy emerytalnego niż rozszerzała się i rozszerzała możliwości wyzysku na inne kraje.
Teraz do meritum. Oczywiście jestem przeciw zakazywaniu jazdy po mieście samochodem, ani innym przeszkodom mającym to utrudniać jak płatne parkowanie, ograniczanie prędkości itp. Dlaczego dotowana w końcu komunikacja publiczna nie może być lepsza obiektywnie, bez sztucznego pogorszenia warunków dla kierowców? Dlaczego nie dotować jej więcej by była darmowa?W Warszawie jest dotowana w 2/3 a i tak bilet miesięczny kosztowałby mnie tyle, ile paliwo do auta na dojazdy do pracy. Mimo, że w Warszawie komunikacja publiczna jest jedną z najlepiej zorganizowanych w kraju nadal w zbyt wielu przypadkach nie jest ona ani tańsza, ani szybsza ani wygodniejsza niż samochód. Naprawdę chciałbym mieć wybór, a nie tracić bezsensownie czas i pieniądze. Naprawdę nie muszę jechać autem do pracy, ale niech propozycja ze strony transportu publicznego będzie chociaż tańsza, bo w to, że będzie szybsza lub wygodniejsza jakoś trudno uwierzyć.


barklu Said:

No to zacznijmy polemikę:
“Paryżanie w osobie oszalałej z nienawiści do motoryzacji merki tego miasta Anne Hidalgo zrobili sobie dzień bez samochodu na poważnie” Paryżanie nic nowego nie wymyslili, poszli tylko w ślady Rzymian i Mediolańczyków. Włóchów chyba trudno posądzac o nienawiść do motoryzacji.
http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/rzym-i-mediolan-bez-samochodow-przez-niedziele,15693,1,0.html
“Wyobraźmy sobie: dzień bez telefonu komórkowego. ”
Jakby telefony komórkowe powodowały smog, zapewne taki dzień miałby sens.
” której podstawowym założeniem byłoby, że fale elektromagnetyczne emitowane przez telefon komórkowy prowadzą do powstawania nowotworów mózgu” Po pierwsze, na 100% tego nie udowodniono. Po drugie, telefon napromieniowuje właściciela (więc to jego problem), a samochody kopcą wszystkim wokoło.
“Bo zawsze mi się wydawało że powietrze jest mieszaniną różnych gazów, a spaliny z samochodów to zaledwie ułamek promila jego zawartości, więc nie wiem jak udało się stwierdzić, że to akurat spaliny zrobiły komuś śmiertelną krzywdę. ”
Dym papierosowy to też tylko ułamek procenta powietrza, które wdycha się przez całą dobę, więc nie wiem jak udało się stwierdzić, że to akurat papierosy zrobiły komuś śmiertelną krzywdę. A cyjanek? Zaledwie ułamek procenta trucizny w litrze wypitej wody, jeszcze mniej w przeliczeniu na mase ciała – niemożliwe żeby ktoś od tego umarł!
“A dzień bez samolotu? Samoloty odpowiadają za ogromny procent emisji szkodliwych substancji do atmosfery, w tym ponoć za prawie 1/5 łącznej emisji CO2”
CO2 nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi głównie o tlenki siarki i azotu oraz cząstki stałe.
“15 największych statków na świecie emituje tyle tlenków azotu i tlenków siarki co 760 milionów samochodów”
Na pełnym morzu, gdzie nikt nie mieszka. Ewentualnie w Hongkongu albo Rotterdamie (pod warunkiem wiatru od morza), a nie w Paryżu lub Warszawie.
“No i wreszcie dzień bez prądu wytwarzanego z węgla. Przecież elektrownie węglowe trują i wytwarzają dużo CO2”
Znowu CO2. Abstrahując od tego, że akurat Francja większość prądu czerpie z elektrowni jądrowych, to nawet nasze węglówki wyposażone sa w filtry, a poza tym odprowadzają swoje “spaliny” na dużej wysokości, tak że dla mieszkańców sa nieszkodliwe.
“Tak w miastach nie było nigdy, zanim pojawiły się samochody”
Ale wówczas albo smogu nie było (przed rewolucją przemysłową), albo wywołany był innymi czynnikami. Które także się wyeliminowuje, np. poprzez zakaz używania piecy węglowych. To też zamach na wolność i nienawiść do wegla – w Londynie po Wielkim Smogu 1952r., w polskich miastach powoli wprowadzane.


And Said:

@Benny: Zakłady w większości zdążyły paść zanim zbliżyliśmy się do Unii. Przykładem niech będzie krajowa zombie-motoryzacja w całej rozciągłości. Autostrad i jakiejkolwiek sieci dróg, setek obwodnic nie dało się w tym czasie wybudować. Taka była nasza kondycja bez wsparcia UE. Unia, ze swoją znienawidzoną biurwokracją jednak stara się rozliczać każdy dotowany projekt i nadzorować jego pracę. Można nadal trochę nakraść, ale nie wyprowadzić wszystko. Dlatego tylko coś nam z tego zostaje, a nie zupełnie znika. Wiadomo, że narodowej mentalności tak łatwo się nie zmieni i muszą być wokół tych akurat dróg niepotrzebne ekrany, barierki z nierdzewki (Lublin nad zalewem, po tamtej stronie lasu – przy okazji odwiedź wiesz co…). Ale to do czasu.


fabrykant Said:

@Waldeck_13: Bo ja to Jarosław Kaczyński się nazywam, tylko występuję pod pseudonimem. “Propaganda proimigracyjna” była tutaj skrótem, jednak nadal uważam że jest to propaganda. Tj. informacja pokazująca problem jednostronnie i pomijająca istotne jego mankamenty.

Zapraszam wszystkich imigrantów, mających ochotę się asymilować i polonizować (to wg. mnie obowiązek imigranta, także Polaków w Anglii). Tych, którzy nie chcą- stoleruję, ale chętnych na robienie dżihadu, własnych dzielnic niedostępnych dla policji, chętnych na nawalanie kobiet za to że się źle ubrały- tolerować nie będę. Niestety w wielu miejscach Francji muszą te rzeczy tolerować, bo nie mają już wyjścia- znam to z opisów z pierwszej ręki.
Czy nasze mniejszości narodowe, przedwojenne też przejawiały ochotę do walki z niewiernymi i uważały swój kraj (Polskę) za wroga? W niektórych miejscach pewnie tak, ale nie w tej skali jak francuscy muzułmanie.
Sprawa stosunku polskich mniejszości narodowych do większości narodowej i vice versa jest wg mnie w tzw “narracji” historyczno- muzealnej “ucukrowana”- tzn. przedstawiana lepszą niż była, ale to temat na inne dyskusje.
Średnie zarobki w Europie Zachodniej/ USA nie są efektem lewicowej czy prawicowej polityki, szczególnie dzisiejszej. W USA to nawet bardziej- prawicowej.
W życiu codziennym, myślałem dłuższy czas- praktycznie nie ma takich rzeczy, które mi w UE przeszkadzają. Żarówki drogie i z rtęcią? Niezbyt istotne. Odkurzacze o mikrej mocy? Na razie mój działa. Samochody “ekologiczne” z czterema turbo, których koszt naprawy stanowi połowę auta? Nie posiadam (jeszcze).
Ale myślę, że należy patrzeć nie tylko na najbliższe otoczenie, ale rozglądać się szerzej. A szerzej- martwią mnie autostrady zbudowane najdrożej w Europie, martwią mnie aquaparki w każdej gminie, których koszta utrzymania idą w miliony, świeżo odnowione domy na wsiach, w których pola stoją ugorem i nie ma już hodowli. Dużo rzeczy mnie martwi, bo ja pesymistą jestem. Wesołym pesymistą.
Szczerze mówiąc, to najbardziej martwi mnie polskie podejście do wykorzystania funduszy unijnych, na które to wykorzystanie sama Unia pewnie nie ma wpływu-jest to marnotrawstwo pieniędzy na skalę niespotykaną, płacenie za powietrze i nicnierobienie- miałem raz styczność. Ale jest plus- obywatele się bogacą, może coś kupią za to, dochód narodowy wzrośnie.
Tak że plusy też dostrzegam.


cubino Said:

@jonas, benny

Unia zamknęła? A to nie było przypadkiem tak, że sami je zamknęliśmy, bo nie chcieliśmy kupować samochodów polonez, magnetofonów diora i mydła pollena?

@barklu
W Rotterdamie i Hongkongu też nie tak bardzo, nowoczesne statki przed wejściem do portu przełączają się z mazutu na olej napędowy.


toughluck Said:

@waldeck_13: Konserwatyzm to, konserwatyzm tamto. Jakbyś nie zauważył, to przez ponad 40 lat mieliśmy w Polsce uskuteczniany najbardziej światły i postępowy system polityczny na świecie.
Od zakończenia II Wojny Światowej minęło 70 lat. Tyle miały kraje Europy Zachodniej na rozwój. My na nasz rozwój mieliśmy 25 lat, zresztą w dużej mierze zaprzepaszczonych przez układy ze starą władzą i system niemalże oligarchiczny, który rozwój spowalniał przez konsumpcję tego, co próbowaliśmy wypracować.


DrOzda Said:

@jonas @benny – zamknięto zakłady które w uprzednim ustroju funkcjonowały tylko dlatego że dopłacano do ich istnienia albo bezpośrednimi subsydiami gospodarki centralnie sterowanej , albo przez zaniżanie cen surowców albo przez izolowanie od konkurencji. Jak sądzicie czemu FSO tłukło padlinę p.t. Polonez jeszcze w XXI wieku ? Czemu Fiat zainwestował w rozwój fabryki w Tychach ? Czemu montowano w Płońsku przerdzewiałe Escorty ? Bo obowiązywały cła i akcyzy na samochody importowane i dzięki temu ich produkcja czy sprzedaż w Polsce była mimo wszystko zyskowna. Kiedy weszliśmy do UE te wynaturzenia ekonomiczne zlikwidowano i natychmiast okazało się kto na rynku jest bez majtek.


benny_pl Said:

niektore zaklady byly nierentowne i skazane na zdechniecie, ale nie wszystie, sporo zostalo zniszczonych celowo, bo komus sie podobaly hale/teren a mial dojscia, a jeszcze inne (jak te cukrownie) po prostu po hamsku zakazane. zreszta to, ze wiekszosc zakladow popadalo to jest glownie skutek calkowitego braku odpowiedzialnosci dyrektorow (podejscie: nie moje, to nakradne ile sie da, i tak niedlugo mnie zmienia), ale to jest ogolny problem panstwowych firm, zarowno kiedys, jak i teraz


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

Upadek komunistycznych molochów to inna sprawa – ale już np. cukrownie to sprawa limitów i sterowania gospodarki (cukrownia Łapy).

@Cubino: te miasta to wiele miast w Indiach, zobacz sobie jak tam wygląda ruch drogowy – da się?;] – ale za wskazanie Kielc propsik ;-).

Ceny budowy dróg, kanalizacji itp są zawyżone dlatego, że nie są to ceny rynkowe, a sterowane przez państwo – nie twierdzę oczywiście, że byłoby bardzo tanio, ale po uwolnieniu ceny zmniejszyłyby się.

Poza tym, problemy o których piszesz – np problem dróg i ich przeładowania wynika właśnie z dwóch rzeczy: a)niedostatku infrastruktury – państwo nie wie które drogi są istotne, oraz nie umie ich rozplanować, ponieważ nie działa na zasadach rynkowych, b) teoretycznie drogi są darmowe – dlatego każdy jedzie gdzie chce i jak chce – w chwili pojawienia się opłat – myt – za przejazd ludzie musieliby to kalkulować, a przy obecnej technice płynna zmiana opłat w zależności od natężenia ruchu nie powinna być problemem – jest to chyba znacznie rozsądniejsze niż – w dniu auta z numerem parzystym, a jutro nieparzystym. Plusem takich dróg jest to, że prywaciarz dbałby o swój kawałek drogi, bo więcej klientów=większy zysk. I żebyś nie mówił, że są ulice których nie da się ominąć – nie ma – samemu często wolę pojechać obwodnicą Kielc na drugi ich koniec, niż atakować przez centrum – możliwości jest sporo.

Co do prywatnego leczenie, to korzystałem już z takiego wiele razy – choćby dentysta – na razie nie pękam ;-). Natomiast inne choroby – cóż, mam nadzieję być zdrowy – w USA pewnie bym wykupił sobie jakieś ubezpieczenie i byłoby fajnie, w Polsce chroni mnie niby ZUS, ale to mrzonka. Natomiast nie rozumiem, dlaczego uważasz, że każdy musi mieć równy dostęp do usług medycznych ? tak nie było przez tysiące lat i tak nie jest teraz – myślisz, że nasi decydenci stoją w kolejkach i czekają po kilka miesięcy na zabieg? – nie. Rynek tutaj w naturalny sposób reguluje kolejki i inne rzeczy – oczywiście, nie mam wątpliwości, że nie zabraknie dużej ilości fundacji charytatywnych, które usługi medyczne będą ofiarować za darmo najbardziej potrzebującym – zupełnie jak to było przez setki lat.

Mało kto lubi rynek, bo rynek jest realny – pokazuje ludziom ich miejsce w szeregu – czasem boleśnie. Zamiast tego lepiej żyć świadomością, że np Prezydent Duda, tak jak my, czeka w kolejce na operację, będzie miał 3 cyfrową emeryturę itp (no bo tak musi być, bo inaczej nie byliśmy równi, prawda? 😉 ) – a tak nie jest, jak mawiał klasyk “rząd sam się wyżywi”.


barklu Said:

@Kilo_India_Alpha vel Ktosiek:
Opłaty za drogi regulujące ruch – OK, super pomysł i zachęta do skorzystania z innego środka transportu gdy samochód nie jest niezbędny. Tylko że jak miasto próbuje wprowadzić opłaty nawet nie za wjazd do centrum (choć w Londynie są, jak widać wcale nie muszą być prywatne), a za parkowanie, dostosowujac je do popytu, to od razu “biedni, uciśnieni kierowcy” krzyczą że to “lewactwo, rowerowe robactwo”. Sami nie zauważają, że wspierają jak najbardziej socjalistyczny system, w którym każdego ma być stać na wjechanie wszędzie samochodem, najlepiej za darmo.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Baklu: skorzstanie z innego środka transportu to dodawanie jakieś ideologii do prostego, rynkowego rozwiązania – ot po prostu – masz pieniądze to jeździsz :-) – o to ostatnie bym się nie martwił, bo obecnie i tak ponosimy koszty dróg w paliwie i innych rzeczach.

Ale miasto – więc jakiś rodzaj (nie)rządu nie robi tego z pobudek rynkowych, tylko np ekologicznych czy innego lewizmu – poza tym nie widziałem narzekań na taki rodzaj opłat – natomiast narzekania na to, by właściciele Diesli płacili więcej za miejsca parkingowe (a coś takiego w Londynie funkcjonuje) nie jest już fajne, ani rynkowe, ani nawet logiczne.


toughluck Said:

@Ktosiek: Przeczytaj o monopolu naturalnym. Nie jesteś w stanie zmieścić pod ziemią na tyle rur, żeby mieć dwa konkurujące systemy wodociągów i kanalizacji. Może jeszcze konkurujące systemy metra, duplikujące istniejące linie? Nie da się i koniec. To samo dotyczy dystrybucji energii — nie da się zwielokrotnić słupów i linii przesyłowych, po prostu braknie miejsca. O, może deregulować i np. pozwolić puszczać linie przesyłowe po ziemi bez słupów? To byłby znakomity pomysł!
Naturalne monopole są i muszą być uregulowane. Mierzenie się akurat z nimi jest z góry skazane na porażkę, zwłaszcza gdy jest tyle innych obszarów, które by zyskały na deregulacji.
Zapytałem się w lokalnym przedsiębiorstwie gospodarki cieplnej, ile kosztowałoby pociągnięcie rur do centralnego ogrzewania. Za niecały kilometr byłoby to 250 000 zł, nie licząc pozwoleń, kosztów wykopu/rozbiórki ulic i przyłącza. W samej tej cenie mogę ocieplić dom i ogrzewać gazem przez 500 lat (wliczając w to regularne wymiany piecyka). Gdyby doliczyć użytkowanie, które przecież nie jest darmowe, ten okres czasu by się jeszcze wydłużył.
Przyłącze do kanalizacji kosztowało ~1000 zł. Na szczęście było obowiązkowe, bo gdyby sąsiedzi poskąpili, to pewnie kosztowałoby z 20 tysięcy.


fabrykant Said:

Upadek nierentownych molochów- owszem, był powszechny. Ale nietrafione prywatyzacje z przekrętem- również powszechne np. jedne z nowszych zakładów dziewiarskich w Łodzi- Feniks, został kupiony, natychmiast przestał produkować(straszy do dziś nieremontowanym budynkiem) a inwestor zapomniał zapłacić i wisi do dziś państwu 91mln. zł. Papiernia w Kwidzyniu- owszem, na wolnym rynku okazała się słabym graczem, pomimo najnowocześniejszego w Europie poziomu (maszyny do niej kosztowały 400mln dolarów)- popadła w długi. Kupił ją Interpapier i rozwinął, szkoda tylko że kupił za 120 mln złotych, szkoda że dostał odpis podatkowy w wysokości 142mln. i szkoda, że został monopolistą na rynku, dzięki czemu podniósł cenę papieru trzykrotnie. Co do Kwidzyna przytaczam tu teorie uznane za spiskowe i w głównym nurcie powszechnie postponowane, bo przecież “International Papier jest największym pracodawcą w regionie, i angażuje się w życie społeczności lokalnej”. Niestety wydaje mi się że sporo było w prywatyzacji naiwności i nieprofesjonalizmu. Ale społeczność lokalna jest bardzo zadowolona.


cooger Said:

Tak ta unia zabrała miejsca pracy, że takie Panie bezrobocie jest, że już od ponad pół roku nie mogę znaleźć wykonawcy na zrobienie drenażu. Haczyk tkwi w tym, że teren trudny i trzeba pogłówkować i popracować. Najwidoczniej na rynku jest w obfitości zleceń łatwiejszych i nikomu się nie chce.

I żeby nie było – w nowoczesnych technologiach jest równy bajzel z wykonawcami – pół roku wdrażania systemu który finalnie nadal nie działa poprawnie. Najwidoczniej można olewać klienta bo zleceń pod dostatkiem.


lessmore Said:

Ponieważ wszyscy jesteście młodzi i nie wiecie, jak było naprawdę (ani nie zrobiliście o tym 15 filmów, jak kierownik Hochwander), to Was uświadomię: korki w Warszawie zdarzały się już w 1971 roku. Właśnie wtedy kupiłem (za saksy w Szwecji) swój pierwszy samochód i jechałem z kumplem na Wydz. Chemii UW na Ochocie. Pośrodku Grójeckiej trafiliśmy w korek, przy czym przed, po bokach i za nami stały autobusy i ciężarówki. Byliśmy zamknięci w stalowym pudle; wtedy mój kolega powiedział, że rozumie, dlaczego na Zachodzie zdarzają się samobójstwa w korkach.


MichałB Said:

Kilo_India_Alpha vel Ktosiek: jesli chodzi o drogi, to przeciez nie jest zabronione, aby prywatny inwestor wybudował drogę, która byłaby konkurencyjna w stosunku do istniejących. Ile znasz takich dróg? Nawet Kulczyk musial łape wyciagnąc po dofinansowanie do państwa, aby skończyc A2.
Wiem – napiszesz, że powstałyby prywatne, ale państwowy monopol przeszkadza. To jak? Sprywatyzujmy drogi (halo, sa jacys chętni???) i dalej… Hmmm, czemu nikt nie chce wybudować równoległej konkurencji do A4? Czemu powstał oligopol? Wiesz dlaczego?


fabrykant Said:

@cooger. Pracuję w branży okołobudowlanej- wg mnie to efekt wyjazdu dużej ilości dobrych specjalistów z Polski. Ci którzy zostali chcą brać tylko ekonomicznie efektywnie prace, tj. szybko, łatwo i za dobrą kasę. Co do nowoczesnych technologii- to się nie znam.


barklu Said:

@Kilo_India_Alpha vel Ktosiek
” więc jakiś rodzaj (nie)rządu nie robi tego z pobudek rynkowych, tylko np ekologicznych czy innego lewizmu”
Który ma jak najbardziej ekonomiczne uzasadnienie – po prostu utrzymanie infrastruktury samochodowej w przeliczeniu do przewiezionych osób jest dużo droższe niż dla innych środków transportu, zatem ponoszący koszty (miasto) stara się ograniczać jej zużycie poprzez zachęcanie do przesiadki, czy też optymalizuje koszty np. poprzez zwężanie pasów ruchu do minimalnych dopuszczalnych przez prawo. To zwykłe zabiegi rynkowe, a że dopisuje się do nich szczytne ekologiczne hasła – na tym polega marketing. W koncu koncerny motoryzacyjne też chwalą się hybrydami, elektrykami itp pod hasłami ekologii, a wiadomo że tak naprawdę robią to dla zysku.
” by właściciele Diesli płacili więcej za miejsca parkingowe ”
Zależy jak na to spojrzeć. Większe zanieczyszczenie powietrza to więcej chorób wsród mieszkańców. Więcej chorób (pomijając aspekty moralne, bo tu już mówimy bezpośrednio o zdrowiu i życiu ludzkim które jest bezcenne, a nie globalnym ociepleniu czy innych teoriach naukowych), to oprócz kosztów leczenia ponoszonych przez inne podmioty, niekoniecznie miasto, także mniejsze wpływy z podatków – które już do kasy miejskiej trafiają. Znowu ekonomia.
Poza tym – jakieś ograniczenia dla źródeł smogu muszą być. Kiedyś były nim głównie piece weglowe, dziś samochody. Pomyśl, co by było gdyby Londyn nie wprowadził swego czasu obostrzeń na wegiel (proponuję oszacować też straty jakie poniosła gospodarka gdy nic nie działało): http://swiat.newsweek.pl/kiedy-powietrze-zabija–wielki-smog-w-londynie,99276,1,1.html
Przy okazji – w pełni wolny rynek nieograniczony “ekolewactwem” mamy w Chinach. Przemysł kopci, auta kopcą, ludzie chodzą w maseczkach. Chciałbyś żyć w takim mieście? Wydaje mi się, ze prawo do czystego powietrza i zdrowia jest ważniejsze niż prawo do najwygodniejszego i najtańszego przemieszczania się samochodem.
http://www.dw.com/en/how-smog-is-killing-thousands-daily-in-china/a-18653814
Kazać oddychac komuś trującymi wyziewami w imię własnego komfortu – to jest dopiero terroryzm!


miki Said:

@Waldeck13 – fobia przed UE i polityką imigracyjną nie bierze się z tego czy przyjedzie 100 czy 100 mln imigrantów. Dałeś znakomity przykład z międzywojennym Lwowem – żyły tam chyba wszystkie narody Europy i Azji . Do dziś wszyscy wspominamy lwowski klimat. Nie tu zatem tkwi problem.
Sęk w tym, że 99,9% obaw przed imigrantami dotyczy terroryzmu. O ile lęki w rodzaju “zabiorą nam pracę”, “będą żyć w gettach” itp. można uznać za nieuzasadnione to w przypadku terroryzmu – a więc bezpośredniego zagrożenia życia – każda obawa ma duży sens.
Co tymczasem robi UE i cały ten zidiociały from obrońców praw człowieka? Za wszelką cenę stara się nadać priorytet “prawom” zwyrodnialców i terrorystów przed prawami zwykłych obywateli. Dlaczego już od lat “duchowni”. salaficcy (nie chodzi mi o zwykłych muzułmanów tylko o SALAFITÓW, przestępczy odłam tej religii) żyją NA WOLNOŚCI w Londynie czy Paryżu? Dlaczego służbom specjalnym ogranicza się kompetencje w imieniu “humanitaryzmu”? Sorry, służby jak świat światem były od tego żeby osobników stanowiących zagrożenie wykryć i wyeliminować, a przynajmniej pokrzyżować im plany. I nic nie obchodzą mnie prawa człowieka w sytuacji kiedy szykowany jest zamach w metrze. Jak jedynym sposobem jest przysmażyć złapanemu bandycie jajka lutlampą coby wszystko wyśpiewał – no trudno, trzeba. Jeśli jakąś grupę stanowiącą zagrożenie dla społeczeństwa i pokoju zastraszą tylko wyroki śmierci – trudno, trzeba wysupłać te kilkadziesiąt złotych na sznur.
Niestety, eurolewactwo zdaje się nie rozumieć tak fundamentalnych kwestii..


Trebor Said:

Waldek – mam nadzieję, że zrozumiesz błędność swojego podejścia zanim obetną ci głowę.


cubino Said:

@Ktosiek

Mój argument dalej się broni. Byłem w paru miastach w Indiach, w żadnym nie chciałbym mieszkać. Bombaj to jest na przykład absolutny dramat, nawet mając zyliardy rupii nie jesteś w stanie kupić sobie przyzwoitego standardu życia, z czystą wodą, czystym powietrzem i brakiem syfu przed domem.

Re ubezpieczenie zdrowotne w USA – to jest tak powszechny mit jak powtarzanie, że w Pesie robią lepsze Pendolino, tylko dwa razy tańsze. Otóż ubezpieczenie ma OWU, a w nim wyłączenia. Dziwnym trafem są w nich najdroższe w leczeniu choroby. Możesz kupić wersję, która nie ma takich wyłączeń, ale wtedy robi się bardzo droga, albo po prostu ci jej nie sprzedadzą, jeśli jesteś w grupie ryzyka (czyli wśród ludzi, którzy takiej ochrony najbardziej potrzebują). Tak to działa w realnym świecie, niestety. Plus, prawa statystyki mówią, że każde ubezpieczenie grupowe jest o rząd wielkości tańsze, niż indywidualne (wiem, negocjowałem). Więc najbardziej racjonalnym rozwiązaniem jest, sorry, powszechne ubezpieczenie zdrowotne, czyli ogólna zrzutka. Co nie znaczy, że wszystko ma być za darmo – współpłatność powinna być, żeby usunąć z systemu największe nieefektywności w stylu chodzenia do lekarza rodzinnego po witaminę C.

Odnośnie infrastruktury, to już Ci inni odpowiedzieli. Weź tylko pod uwagę, że przynajmniej GDDKiA buduje (przeważnie) w oparciu o badanie natężenia ruchu, czyli dokładnie tak, jakbyś chciał. Niestety potem wychodzą z tego internetowe gorzkie żale typu “a czemu nie ma autostrady z Wypierdziszewa do Dolnej Wólki, to przecież taka ważna trasa, wszystko ta Warszawa zabiera dla siebie”.

@fabrykant
Fakt, prywatyzacja, szczególnie w pierwszej połowie ’90 to była niezła jazda. Jeśli to jest jakieś pocieszenie, to i tak duuużo lepiej niż w Rosji czy na Ukrainie, a nawet niż w Czechach (z wyjątkiem Skody).


MAK Said:

@Ktosiek, czekałem aż przywołasz Indie czy bardziej ogólnie – Azję.

Po pierwsze primo, przejedź się do któregoś z tych miast a później wydawaj opinie – vide post Cubino.

Po drugie, jeżeli uważasz że panuje tam tak zachwalana przez Ciebie wolność, to mam złą wiadomość – panuje tam ścisły system hierarchiczny (niekoniecznie formalny za to mocno zakorzeniony w obyczajowości). W tym systemie należałbyś do określonej kasty i Twoja wolność zamykałaby się w obszarze dostępnym dla tej kasty, na przykład mógłbyś sobie wybrać czy blachę na dachu swojego baraku, który nazwiesz domem, położyć pomalowanym do środka czy na zewnątrz. Nawet w filmach z Bollywoodu daje się to dostrzec. Zresztą dość podobnie by to wyglądało, gdybyś przywrócił w Polsce czy ogólniej Europie stosunki gospodarcze i społeczne sprzed 130 lat, czego tak pragnąłeś w jednej z ostatnich dyskusji.


syreniarz Said:

Czesi wydobywaja wegiel z tych samych zloz co Polacy i jest to rentowne.
Polskie Koleje Linowe przynosily panstwu dochod i mimo to zostaly sprywatyzowane.
Lasy Panstwowe sie bronia, ale jak dlugo? Juz sie je dzga nozem po plerach.
O cukrowniach nie mowie nawet…

UE jest nowotworem, to fakt, ale wine ponosza zdrajcy, tj. komunisci i ich kolaboranci, a takze, czego mozna sie bylo z biegiem czasu spodziewac nowa kadra wyszkolona przez tych pierwszych. Nie skorzystalismy z dziejowej szansy osadzenia aparatczykow, ktorzy od 1944 roku niszczyli i w nastepnych pokoleniach niszcza ten kraj. Ktos madry inaczej napisal, ze to wszystko przez konserwatyzm- to wszystko przez egoizm, przez zachlanne lapska, przez wlasne male interesiki ponad wspolnym, narodowym. A jak ktos pisze, ze unia dala autostrady, modernizacje- dowiedz sie czlowieku, ile my placimy i ile dostajemy, a bedzie jeszcze gorzej. Ile milionow poszlo w pizdziec, bo trzeba bylo poszerzac drzwi w hotelach, bo byly za waskie, albo zmieniac kat nachylenia dachow, bo nie miescily sie w normach ue? Nie stac nas na bycie czlonkami unii, ale nie ma sie co denerwowac- to wszystko pieprznie. Przyjdzie pewnie wlasciciel po swoja “priwislnie” , ale jasnowidzem nie jestem- pozyjemy zobaczymy. I niechaj sie kazdy zastanowi- czy jakby sam byl tak j…y w dupe przez kolegow, jak Polska przez sojusznikow, to sie powinien z nimi dalej kolegowac czy zakladac swoja bande? Nie powinnismy nigdy zapomniec o 1939 i 1945 roku- kiedy bedziemy w potrzebie, nikt nam nie pomoze. Najlepszym rozwiazaniem bedzie pojscie w slady Witkacego…

Pracowalem, zylem za granica, teraz tez pisze z tzw. pierwszego swiata. Wszystkiego dobrego Polsce zycze, ale nie bogactwa. Niby pieknie, slicznie, dostatnio, ale jak spiewal sienkiewicz-wszystko h.uj. Nie ma wiezow rodzinnych, ludzie nie umieja nic poza waska specjalnoscia w zyciu liczy sie tylko ZYSK, jeszcze bardziej jak w takiej Polsce. Z innej manki to biedni muzlumanie zabraniaja obchodzic swiat i zyja sobie w gettach na wlasne zyczenie, ponadto w kraju, w ktorym nigdy wczesniej nie znano zlodziejstwa jako zjawiska nagle pojawily sie kradzieze i rozboje. Powodzenia k.urwa z tym multi-kulti i postepactwem…


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Cubino każdy podpisuje to, co uważa za stosowne – uważasz, że uczciwym w takim razie jest sytuacja, gdzie “pacjent” NFZ dowiaduje się, że jego choroba nie jest refundowana? I to nieważne, czy składki płacił, czy nie? to jest dopiero niemoralne i sztuczne – natomiast w USA każdy wie na czym stoi, no i jest to DOBROWOLNE.

Nie myslałem o Indyjskich miastach, jako wspaniałym miejscu do życia – e-e – natomiast chciałem dać przykład, że nawet tak totalny chaos potrafi nad sobą panować. Jak pisałem: uważam, że jakiś kodeks drogowy, reguły poruszania się po drogach są potrzebne, ale w znacznie mniejszej formie niż obecnie. Indie nigdy mi nie imponowały, ani nie fascynowały, tak więc dopisywanie mnie do tego kraju nie ma większego sensu – no ale wszystko przed nimi ;).

Co do infrastruktury to w wielu miejscach na świecie – np w Indiach istnieje prywatne linie metra, podobnie jak w Korei. Rynek samemu to wyreguluje, przecież zarządcy drogi zależy na tym, by na niej zarabiać – jeżeli cena będzie zbyt wysoka, to nikt nie będzie tam jeździł>trzeba będzie zniżyć cenę.

Natomiast co do planowanych dróg przez GDDKiA to uwzględniają one znacznie więcej rzeczy, w tym szeroko rozumianą ekologię, która też podraża niepotrzebnie koszta.


Waldeck_13 Said:

@jonas
Polski przemysł rozłożył się na długo przed przystąpieniem do Unii. A co do reszty, to się zgadzam. Tak, rzeczywiście po przystąpieniu do Unii, warunki życia w Polsce drastycznie się pogorszyły. Ludzie zbiednieli, coraz mniej zarabiają, jeżdżą coraz gorszymi samochodami. Głód panuje powszechny, a bezdomni liczeni są w milionach. Jak to powiedziała jedna kandydatka na premiera, Polska jest w całkowitej ruinie. A te autostrady i ekspresówki, to tylko takie atrapy, że niby coś tam się dzieje. Jeszcze rok, czy dwa i Polska całkowicie zginie zalana unijnym żywiołem. A taka fajne była….

@And
No właśnie!!!

@Fabrykant
Co do imigrantów zgoda. Tylko wcześniej to chyba jakoś tak niezgrabnie ująłeś. No, mniejsza z tym. Co do Unii – też zgoda, trochę kasy zostało zmarnotrawione, ale jednak przez te 10 lat Polska wykonała duży skok do przodu. Przyznaj, że bez Unii byśmy tego nie dokonali. A więc mówiąc językiem klasyka: Starajmy się, żeby minusy nie przesłoniły nam plusów. Bo myślę że jest ich więcej (plusów). Dużo więcej.

No i pozdrawiam generalnie!!!

@toughluck
Pełna zgoda!!! Nie wiem tylko po co mi to mówisz?

@DrOzda
Widzę, że są jeszcze jakieś głosy rozsądku na tym forum, w zalewie unijnego hejtu. Sami poszkodowani przez Unię tutaj. No normalnie, aż mi się żal ich zaraz zrobi, takie biedactwa.

@Ktosiek
I napawdę wolałbyś żyć w tych indyjskich miastach niż w Kielcach? To co ty tu jeszcze robisz?

“Ceny budowy dróg, kanalizacji itp są zawyżone dlatego, że nie są to ceny rynkowe, a sterowane przez państwo – nie twierdzę oczywiście, że byłoby bardzo tanio, ale po uwolnieniu ceny zmniejszyłyby się.”

Skąd wiesz? A ja myślę, że by podrożały, bo skoro woda jest podstawowym dobrem i wręcz niezbędna do życia, to prywatne firmy natychmiast by wywindowały ceny do niebotycznych poziomów.

Ty o tych prywatnych drogach, to tak na serio? Zawsze jak czytam twoje posty, to się z całego serca cieszę, że takich jak ty jest zaledwie promil i nie macie szans na urządzenie świata po swojemu.

@Miki
Ok. Ale skąd ta teza, że wszyscy uchodźcy to terroryści?

@Ktosiek
Jeśli uważasz, że powszechny bród, smród i ubóstwo to jest panowanie nad chaosem, to gratuluję poczucia humoru.

Jeżeli na danym odcinku funkcjonuje jedyna prywatna linia z której ludzie zmuszeni są korzystać, to właściciel będzie windował cenę żeby zarobić. A więc dochodzę do zupełnie przeciwnych wniosków niż ty.

@Do wszystkich “miłośników” Unii:
Wytułmaczcie mi jedno: skoro wam tak źle w tej Unii, to kiedy było wam lepiej? Zanim Polska do Unii przystąpiła? A może za komuny było wam lepiej? A może w stanie wojennym? A może za okupacji było w Polsce lepiej niż w Unii? A może podczas zaborów mogliśmy się cieszyć nieograniczoną wolnością, a Polska gospodarka kwitła i się rozwijała? No wytłumaczcie mi to, bo k…wa nie rozumiem. Nikt wam nad głową nie stoi, nie każe mówić w obcym języku, lufy do skroni nie przykłada, nie głodujecie, samochody macie, żyjecie na nieporównywalnie lepszym poziomie niż wasi rodzice, dziadkowie, nie mówiąc o pradziadkach. I dla was problemem jest, że Unia narzuca kilka zupełnie nieistotnych w życiu codziennym regulacji. Których nawet nie odczuwacie. Żarówka rtęciowa, no k…wa zajebisty problem życiowy. Na pewno większy niż pobyt mojego dziadka w Dachau. Tak wam źle biedactwa w tej Unii. To popytajcie, rodziców, dziadków. Powiedzą wam jak było. Nie musicie stać w wielogodzinnych kolejkach, bo wszystko kupicie w każdym dowolnym sklepie. Więc jeszcze raz powtarzam z pełną premedytacją: w dupach wam się od dobrobytu poprzewracało i tyle.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Waldeck: ten syf ma, moim zdnaiem, trochę inne podłoże, niż ten chaos, ale to moje zdanie.

Nieistotnych w życiu regulacji? to, że auta muszą posiadać szereg systemów bezpieczeństwa, które znacząco podrażają zakup tych aut to nieistotne? albo, że nie mogę kupić swojej ulubionej żarówki z drutem wolframowym, czy odkurzacza o mocy większej niż 1900, a niedługo 650W? Nie wspomnę już o kwestii np. uchodźców z Syrii i paru innych rzeczach, jak np uczenie dzieci w szkołach różnych świństw – i to pomimo sprzeciwu rodziców. Rozumiem, że podatki Ciebie nie dotyczą i to jest też “nie istotna w życiu regulacja” – bo dla mnie jest – oczywiście na razie nie musimy się troszczyć o nasze głowy, ale każdy socjalizm prowadzi do tego samego, więc przed UE wszystko jeszcze przed. O promowaniu różnych chorób nawet nie chce mi się pisać. Dług publiczny, który w ciągu 10 lat świetlnych urósł o 140% to pewnie też nic takiego.

O faktycznym przywództwie Niemiec w UE nie muszę chyba nikogo przekonywać? to oni grają tutaj pierwsze skrzypce, tak więc jednak i tak postawili na swoim, i co najlepsze, bez czołgów i armat.

Polska powinna albo tworzyć sojusz militarno-gospodarczy w obrębie grupy Wyszehradzkiej/państw słowiańskich albo przybliżyć się do Rosji. USA i Nato są fajne, ale USA jest daleko – za daleko, by czuć się bezpiecznie – takie moje zdanie – natomiast Niemcom, Francuzom czy Anglikom średnio bym ufał. Natomiast do Unii – tych naszych 10 lat świetlnych, niestety, dopłaciliśmy… więc tak i tak, źli wygrali – a nawet jeżeli moje źródła by się myliły – faktycznie dostaliśmy ileś tam mamony i wyszliśmy na tym na plus – to jednak było przejście z deszczu pod rynnę > patrz emigracja polaków – przysłowiowe, jak nie kijem go to pałą ;).


And Said:

@Waldeck: Jest tragicznie w tej Unii. Zapodział mi się gdzieś paszport i nigdzie poza tą Unię nie mogę wyjechać. Pozostaje skoczyć do NL, DK albo gdzieś tam. Normalnie nie wyrobię zaraz.

Swoją drogą jak już się udaję w kierunku zachodnim bez tego paszportu, to jakoś z przyzwyczajenia zawsze zatrzymuje się na kawkę w Helmstaedt. Tam panie w Restaurancie słabo mówią po niemiecku, ale jest gdzie się przejść z pieskiem.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

A problemy dopiero nam się zaczną, ZUS jak pisałem już zbankrutował, a emigracja zarobkowa Polaków nie jest tutaj czynnikiem pozytywnym – oczywiście nie chciałbym nikomu ograniczać możliwości wyjazdu, bo nie o to tu chodzi -fakt jest jednak faktem, że otwierając swoje rynki pracy na ludzi w wieku produkcyjnym kraje starej UE doskonale wiedziały, co otrzymują – zdrowych, chętnych do pracy ludzi, którzy będą w stanie utrzymać system emerytalny krajów starej UE przez kolejne lata. Tutaj nie ma nic za darmo, bogaty nie da biednemu paru mld za ładne oczy – ocknijcie się co niektórzy.


And Said:

@Kilo: Skocz Ty sobie na Ukrainę i zobacz jakie Rosja zapewniła tam bezpieczeństwo. Masz blisko. I zapytaj jak tam się im żyje i czy mogą sobie posprzątać mocnym odkurzaczem i poświecić wolframem jak nie ma prądu przez 3h dziennie.


Dr. Kamil Said:

Wy tu pitu-pitu o ekologiach i uniach a wczoraj była premiera pierwszego od wielu lat masowego auta drzwiami typu gullwing :) Jest to Tesla model X.


Waldeck_13 Said:

Tak, ktosiek w skali całego życia oraz doświadczeń poprzednich pokoleń, to są pierdoły. Dokładnie tym są.

“Polska powinna albo tworzyć sojusz militarno-gospodarczy w obrębie grupy Wyszehradzkiej/państw słowiańskich albo przybliżyć się do Rosji.”

I tu już ci podziękuję za dyskusję. I jeszcze raz powtórzę, że cieszę się, że takich jak ty jest tak mało. Jezu, jak się cieszę

A tak na marginesie, to lata świetlne są miarą odległości, a nie czasu. Nie kompromituj się bardziej. Już pomysłem na sojusz z Rosją, wystarczająco się skompromitowałeś.


Mavi Said:

@Ktosiek
“Polska powinna albo tworzyć sojusz (…) grupy Wyszehradzkiej/państw słowiańskich albo przybliżyć się do Rosji. (…) Niemcom, Francuzom czy Anglikom średnio bym ufał.”

Sory, ale poleciałeś całkowicie po bandzie. Uważasz, że Rosji możemy zaufać? To zakrawa na zaślepienie na poziomie Kaczego.

“albo, że nie mogę kupić swojej ulubionej żarówki z drutem wolframowym”
Możesz – ale wypełnioną halogenem, o mocy nawet 120W. Ja mam wszędzie LEDy i zapomniałem co znaczy wymiana żarówki – proponuje spróbować, te koreańskie są nawet niezłe.

“czy odkurzacza o mocy większej niż 1900, a niedługo 650W”
Jak często kupujesz odkurzacze, że na serio jest to dla Ciebie ważny, życiowy problem?

“nie wspomnę już o kwestii np. uchodźców z Syrii”
Za każdą sztukę dostaniemy kasę z UE, a oni uciekną. Jak uciekną to znowu dostaniemy kasę na przygotowanie im miejsc, żeby nie uciekali, a oni znowu uciekną… ale fakt, można się bać, bo powody są.

“np uczenie dzieci w szkołach różnych świństw”
Nie spotkałem się z tym nigdzie poza internetem. Żaden mój znajomy, ani nikt z rodziny się z czymś takim nie zderzył. A nauczycielom pobłażamy niezależnie od unii.

“Rozumiem, że podatki Ciebie nie dotyczą”
Który z polskich podatków został podniesiony na polecenie UE i składki z niego idą tylko i wyłącznie na UE?

“Dług publiczny, który w ciągu 10 lat świetlnych urósł o 140% to pewnie też nic takiego.”
Że co? Z 36% PKB w najniższym okresie od upadku komunizmu do obecnych ~57%, to wg Ciebie 140%. “10 lat świetlnych” – to sformułowanie już mniej pasować nie mogło.

“to jednak było przejście z deszczu pod rynnę > patrz emigracja polaków”
Wg GUSu jesteśmy na poziomie zbliżonym do lat 1970, 1978, 1982, a niższym niż np. w latach 1986-1988. Tylko wtedy migrowaliśmy do USA i Niemiec, a teraz do UK. Wg tych samych statystyk od roku 1966 nigdy nie było sytuacji, że więcej nas przyjechało niż wyjechało.

Tak przewrotnie zapytam – wolność jest wtedy jak można sobie świecić wolframem, kupić giwerę i jeździć 150 po terenie zabudowanym, no nie?

@Waldeck_13
Odemnie mały propsik. Fakt UE dużo daje, ale minusów też sporo.

Do plusów dodałbym jeszcze w miarę niezłe prawo dotyczące zakupów z zagranicy. Może nie jest idealnie, ale w 90% przypadków formalności celno-podatkowo-akcyzowe sprzed wejścia UE się znacznie skróciły.


miki Said:

@Waldeck13 – ale ja nie mówię że uchodźców trzeba wypędzić, uchowaj Boże!!! Mówię o czym innym. Ludzie może i współczują uchodźcom – ale jeszcze bardziej boją się terroryzmu. Śmierci. Zamachów.
Jeżeli władza nie jest w stanie zagwarantować skutecznych środków eliminacji każdego chwasta co mu tylko przemoc strzeli do głowy – ludzie wybierają”prewencję” na zasadzie “nie będzie nikogo, wszyscy cudzoziemcy won”. I tak rodzi się współczesna ksenofobia – niestety tym różniąca się od klasycznej, że bazująca na BEZRADNOŚCI władz państwowych, zaszantażowanych i zastraszonych przez psycholi z Amnesty i tym podobnych.
Niestety – to tak jak z kibolami. Ludzie chcą mieć SPOKÓJ. Świadomość, że władza zawsze weźmie stronę nudnego, szarego ale bezkonfliktowego filistra przeciw oprychom i wichrzycielom. Dlatego przeciętny Kowalski widzi dwa rozwiązania np.sprawy kiboli: dorwać grupę bandytów po meczu i zlać pałą policyjną na kwaśne jabłko – albo zakazać meczy w ogóle. W końcu wędkarze czy szachiści nie robią burd na swoich zawodach.
Tak samo z terrorystami: dopóki miliony Kowalskich, ale także Schmidtów czy Dupontów nie dostaną jasnego przekazu: każdy śmieć co kombinuje coś z bronią, materiałami wybuchowymi itp. gdzie wisiał w ciągu tygodnia i to bezapelacyjnie – ksenofobia będzie narastać. Szkoda, bo biedni pozbawieni domu ludzie, ofiary wojny płacą za bandytów z ISIS i chroniących wszelkie formy ludzkiej swołoczy psycholi z Komitetu Helsińskiego i AI. Ci ostatni są niepomiernie groźniejsi…


jonas Said:

Sojusz w obrębie Grupy Wyszehradzkiej nie jest tak całkiem głupim pomysłem, w myśl zasady duży może więcej. Z realizacją bywa już niestety gorzej, ale trudno o solidarność kiedy Węgry mają Orbana, Słowacja Fico, a Polska ma Kopacz, kicającą na krótkiej niemieckiej smyczy. Czy to na pewno ta sama osoba, która kazała się wypchać i wytapetować koncernom farmaceutycznym, nachalnie próbującym wcisnąć szczepionki na sztucznie rozdmuchane a marginalne zagrożenie? Dziwne.

Waldeck_13 w formie – potrójne wykrzykniki, demagogia i wyśmiewanie Niewidzialnej Ręki Wolnego Ktośka. Nie żeby to do czegoś prowadziło, jest raczej śmieszno-straszne.


toughluck Said:

@miki: Problem z uchodźcami jest wtedy, gdy się nie integrują, tylko tworzą własne getta. Wtedy jest ryzyko, że zorganizują się też w sposób niebezpieczny dla społeczeństwa.
Ja jestem za przyjęciem tych uchodźców — ale uchodźców. Nie emigrantów zarobkowych, którzy w gruncie rzeczy są dezerterami, ani nie muzułmanów, którym w Syrii nic nie grozi.
Chodzi o to, by nikt cynicznie nie wykorzystywał faktycznego niebezpieczeństwa by sobie załatwić wygodne życie w UE.
Jeśli przyjmować uchodźców, to rozlokować ich po Polsce — 1-2 rodziny na miasto i nawet pozwolić żyć koło siebie, ale nie grupować tysiąca imigrantów na jednym osiedlu.

@Mavi, Ktosiek: Problem z odkurzaczami jest inny. UE głupio ograniczyła moc maksymalną zamiast skupić się na skuteczności. Jeśli nie zmieni się technologii, to odkurzaczem o mocy 800 W będzie się odkurzało co najmniej cztery razy dłużej, niż takim o mocy 1600 W, a więc zużyje się dwa razy więcej energii.
Moi dziadkowie mają 40-letni odkurzacz o mocy 300 W. Ciągnie równie dobrze, co firmowy 10-letni odkurzacz o mocy 1600 W. Stare odkurzacze wolnoobrotowe były równie skuteczne, co dzisiejsze, a w dodatku znacznie cichsze, można było przy włączonych normalnie rozmawiać.
Owszem, dziś są też odkurzacze ciche (przez tłumiki), ale nie tak ciche, jak pokazują reklamy. Nikt nie robi wolnoobrotowych, bo są dużo droższe w produkcji.
Wystarczyłoby ograniczyć nie moc, ale ustalić minimalną skuteczność — ktoś chce odkurzacz o mocy 2500 W? Proszę bardzo, włączasz i najpierw wciąga dywan, a potem zrywa tapety w całym domu.
A nawet to nie było potrzebne — nakazać producentom stosować tabliczki ze skutecznością energetyczną (m³/kWh) i generowanym hałasem przy maksymalnej i minimalnej mocy. Stare odkurzacze dostałyby klasę A++ w cuglach, większość nowych gdzieś w granicach E.

@Waldeck13: Ja tylko zwracałem uwagę, że konserwatyzm nie ponosi odpowiedzialności za naszą obecną sytuację.

Aż by się chciało zacytować Tyrmanda:
W Ameryce pisze się mnóstwo książek o tym jak źle jest w Stanach Zjednoczonych. To dobrze, że się pisze, stanowią one wielką gwarancję, że bez względu na to jak jest dobrze, kiedyś będzie jeszcze lepiej.
W komunizmie pisze się również mnóstwo książek o tym jak źle jest w Ameryce. I jeszcze więcej książek o tym jak cudownie jest w komunizmie. Co sprawia, że równowaga zostaje zachwiana.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Mavi: niekoniecznie, ale prawo do posiadania broni, czy możliwość zakupu żarówki takiej, jak lubię – ewentualna możliwość ich produkcji – już tak. Natomiast co do 150km/h w terenie zabudowanym to być może trochę za szybko – ale myślę, że 80 nikomu krzywdy nie zrobi – szczególnie, że w Polsce teren zabudowany to często – dosłownie – 4 domy na krzyż. Do tego dochodzi kilka pierdół jak brak obowiązku pytania się urzędnika o jakieś pozwolenia, zgody itp. Czy też możliwość zadania paru pytań byłemu prezydentowi, ale jak pokazuje przykład Ziemowita Kossakowskiego nie tak łatwo jest zadać pytanie prezydentowi, by nie narazić się na medialny lincz. Prócz tego parę innych rzeczy – tak wiele i tak niewiele zarazem.

Uważam, że umiejętnie prowadzona polityka z Rosją zagwarantowałaby Polsce znacznie silniejszą pozycję w świecie niż obecna – a także wiele innych rzeczy, jak choćby tańszy gaz, dostęp do wielkiego rynku zbytu i – odpukać – ewentualne wsparcie wojskowe II potęgi wojskowej świata. Oczywiście należało by rozwiązać wiele spraw z przeszłości, ale to wszystko jest do ogarnięcia, podobnie jak agentura rosyjska w Polsce. Zresztą, jak pokazuje przykład Białorusi, która potrafi się postawić Rosji, to mam wrażenie, że ten sayuz jest dużo mniej restrykcyjny, niż ten z centralą w Brukseli.

Kwestia odkurzaczy itp – to nie chodzi o życiowy problem, tylko o pewne podejście – paru urzędników myśli, że może WYMUSIĆ na producentach bardziej efektywne wykorzystanie odkurzaczy przez NARZUCENIE odgórnych norm – to samo jest z samochodami, tylko tutaj producenci już mówią, że technologia nie jest w stanie nadążyć za kolejnymi normami Euro.

O podatkach mówiłem w sensie ogólnym, nie tylko w kontekście uczestnictwa Polski w UE – natomiast mogę na szybko powiedzieć, że np akcyza poszła do góry, by dobić do “unijnych standardów” – choćby węgiel.

140% – chodziło o wartość długu w złotówkach – 2004:430mld, 2014:880mld-1bilion.

Do tego masa urzędników (ok. 100K) zatrudniona do obsługi tych “dotacji”, nietrafione inwestycje itp rzeczy – te pieniądze naprawdę nie biorą się znikąd – na razie Polska jest jak młody kredyciarz – wydaje, żyje na bogato – problemem jest, że kredyty trzeba zwrócić. Podobnie jak zbankrutowane już kraje starej Unii, ale one już mają plan – Polska jest częścią tego planu – oczywiście nie uratuje to europejskiego socjalizmu, po prostu przedłuży jego agonię.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

I żebyśmy nie łapali się za słówka – “już zbankrutowane” to może lekkie przegięcie, ale kraje te (zachód) są do tego na BARDZO dobrej drodze :-).


Aremberg Said:

W komentarzach zrobił się istny Wykop.pl, a to od jakiegoś czasu nie jest już komplement. Szukanie lewactwa tam gdzie go nie ma i plucie ogniem na wszystko dookoła. Sam wpis dobry, ale skrzętnie omija pewne fakty.

Od siebie dodam, że Europa a zwłaszcza taka Polska idzie w kierunku marginalizacji wsi i powiększania się miast oraz koncentracji zaludnienia na tej samej powierzchni. Skąd się to bierze? W takim Krakowie przez ostatnie 20 lat wyburza się fabryki i stawia korpobiurowce. Staje się jasne, że na tej samej powierzchni którą zajmowała kiedyś fabryka, dziś pracuje o wiele więcej ludzi, którzy czymś do tej roboty dojeżdżają. Lokalizacje biznes parków lub poszczególnych biurowców to często totalna pomyłka, ale o tym będzie zaraz. Sporo z korpoludzi to przyjezdni vel słoiki, którzy jak ktoś słusznie zauważył, przywożą ze sobą zwyczaj jeżdżenia wszędzie samochodem. Nie pomagają nieistniejące w Polsce plany zagospodarowania przestrzennego, umożliwiające tworzenie monokultur (jak słynny mordor na domaniewskiej), olewanie rozwoju infrastruktury wokół nich, w której tworzeniu koniecznie powinni ponosić koszty deweloperzy, czy stawianie ekstremalnie dogęszczonych osiedli “fawela park” w środku dupy, skąd nawet chcąc kupić bułki pasuje wsiąść w samochód.
W niemal każdym mieście wojewódzkim w Polsce wciąż przybywa ludzi, którzy ciągną za pracą do nowych korpo, a wraz z nimi ekspansja splendiżowych osiedli i również kolejnych samochodów. Za tym nie idzie jednak infrastruktura drogowa, bo zwyczajnie nie nadąża/ nie ma kasy lub oba naraz. Jednak jej rozrost w nieskończoność nie rozwiąże problemu, czego dowodem są stojące w korkach auta na autostradach 2×4 na przedmieściach amerykańskich miast. W pewnym momencie trzeba ludzi odzwyczaić od jeżdżenia wszędzie autem i postawić na zbiorkom, bo za chwilę nikt nie dojedzie w mieście niczym i donikąd, nawet starą szosą na bezglutenowych oponach na festiwal tadżyckich tańców ludowych i podobnych rozrywek, z których dyskretna szydera mnie cieszy, ot pogląd mój taki nieprestiżowy i nieeuropejski na tę durnowatą modę z bieganiem włącznie.
Na pewnym forum z skyscraper w nazwie tłucze się od dawna jeden prosty postulat: miasta są dla ludzi, nie dla samochodów. Szczególnie w Europie, gdzie miasta są o wiele starsze niż spalinowy czterokołowy wynalazek i nie budowano ich z myślą o jeżdżeniu. wszędzie 5-metrowym SUVem czy kombi.
Cały cyrk stąd, że w ostatnich latach zorientowano się, iż w europejskich miastach częściej większą wygodę poruszania się ma samochód niż człowiek i pasuje coś z tym zrobić. Niektórzy jak pani Hidalgo trochę z tym popłynęli. A wracając do naszego podwórka: po prostu w Polsce wolny rynek jest zbyt wolny tam gdzie być nie powinien (podobna historia jest z przydrożną reklamozą i chaosem przestrzennym), co dowodzi że czasem szczypta komunizmu nie zaszkodzi, bo z niektórymi narodami inaczej się nie da – że tak lewactwem zakończę. Albo ograniczymy ruch samochodowy w miastach ulepszając zbiorkom, albo zatrzymujemy napływ nowych ludzi wprowadzając wizy dla mieszkańców Łukowa w Warszawie (odpowiednio Mielca i Dębicy w Krakowie) czy też dzielimy miasto na ringi i od rogatek dowalamy opłaty za wjazd dla obcych blach.


Cubino Said:

Naprawdę uważasz, ze na Białorusi żyje się fajniej, bo mają bliższe związki z Rosją i można w sklepie kupić wolframową żarówkę?


jiffy Said:

no jeszcze by tego brakowało by dzieci uczyć tylko tego na co ich katolaccy rodzice wyrażają zgodę


Fabrykant Said:

@Ktosiek: Nadmiar urzędników to nie jest głównie problem pomysłów Unii, tylko nasza własna działalność, która doskonale produkuje wyborców partiom rządzącym. W ogóle prawie wszyskie problemy jakie poruszyłeś, może z wyjątkiem żarówek, powstałyby gdyby Unii wcale nie było. To problem w połowie: zaszłości komunizmu i kolesiostwa/ nepotyzmu jaki mamy we krwi (ja też, tylko się nie udzielam). Jak jest jakiś problem, to najlepiej wydać przepis i zatrudnić jakiegoś znajomego do pilnowania czy jest przestrzegany. To nie jest plan Unijny, żebyśmy wydali wszystkie dotacje na pierdoły i kostkę Bauma, tylko nasz własny plan, nasza własna krótkowzroczność i nasz własny brak spojrzenia propaństwowego. Byleby Heniek coś szarpnął z tej Unii, to się nam potem odwdzięczy- to jest tak powszechne, że aż banalne.
Co do Białorusi, to proponuję Ci zrobić tam krótką wizytę.
Co do sojuszy z Rosją- przez ostatnie 500 lat byliśmy nieźle przez nich dymani, z małymi wyjątkami naszej dominacji. Nie licz na ich europejską mentalność. Im można się tylko stawiać, co słabo nam wychodzi, bo jak wspomniałem myślenie propaństwowe jest u nas zastąpione myśleniem o własnej d.


Mav Said:

@Ktosiek
“Natomiast co do 150km/h w terenie zabudowanym to być może trochę za szybko – ale myślę, że 80 nikomu krzywdy nie zrobi”

A ja myślę, że nawet 300 nikomu krzywdy nie zrobi. Zrobi za to wypadek, nawet ten przy 10km/h. Zatem należy zlikwidować ograniczenia, a zakazać wypadków!

“Do tego dochodzi kilka pierdół jak brak obowiązku pytania się urzędnika o jakieś pozwolenia, zgody itp.”

A potem płacz “kto pozwolił na budowę na terenach zalewowych”, albo “kto pozwolił na budowę obok strzelnicy/toru wyścigowego/etc.”.

To, że w Polsce system źle działa nie znaczy, że system jest w ogóle zły – trzeba go dopasować do otoczenia i lokalnego folkloru. Dlatego przepisy lokalne mają pierwszeństwo nad unijnymi. A to, że są do bani to zupełnie inna historia…

“Uważam, że umiejętnie prowadzona polityka z Rosją zagwarantowałaby (…) ewentualne wsparcie wojskowe II potęgi wojskowej świata.”

Bardzo nieładnie powiem, ale chyba sobie jaja robisz. Nie gadaj takich głupot, bo Cie nikt na serio nie będzie brał w jakichkolwiek dyskusjach.

Z odkurzaczami – moce od lat szły w górę. Kiedyś odkurzacz (np. Miele S274i) miał około 1100W i ciągnął lepiej niż nowy Bosch o mocy 2600W (nie pamiętam symbolu). Moc powoli zbliżała się do granicy 3kW (czyli w sumie max. dla domowego gniazdka 230v).

Jest pełno “niewygodnych, odgórnie narzuconych norm”, jak np ROHS. Frytkownice muszą posiadać zabezpieczenia, żeby olej nie został zagrzany więcej niż 210*C. Wielu klientów chce, aby frytkownica rozgrzała się do ponad tej wartości (bo umożliwi to im wrzucenie większej ilości frytek na raz do małej objętości oleju) – zła norma nie pozwala i okrada ich z wolności spalenia swojej budy z frytkami.

O akcyzie na węgiel się nie wypowiem, bo się nie znam.

“140% – chodziło o wartość długu w złotówkach”
No sorry, ale tak się nie da. PKB w tym czasie wzrosło z ~250 do ~570 miliardów USD.

“na razie Polska jest jak młody kredyciarz”
I to wg Ciebie jest problemem UE, a nie Polski? No sorry, ale w moim mniemaniu “młody kredyciarz” jest sobie winny, a nie “zły bank” który daje pożyczki.


Łukasz Said:

Lekki Off topic.
W temacie najbardziej burackich ogłoszeń:
http://olx.pl/oferta/sprzedam-lexus-rx-400-h-CID5-IDbBDUB.html#dac378f52f
Fura wystawiona za ponad 80k, warta realnie jakieś 60, max 70 w stanie mint. Zdjęcie powala. I z opisu: “elektrycznie podnoszony bagażnik”, […] “bluetutch”.


MAK Said:

@Fabrykant, @Ktosiek, realizowałem ostatnio dwa projekty finansowane z UE, jeden za pośrednictwem ministerstwa, drugi za pośrednictwem urzędu wojewódzkiego. W obu stosowany był wymóg aby dokumenty były podpisywane w kolorze niebieskim. Urzędnicy unijni nie wymagają tego od co najmniej kilku lat. A to tylko mały drobiazg, tak naprawdę w obu projektach gdzie by nie dotknął to wymagania biurokratyczne dalece przekraczały “brukselskie”.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Cubino: tu nie o to chodzi – Białoruś to kraj ciągle bombardowany w mediach oraz na arenie międzynarodowej, kraj który nie wziął paru miliardów “dotacji” i nie ma gigantycznego zadłużenia – czy to liczonego w USD czy w porównaniu do PKB (ok. 35%). Do tego niższe podatki i nie najgorsze drogi.

Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest w żaden sposób wolnorynkowa mekka (choć robi się tam różne kroki w dobrym kierunku, więc nigdy nie mów nigdy), ale przykład na to, że kraje mogą się rozwijać bez UE – i to pomimo naprawdę dużej nagonki oraz sankcji na ten mały kraj. DO tego Łukaszenka potrafi postawić się Rosji, co naszym politykom marnie wychodzi (i w przypadku Rosji i w przypadku Brukseli).

@Fabrykant: no to jesteśmy sobie sami winni ? przecież UE nadzoruje wydawanie tych środków, często wtrącając swoje poprawki – o ogólnym negatywnym wpływie ekonomie, finansowaniu nietrafionych biznesów nawet nie wspominam – to ma dużo dalej idące konekwencje niż to, że X kupi sobie jakieś pierdoły za pieniądze unijne – ceny różnych usług spadają, bo taki X kupi sobie parę zabawek za nie swoje pieniądze i myśli, że zwojuje rynek dając cenę często o 50% niższą, niż konkurencja, która musiała wyłożyć z własnej krwawicy na taki sprzęt/lokal/cokolwiek.

Rozdawnictwo jest po prostu szkodliwe, niszczy moralnie a później i fizycznie -weź choćby ‘uchodźców’ – ostatnio widziałem wywiad, jak płakali, że nie mają szybkiego internetu – to są problemy uciekających przed wojną, be sure :-).


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

Rozdawnictwo = redystrybucja.


Fabrykant Said:

Z mojej wiedzy UE nie za bardzo nadzoruje wydawanie środków. Być może na poziomie autostrad i aquaparków. Na poziomie niewielkich projektów nadzór jest mikry. Dlatego- tak, jesteśmy sobie winni, dokładnie tak.
Zgadzam się też, że rozdawnictwo funduszy unijnych na biznes niszczy równość konkurencji. Choć oczywiście zwiększa bogactwo kraju i “ludziom żyje się dostatniej”. (to uwaga do tych, co narzekają, że narzekam :) ). Natomiast ci co otworzyli biznes jeszcze przed czasami dotacji i doszli do sukcesu własnym sumptem mają wobec dofinansowanych przerąbane.


Mav Said:

@Ktosiek
Czekając na resztę mojego komcia:
“no to jesteśmy sobie sami winni ?”

TAK.

“ceny różnych usług spadają, bo taki X kupi sobie parę zabawek za nie swoje pieniądze i myśli, że zwojuje rynek dając cenę często o 50% niższą”

Nigdzie nie spotkałem takiej różnicy w cenach, przy podobnej jakości towarów czy usług. Tak drastycznie niższa cena oznacza albo podróbkę, albo fuszerkę.

Poza tym to jest tak samo niesprawiedliwe jak otrzymanie wysokiego spadku, albo firmy/maszyn po rodzicach/rodzinie/znajomych.

“przecież UE nadzoruje wydawanie tych środków, często wtrącając swoje poprawki”

Wiesz jak te poprawki wyglądały w przypadku gospodarstwa agroturystycznego? Wykreślono poduszki na leżaki (bo nie było ich w projekcie). Całe 6 sztuk o łącznej wartości max. 600zł. A projekt opiewał na ponad 100 tysięcy.

W zakładzie produkcyjnym dokonywano tylko i wyłącznie poprawek formalnych (np. nie “zaginarka” a “giętarka do blach”). Wszystkich tych poprawek dokonywali nasi (polscy) urzędnicy np. z Urzędu Marszałkowskiego.


Mav Said:

Ktośku sprawdź mój poprzedni komentarz – już się pojawił.


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Mavi:

Zabronienie wypadków zajechało delikatnie Szumlewiczem :-) – on z kolei chciał zakazać ubóstwa (ustawowo, to ważne).

Mavi, ale domy budują zazwyczaj ludzie dorośli – to ich pieniądze, ich działki i ich problemy – co innego, gdyby ktoś zataił, że to teren zalewowy, ale to zupełnie inna para kaloszy. Natomiast frytkownice i inne sprzęty AGD – te sprzęty ktoś projektuje, więc ktoś bierze na siebie odpowiedzialność za nie.

Nasi decydenci faktycznie dostali małpiego rozumu – wydają i budują, bo jest, bo jest fajnie, bo coś się dzieje – jak choćby w Kielcach – na gwałt wymieniają wszystkie przystanki :] – nie to, żeby starych nie było – te są lepsze, nowe. Teoretycznie nie jest to problem UE, w praktyce te pieniądze zostały tam zebrane z podatków, pod przymusem z innych od szeregowych podatników, oraz to, że tamte kraje UE też są już zadłużone – tak więc bankrutujące kraje pożyczały Polsce pieniądze – po co? wydaje mi się, że kraje zachodu doskonale wiedziały, że jednak dość znaczna ilość Polaków wyjedzie poza granice – i, że będą zasilać tamtejsze ZUSy – nie ma nic za darmo.

Mavi, co do odkurzaczy – może niektóre ciągną lepiej, niż inne :] tego nie sprawdzałem, zawsze mieliśmy Zelmery i były ok. Natomiast nie widzę tutaj powodu, by urzędnik odgórnie ustalał moc odkurzacza, choćby Ci produkowali mało co ssące trójfazowe potwory.

Co do węgla: http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/artykuly-wolnorynkowe/wegiel-w-gore/ .

Dług: teoretycznie rozumiem o co Ci chodzi – są ludzie, którzy zadłużą się na xxxK zł i go spłacą, bo często te pieniądze mają, a chodzi np o przykrycie dochodów itp – a dla niektórych dług xxx zł będzie barierą nie do przejścia – problem jest w tym, że rząd nie ma prawa zadłużać swoich obywateli – tzn. prawo ma (sam sobie je nadał), ale to jest to niemoralne, złe, prowadzące do zguby – na razie po prostu nikt się specjalnie o te długi nie upomina, ale będziemy musieli je kiedyś spłacić – i pomimo tego, że jestem bez kredytów, to państwo “obdarowało” mnie kwotą ok. 20 paru tysięcy złotych takiego kredytu, zaciągniętego bez mojej zgody i wiedzy.

Wydaje mi się, że Rosjanie chcą teraz głównie robić biznes, nie uważałbym ich jako naszych wrogów apriori – choć fakt faktem, istnieje potężne brzemię historyczne – ale jak mówię, są jeszcze inne kraje. Sojusz z USA miałby sens, gdyby Ci byli zainteresowani zbudowaniem swoich baz u nas, jak np w Korei – ale chyba nie są, bo te są już w DE.


miki Said:

@Aremberg – “W pewnym momencie trzeba ludzi odzwyczaić od jeżdżenia wszędzie autem i postawić na zbiorkom” – wszystko OK, tylko dlaczego kawałek jednej linii metra w Warszawie powstawał 5 lat? Skoro transport to priorytet, to może należałoby zwiększyć inwestowanie w ten priorytet? Zwłaszcza że jak pokazuje przykład Mostu Łazienkowskiego – jak się czuje smród koło d… to można szybko działać. Wszystko wskazuje że cała wymiana 90% konstrukcji mostu będzie trwać krócej aniżeli parę lat temu budowa śmiesznych ślimaków na ten most.
Druga sprawa – nie chcecie mieć niepotrzebnego ruchu w miastach, OBNIŻCIE DO CZORTA CZYNSZE ZA LOKALE UŻYTKOWE!!!! Stawki w Wawie ale nie tylko tu są tak wyżyłowane że aby dotrzeć do połowy potrzebnych sklepów trzeba tramwaju albo samochodu. Zwiększa to tłok i w tramwajach i na drogach. A kiedyś na osiedlu był i sklep z telewizorami i zegarmistrz i ciuchy i 1001 drobiazgów i było ok. Dziś spali się w domu żarówka albo bezpiecznik – trzeba dymać przez pół miasta. Wot, logika…


benny_pl Said:

mnie to najbardziej ciekawi, kto te pieniadze wogole pozycza na zadluzenie kraju, wiedzac w dodatku ze nikt tego nigdy nie odda, chyba ze bedzie chcial odzyskac to poprzez np zabranie jednego wojewodztwa… tylko co z ludzmi tam zyjacymi?


Mav Said:

@Ktosiek
“Zabronienie wypadków zajechało delikatnie Szumlewiczem”
Wiem – było to celowe. Skoro więc ustaliliśmy, że zakazywanie wypadków jest głupotą to ograniczenia trzeba ustawić. Trzeba również ustawić ograniczenia do miejsc stawiania budynków.

“Mavi, ale domy budują zazwyczaj ludzie dorośli”

Którzy niekoniecznie muszą się na wszystkim znać i dopytać o każdy szczegół. Teoretycznie sprawny wydział urzędu powinien w danej dziedzinie być obeznany. Fakt – często nie jest, ale to nie oznacza, że całkowita anarchia byłaby lepsza.

“Natomiast frytkownice i inne sprzęty AGD – te sprzęty ktoś projektuje, więc ktoś bierze na siebie odpowiedzialność za nie.”

No właśnie nie do końca. Bo żeby wypuścić na rynek i sprzedawać to urządzenia muszą spełniać państwowe (i unijne) przepisy. Te przepisy nieraz są nie w smak klientom i użytkownikom. Często są dla nich kompletnie niezrozumiałe, ale pomagają producentowi nie walnąć “gafy” (nie każdy produkt można przetestować w każdych warunkach – np. kompatybilność elektromagnetyczna). Nazywane są “normami”.

Ale nie oznacza to, że są niepotrzebne. Ponadto producent (w bardzo wielu przypadkach) deklarację zgodności na urządzenia elektryczne może wystawić samodzielnie, ale na gazowe oznacza to certyfikację w odpowiedniej jednostce. Czy to wg Ciebie niepotrzebne zakazy, zbędna biurokracja?

Co do węgla – to chyba najlepsza droga (wolnorynkowa). Podniesienie ceny na węgiel ma wymusić na użytownikach zmianę opału. Chyba nie uważasz, że wariant “krakowski” (czyli odgórny zakaz przez najbliższą obywatelowi władzę – radnych) jest lepszy?

“Natomiast nie widzę tutaj powodu, by urzędnik odgórnie ustalał moc odkurzacza, choćby Ci produkowali mało co ssące trójfazowe potwory.”

Nie widzę powodu, by “urzędnik” odgórnie ustalał prędkość w terenie zabudowanym. Przecież prędkość w ogóle nie szkodzi.


rosenkranz Said:

ja bym ktośkowi przyznał honoris causa programu ‘dzieci wiedzą lepiej’


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@Aremberg: miasta bez samochodów to nie miasta – to wymarłe miasta :). Prawda jest taka, że człowiek musi mieć pewną swobodę przemieszczania się – nic nie zapewnia jej lepiej i taniej niż samochód. Europejskich miast nie tworzono też z myślą o sieciach energetycznych.

@Mavi: ale celem ruchu drogowego nie jest bezwzględne bezpieczeństwo – by takie uzyskać należałoby albo ograniczyć ruch do 10-20km/h (co i tak nic by nie gwarantowało) albo całkowicie tego ruchu zakazać. Celem ruchu drogowego jest szybkie przemieszczanie się – oczywiście, czasem wypadek się zdarzy, podobnie jak z prądem – jednakże nikt na razie nie wpadł na pomysł (wszystko przed nami) by ograniczać dostęp do prądu ze względu na bezpieczeństwo – prąd jest tak samo niebezpieczny jak w momencie jego odkrycia. Poza tym istnieją badania, że kierowcy nie wiedzący jaka prędkość jest bezpieczna (w naszym wypadku 50km/h) jeżdżą bezpieczniej – według swoich możliwości i potrzeb. Podam inny przykład – gdyby państwo wymusiło na każdym obywatelu, by ten miał skrępowane do tyłu ręce, to pewnie do zera spadłaby kradzież kieszonkowa – ale jednocześnie wszelakie wskaźniki, czy to gospodarcze czy każde inne też poleciałyby na zero :) – człowiek musi mieć wolność tworzenia i działania.

Nie widzę też żadnego problemu, by prywatny właściciel drogi ustanowił jakieś ograniczenie – nic nie stoi na przeszkodzie, jak pisałem, jestem za relatywnie małym kodeksem drogowym.

Jak pisałem, domy budują dorośli i to w ich interesie jest, by pytali się i brali wszelkie okoliczności pod uwagę – inaczej albo niczego się nie nauczą ze swojej porażki, albo zmusza innych, bardziej rozsądnych, do dopłacenia do swojej porażki.

Normy, certyfikaty – ale to wszystko mogłoby istnieć BEZ ingerencji państwa, bez odgórnych założeń – producentowi zależy, by urządzenia były bezpieczne, bo nikt nie kupi np kopiącego prądem tostera. Wystarczyłoby np certyfikat SAE.

Chodzi o to, że urzędnicy nie ustalają przepisów zgodnie z rynkiem, a często też wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.


sosek Said:

Nie ma KIEROWCY (pewnie robi swapa w Cinquecento), więc ktoś to musi napisać:

Za komuny był lepiej, bo chociaż dzień bez samochodu czy telefonu był prawie zawsze to mogłeś trzymać mleczną krowę na działce!!!!111jeden

@Ktosiek:
To całkiem zabawne, że jak mocniej podrapać to z tego twojego liberalizmu zostaje niechęć do regulacji gospodarczych i tęsknota za carskim zamordyzmem w każdej inne sferze (w obyczajówce, w sprawach religii). Jak to godzisz?


Mavi Said:

@Ktosiek
“ale celem ruchu drogowego nie jest bezwzględne bezpieczeństwo – by takie uzyskać należałoby albo ograniczyć ruch do 10-20km/h (co i tak nic by nie gwarantowało) albo całkowicie tego ruchu zakazać”

Zatem należy znieść ograniczenia prędkości w ogóle?

I widzisz – powoli dochodzimy do wniosku, że brak regulacji jest zły, nadmierna regulacja też. Trzeba znaleźć umiar.

“Normy, certyfikaty – ale to wszystko mogłoby istnieć BEZ ingerencji państwa, bez odgórnych założeń – producentowi zależy, by urządzenia były bezpieczne”

Zwłaszcza produkującemu masowy chłam, ogłaszającemu upadłość, i zakładającemu szwindel od nowa. Rynek by zweryfikował… no niestety, ale nie. Większość ludzi nie wie kto stoi za rzeczami, które kupują. Zmiana nazwy, adresu i loga firmy spowoduje, że ludzie w ogóle nie będą w stanie weryfikować

“bo nikt nie kupi np kopiącego prądem tostera.”

Nikt za wyjątkiem pierwszych 10 000 osób… a jak się komuś spali buda z frytkami to powinien być ubezpieczony, albo dostać pomoc z organizacji charytatywnej, bo od producenta, który nic nie ma nic się nie wyciągnie.

“Wystarczyłoby np certyfikat SAE.”

Ustalony przez gigantyczne korporacje dla gigantycznych korporacji.

“a często też wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.”

No własnie – przecież zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro przy 210* przy fryturze się nic nie dzieje, to przy oliwie z oliwek też się nic nie stanie. Po co ogranicznik temperatury?

Dobra, wiem że Cię nie przekonam – dla mnie EOT.


And Said:

@ Ktośku kilk apytań:

“Jak pisałem, domy budują dorośli i to w ich interesie jest, by pytali się i brali wszelkie okoliczności pod uwagę” – Kogo mają pytać?

“Normy, certyfikaty – ale to wszystko mogłoby istnieć BEZ ingerencji państwa, bez odgórnych założeń – (…) Wystarczyłoby np certyfikat SAE” – Skąd wziąłby się certyfikat SAE i kto zapewniłby jego rzetelność – monopolista?


Kilo_India_Alpha vel Ktosiek Said:

@AND: myślałem, że sprawami ziemnymi zajmuje się geologia… a tutaj widzę, że państwo.

A samorząd zawodowy – mówi Wam to coś? – oczywiście takich stworzyszeń może być nieskończenie wiele, pewnie niektóre bardziej, a niektóre mniej prestiżowe – nadal nie widzę potrzeby dla państwa.

@Mavi: napisałem trochę nieskładnie ostatnie zdanie na temat tostera ubijającego prądem 😉 – chodziło o to, że taki produkt mógłby posiadać certyfikat, np odpowiednik SAE czy jakiegoś innego stowarzyszenia, które potwierdzałoby jego zgodność i gwarantowałoby bezpieczeństwo.


Waldeck_13 Said:

@Ktosiek
Sojusz z Rosją – Katyń, 45 lat komuny, agresja 1939, 150 lat zaborów – masz rację, to nasz jedyny sprzymierzeniec. Więc ci wyjaśnię: Rosja nie uznaje żadnych sojuszy. Albo nad kimś dominuje, albo jest wrogiem. Rozumiem, że chcesz zamienić dominację UE na rosyjską? I znowu powtórzę: dobrze,że tak niewielu Polaków ma takie poglądy jak ty. I jeszcze jedno: Rosja II potęgą militarną na świecie? Chyba na papierze. Rosji świat się boi, bo ma broń atomową. Ich konwencjonalne siły dobrze prezentują się jedynie na paradzie w Moskwie.

Prędkość w terenie zabudowanym: znasz przelicznik 50/70? Z grubsza mówi o tym, że jak cię potrąci samochód z prędkością 50 km/h, to masz 80% szans na przeżycie. Ale niech to będzie zaledwie o 20 km/h więcej, czyli 70 km/h, te proporcje się odwracają. Przy 80 km/h to już prawie pewna śmierć. Dlatego w terenie zabudowanym obowiązuje 50 km/h. To nie tak że ktoś sobie wymyślił tą prędkość, tylko wynika ona z czegoś bardzo konkretnego. Czyli z tego co powyżej.

Co do reszty tego co napisałeś, to dam sobie spokój, bo już nie mam sił. Ktosiek, ty jesteś jedynym na tym forum, przy którym mi ręce opadają. Serio. Ja czasem myślę, że ty tylko tu taką podpuchę walisz, żeby nas lekko poddenerwować. Tzn. mam nadzieję że tak jest, bo jeśli to naprawdę są twoje prawdziwe poglądy, to ty jesteś po prostu niebezpieczny. A raczej byłbyś, gdybyś tylko miał odrobinę władzy. Ale mam szczerą nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie i będziesz zwykłym szaraczkiem z lekko głupawymi poglądami.

@Aremberg
Też jestem szczerze zdziwiony, jak czasami komentarze na tym blogu przypominają wykop.pl, który już dawno przestał być przyjemnym miejscem. Zawsze najgłośniejsi są ci, co nienawidzą. Rozsądna większość, najczęściej milczy, bo nienawiść jest dużo mocniejszą siłą napędową niż życzliwość. Niestety.


KGB Said:

Skoro stowarzyszenie może wystawić certyfikat, to również stowarzyszenie powołane przez państwo i przez nie nadzorowane też może wystawić certyfikat – i to właśnie robi.
Czym niby ma się różnić jednostka państwowa od niepaństwowej, jeżeli robi to samo?

sosek zadał banalne pytanie, ale chyba zdaje sobie sprawę, że de fakto jest retoryczne.
Mnie nurtuje dodatkowo taka sprawa – jak pogodzić włazidupstwo względem usa i ewentualnie Rosji?
Jak można chcieć baz wojskowych usa na terenie własnego kraju ? Przecież trzeba być zdrajcą by myśleć, że największy agresor na tej planecie będzie twoim przyjacielem. A może Ktosiek,Sikorski i Siemoniuk kupią z swoje działeczki po 100pln za metrkw i zaproszą tam swoich ulubionych marinesów na grilla i robienie “łaski”.
Tu i teraz trzeba myśleć jak się pozbyć czarnego okupanta, który ma swoje bazy dosłownie zawsze w zasięgu wzroku.
Z kolei bratanie się z Rosją byłoby w naszym przypadku bardzo opłacalne. Parszywa historia tylko zacementowałaby tę więź, jeżeli inicjatywa wyszłaby z naszej strony. Rosja potrzebuje teraz przyjaciół w UE, nawet wewnątrz fałszywych, aby z zewnątrz prawdziwych.
Czyli taka miłość byłaby by szorstka, ale do współpracy wystarczyłaby lojalność.
Niby głupia sprawa, ale pewnie łatwiej byłoby uzyskać ruch bezwizowy z Rosja niż z usa, co w dzisiejszej sytuacji wygląda na paranoję.


JB Said:

Samorząd zawodowy dba głównie o interesy zrzeszonych w tymże.


miki Said:

@Waldeck13 – problemem nie jest to czy w mieście będzie 50 czy 70 km/h. Ograniczenie w wielu miejscach ma sens, w ścisłym centrum nawet bardziej z uwagi na hałas niż bezpieczeństwo.
Problemem jest to że wychodzimy z idiotycznego założenia: pieszy (a także konsument, pracownik itp) NIC NIE MUSI. Może być głupi jak stołowa noga, TO INNI MAJĄ ZA NIEGO MYŚLEĆ!

Stąd te idiotyczne ograniczenia 50 km/h na dwupasmowych arteriach poza centrum, gdzie z reguły wszystkie przejścia mają światła albo są poprowadzone wiaduktem lub podziemiem. Niestety, trafi się debil który będzie lazł jak świnia w szkodę przez jezdnię- i czasami uwali go auto. Co robi wówczas zarząd dróg? STAWIA W TAKIM MIEJSCU 50-kę. Powtarzam: w miejscu, które bez problemu spełnia wymogi do jazdy nawet 110 km/h (światła, wjazdy bezkolizyjne, dwa pasma po 3 pasy w każdą stronę itp.) Sam znam przykład takiej ulicy w wawie: jeszcze 10 lat temu było 80, bo warunki ruchu na to pozwalały. Przez kilka lat auta rozsmarowały kilku debili, co nie chciało im się skorzystać z przejścia podziemnego – i co? POSTAWIONO 50! Oczywiście, jest to ulubione miejsce postoju straży miejskiej z radarem – bo po co łapać tam gdzie jest zagrożenie, jak można tam gdzie znak urąga ludzkiemu rozumowi…

Jeżeli “nowoczesnością” nazywamy ograniczanie ruchu tam gdzie powinien być on jak najszybszy (i takie drogi w tym celu ktoś zbudował) tylko po to żeby ochronić idiotę przed nim samym – sorry, to wolę być zacofaną konserwą.


jonas Said:

Poglądy poglądami, ale ostatni raz kiedy Rzeczpospolita Polska miała coś do gadania w kwestii obecności obcych wojsk na swym terenie był w okolicach XVI wieku, potem przyszły wojny wieku XVII i już tak zostało, że zawsze jakieś podkute buty depczą tu kwiaty.


v8tatra Said:

niestety takich jak ta hidalgo będzie coraz więcej, u nas też, a zacznie się od dużych aglomeracji. zdaje się że ONI chcą exterytorialnośći , reaktywowania wolnych miast – coś nakształt hanzy. odnowionej pod hasłami nwo polit poprawności i stworzenia nowego człowieka radzieckiego tym razem w oparciu o wymieszanie ras
u nas na razie przoduje dutkiewicz( zdaje się)
docelowo ma to wyglądać jak z filmów :ucieczka logana
lub/i zielona pożywka


benny_pl Said:

http://olx.pl/oferta/honda-odyssey-cena-poprawna-2800zl-CID5-IDbYJk5.html cos dla Ciebie Notlaufie – japonski, minivan, benzyna, automat i to z wajcha przy kierownicy!


Robal Said:

EDBS … Fajnie, pod warunkiem, że nie muszę akurat jechać do pracy… Znaczy może w jakąś niedzielę na przykład. Kiedy i tak korków nie ma. :)


Leave a Reply

Subscribe Via Email

Subscribe to RSS via Email

Translate zlomnik with Google

 
oldtimery.com

Polecamy

Kontakt

Top Commentators